Blog autorski
Jolanty Szwalbe

Czwartek, Luty 11, 2021, 20:52

10.02.2021

„ Świat kurczy się w smutku, a rozszerza się w radości”- Antoni Kępiński

 

Chcę dziś napisać o radości, choć dzień zaczął się smutno, bo czarnymi ekranami oraz ciszą w eterze, w niezależnych mediach. Wrażenie wstrząsające.  Wszechogarniający smutek. Miał rację nasz wybitny psychiatra i humanista, choć pewnie słowa te wypowiedział w innym kontekście.  

Dla mnie dzisiaj świat skurczył się w smutku nieobejrzanej transmisji z Australian Open ( jestem fanką tenisa od ponad czterdziestu lat), ale też w smutku nieobecnych cyfrowych wydań ulubionych gazet i portali. Od razu też przypomniałam sobie słowa jednego z moich ulubionych poetów Rabindranatha Tagore, który powiedział: „ Tyran chce mieć wolność zabijania wolności, a przy tym zachowania jej dla siebie.”

A teraz już o radości. Afroamerykańska poetka Mai Angelou powiedziała:

„ Nie musisz wytłumiać swoich smutków, ale zawsze powinieneś się starać odzyskać radość” A kto z nas nie ma swoich smutków? Ale ZAWSZE POWINNIŚMY SIĘ STARAĆ ODZYSKAC RADOŚĆ. Dlaczego warto wierzyć autorce „ Wiem dlaczego ptak w klatce śpiewa?”

Dlatego, że: „ Człowiek stworzony jest do radości, radość istnieje dla człowieka”, kto to dziś pamięta o tych słowach świętego Franciszka Salezego?

Dlatego, że radość to: „ Niebo, kiedy nagle w kałuży zaświeci. / Ciepły wiatr / niespodziany, / Co nam wybiega naprzeciw, / I jeszcze: / wcześnie rano chleb, / kiedy słońce w ostrzu noża tuż obok. / I ni stąd, ni zowąd, / twój uśmiech, / mój uśmiech./- a to już Joanna Kulmowa, która widzi radość tam, gdzie inni nie widzą nic. Poetka, ale też autorka sztuk teatralnych dla jednego ze swych bohaterów wymyśliła taką maksymę: „ Gdy ktoś smutków pozbyć się nie może, niech będzie choć w dobrym humorze”. Trudne, ale  wykonalne. Mam to przećwiczone.

Dlatego, że: „ brak radości, czy to wypływający z nieszczęścia, czy po prostu z nudy, jest stanem chorobowym, w którym przygasają inteligencja, odwaga i wielkoduszność.” – uważała Simone Weil. Jeśli zgodzić się z francuską filozofką, że brak radości to stan chorobowy, sprawa wydaje się na tyle poważna, że tu nie jeden, ale trzech lekarzy potrzeba.  Do tego najlepszych na świecie, którymi według Jonathana Swifta są: doktor DIETA, doktor SPOKÓJ i doktor DOBRY HUMOR.

Co prawda pandemia znacznie ograniczyła dostęp do dwóch ostatnich, ale czy dostęp do innych specjalistów jest tym samym łatwiejszy? Konia z rzędem temu, kto dziś dostanie się do takiego specjalisty jakim był Francois Rabelais, szesnastowieczny doktor z poczuciem humoru, zalecający na zgryzotę serca – śmiech, a na niepohamowane gadulstwo żony – głuchotę męża.

A czy wyjątkowo mroźna i śnieżna zima jaka zawitała do nas w tym roku może być powodem do radości? Moim zdaniem TAK. Przecież nie można się smucić czy wręcz obrażać na mróz, że pojawił się w terminie zarezerwowanym dla niego od zawsze. Podobnie ma się rzecz ze śniegiem, czystym, białym, tym niewinnym świętoszkiem, jak nazywał go Wiktor Hugo w „Człowieku śmiechu”. Mnie tegoroczna zima bardzo cieszy. O dzieciach i sprzedawcach sanek nawet nie wspominam. Nareszcie coś normalnego.   

 

Uśmiechnij się! ( mimo wszystko)

A propos lekarzy specjalistów:

„ […] opowieść o doktorze Grendzie – miejscowej wiślanej legendzie – dotyczy grozy nieruchomości wiecznej. Przychodzi do doktora nieszczęśnica i tak zaczyna się uskarżać:

 - Mnie się tak, panie doktorze, porobiło, że jak siądę, to bym tak siedziała, siedziała i siedziała…A jak idę, to bym tak szła, szła i szła…A znowuż jak stoję, to bym tak stała, stała i  stała…

- A  jak ja panią w zadek kopnę, to będzie tak pani leciała, leciała i leciała – odparł Grenda i nie tylko ta riposta dała mu nieśmiertelność.”

                                       Jerzy Pilch „ Drugi dziennik”                                                    


DANUTA napisał(a):
Niedziela, Luty 14, 2021, 20:58
Wspaniały artykuł Pani Jolanto! Pokrzepiający w tych trudnych pandemicznych czasach. Jestem optymistką - i jak Pani radzi - wszędzie doszukuję się pozytywów i wszystkiego co przyniesie mi ulgę, gdy mam smutne dni. Ostatnio przeczytałam w książce (mam nadzieję, że mogę wspomnieć autora) Andrzeja Szmilichowskiego, że "Siedząc naładowuje się duszę. Jeżeli człowiek chce czerpać z życia przyjemności - a po to przecież żyje - nie trzeba wiele. Wystarczy czasami siąść spokojnie i nie robić nic, tylko patrzeć" koniec cytatu. Siedzę więc i się uśmiecham nic nie robiąc. Naładowuję akumulator. Zgadzam się w 100 % z Panią. Taka mała chwilka "nicnierobienia" wywoła uśmiech, jeśli tego oczywiście chcemy. Zimę też uwielbiam taką, jak teraz jest! Czekaliśmy kilka lat - przyszła na czas, bo luty zawsze był zimowy, przynajmniej ja z dzieciństwa taki pamiętam. Dziękuję Pani za wszystkie pokrzepienia. I za poczucie humoru! Pozdrawiam serdecznie!
(*) Pola obowiązkowe
          
 

 
 
 
(c)2021, All Rights Reserved
Liczba odwiedzin: 91