Blog autorski
Jolanty Szwalbe

Wtorek, Sierpień 8, 2023, 23:25

7.08.23

„ W dzisiejszych czasach należy być optymistą, by otworzyć z rana oczy” – Carl Sandburg ( 1878- 1967)

To tak samo jak w dzisiejszych czasach czyli drugiej dekadzie XXI wieku- myślę sobie. Nie wiem czy amerykański poeta i historyk był optymistą, wiem natomiast, że łatwo się mówi„ należy być optymistą”. Dużo trudniej de facto nim być.

Kilka dni temu zakończyły się rozmowy pokojowe na Bliskim Wschodzie. Jestem pewna, że ich zapowiedź rozbudziła nie tylko we mnie,  duże nadzieje na zakończenie trwającej już pięćset dni inwazji Rosji na Ukrainę. Tymczasem „ mimo iż wszyscy byli zgodni co do tego, że suwerenność, niezależność i integralność terytorialna Ukrainy to kwestie, które nie podlegają dyskusji, nie wydano wspólnego oświadczenia” – czytam na portalu Onet.  Wojna trwa więc dalej. Pesymiści są pokrzepieni. Bo jak mawiał Kisiel „ Pesymizm krzepi- tak zawsze uważałem. […] pesymisty nie złamie porażka jego nadziei, bo bezwzględną nadzieją się nie karmił, a porażkę z góry wkalkulował w swoje przewidywania”.

Mamy sierpniowe załamanie pogody. Wydaje się więc, że po upalnych dniach w lipcu, zapowiedź meteorologów o zbliżających się opadach ucieszyła niemało osób, zwłaszcza tych którzy są już po urlopach nad Bałtykiem. Bo to w nim umiejscowił się niż Zachariasz. Imię to w hebrajskim znaczy „ Jahwe pamięta”. Pomyślałam, że urlopowicze, którzy w tym czasie przebywali nad Bałtykiem też będą pamiętać i to długo, co wyprawiał niż Zachariasz.  

A jak wyglądało niebo w dniach załamania pogodowego? Zapewne tak: „ niebo w owych dniach w większości wypadków było niezwykle ponure i przedstawiało całą masę skłębionych i nawarstwionych problemów i kompleksów, rozwiązujących się czasem z wielkim hałasem i rozdzieraniem szat niebieskich, a także za pomocą błysków, warknięć, huków i wyładowań.”- czytam w rozpoczętej dopiero co lekturze „ Złodzieje żarówek” Tomasza Różyckiego, poety i tłumacza, laureata tegorocznej Nagrody im. Wisławy Szymborskiej. Z optymizmem czytam dalej, choć to opowieść o czasach niezbyt optymistycznych, bo PRL-owskiej Polsce. Jednak za sprawą znakomitego pióra poety jest też śmiesznie. Dlatego lubię zanurzać się w tej lekturze.

A propos. „ Zanurzyłem się raz w optymizmie. Ledwo mnie odratowano.”- przyznał się Stanisław Jerzy Lec. A ja przyznam się, że znam to z autopsji. Niestety, do dziś nie mogę się odratować.  

Fakt, optymista nawet w pesymistycznej sytuacji dostrzeże optymizm. Jak choćby Antoni Marianowicz, który wyznał: „ Czekając na Godota” to pesymizm ponoć,/ Bo choć wszyscy czekają, facet z przyjściem zwleka…/ A ja w tym optymizmu widzę nieskończoność./ Gdy w ogóle na kogoś ( lub na coś) się czeka.”  Byle nie być w tych oczekiwaniach naiwnym.

Czekaj tatka latka, aż kobyłkę wilcy zjedzą – że przypomnę znane polskie przysłowie. Co prawda nie każdy uważa, że przysłowia są mądrością narodów, jak choćby Szymborska, co wyznała wprost w recenzji tomu Przysłów Oskara Kolberga, ale akurat zawartą w cytowanym przysłowiu radę warto zapamiętać. O co chodzi? Według Słownika języka polskiego „nie powinno się być naiwnym w oczekiwaniu na spełnienie czyichkolwiek obietnic”. Tymczasem tegoroczne lato pełne jest obietnic i to jakże optymistycznych. Wiadomo czyich i z jakiego powodu. Pamiętajmy jednakże o postaci filozofa Panglossa z arcydzieła Woltera Kandyd czyli optymizm w tłumaczeniu Boya. Pangloss był nauczycielem Kandyda, a „ wobec walących się wokół nieszczęść, utrzymuje wciąż, że „ wszystko jest najlepsze na najlepszym ze światów”. Gwoli ścisłości dodam, że Pangloss został powieszony. A propos.

„ Nic to, żeś łach i masz stracha / Chodź ze mną ku prawdzie i światłu!/ Wybaczy pan – ale się waham / powiedział wisielec do wiatru” – czytam  w „Księdze zdziwień” Andrzeja Dudzińskiego i Jonasza Kofty i dostrzegam w wierszyku tym – zapewne autorstwa Kofty- sporo optymizmu.  

Jeszcze więcej widzę go w słowach Elizy Orzeszkowej: „ Starożytny mędrzec hebrajski powiedział o życiu człowieka: „ żółci beczka, miodu kropla” – kropla tylko, ale jest. Kto ją wypije, nie ma prawa do pokazywania światu samej tylko goryczy; kto ją dostrzeże, może powiedzieć sobie: „ Fabrykujmy miód na szkodę żółci!” Racja, fabrykujmy! I sadźmy …jabłonie. Jak Carol, druga żona Czesława Miłosza, który nie omieszkał napisać o tym w „ Roku myśliwego”: „ Parę dni temu Carol posadziła jabłonkę. Sadzenie jabłoni jest optymistyczne, jak w legendzie o Johnny Appleseed: my przemijamy, jabłonie zostają.”

Uśmiechnij się! (mimo wszystko)

Na dworze Ludwika XIV sprzeczały się raz dwie damy i prosiły króla, aby je rozsądził. Król rzekł: „ Która młodsza, niech pierwsza ustąpi!”. Sprzeczka zaraz ustała, bo każda za młodszą uchodzić chciała. [ ze starych kronik]

Kanikuła ze starej XIX – wiecznej Gazety: Wczoraj utonęło 3 obywateli, 7 ludzi, 2 Żydów i 1 szewc. [ Przekrój 28/1993]  

 


Brak komentarzy.
(*) Pola obowiązkowe
          
 

 
 
 
(c)2021, All Rights Reserved
Liczba odwiedzin: 17285