Blog autorski
Jolanty Szwalbe

środa, Październik 25, 2023, 23:27

25.10.23

„ Człowiek o śmierci nie myśli, a ta filutka zawsze myśli o nas.” -  Alojzy Żółkowski (1777-1822)

Wybrałam dzisiejsze motto z uwagi na zbliżający się 1 listopada, w którym obchodzimy Święto Zmarłych czy też Wszystkich Świętych jak kto woli. Jest to dzień, w którym chyba nie ma nikogo, kto o śmierci jednak by nie pomyślał. Śmierci swoich bliskich, przyjaciół, znajomych, osób ogólnie znanych, ale też własnej. To czas wspominania i zadumy nad jej tajemnicą i majestatem. A wszystko w poważnym i patetycznym tonie. Jak w wierszu „ Psalm” zapomnianego  poety Henryka Salza:

„ Bądź pochwalona, Śmierci, smutnych zbawicielko, / chorych orędowniczko i pocieszycielko./ Bądź pochwalona, Śmierci, co uwalniasz z męki / bezbolesnym dotknięciem twojej chłodnej ręki…

Bo czy można sobie żartować ze śmierci, z umierania ? Okazuje się, że można. Ta trudna i ryzykowna sztuka wydaje się być zarezerwowana wyłącznie dla ludzi z poczuciem humoru.

Mistrzem w tej sztuce był ksiądz Józef Baka. Czytając jego wiersze o śmierci, którą nazywa na przykład przylepką, a grób kolebką, człowiek więcej uśmiecha się niż smuci i lęka. Albo taki cytat: „ Śmierć ( jak o tym niżej będzie) / swoje figle płata wszędzie:/ magnata przygniata, / bogacza zahacza,/ młodzika spotyka,/ dziada napada,/…/ Śmierć matula, / Jak Cybula / Łzy wyciska, / Gdy przyciska.”

Antoni Kroh znakomity etnograf w swojej książce „Anioł śmierci z kilku stron” także w sposób żartobliwy pisze o przemijaniu i śmierci. Co więcej wyznał, że „ Jeśli czeka mnie dogorywanie w hospicjum, chciałbym, żeby moim kapelanem był ksiądz Baka, nikt inny.”. A, że jest to niemożliwe, 87. letni dziś Antoni Kroh wierzy, że zdoła sam przywołać z pamięci jego wiersze, po tylekroć czytane. Zauważa też, że nikt nie wpadł dotychczas na pomysł opracowania kajecika- śpiewnika dla ciężko chorych i umierających. Póki co Pan Antoni pracuje obecnie nad książką o miłości.

Ludzie z poczuciem humoru mają niekiedy zaskakujące pośmiertne plany. Co prawda Bob Hope woli niespodziankę mówiąc: „ Gdzie rozrzucić  moje prochy? Nie wiem. Zróbcie mi niespodziankę.” Ale już  Bohumil Hrabal woli sam o tym zdecydować: „ muszą mnie pochować w samych kalesonach i boso, bo ubranie i buty można sprzedać…i każę się spopielić, a z tym popiołem są dwa wyjścia[…] albo ten popiół rozrzucą drogowcy razem z piaskiem po drogach, które lubię najbardziej[…] albo mam coś jeszcze piękniejszego. Teraz coraz bardziej lubię piwo […] a jakby tak zamiast do urny wsypali mnie do puszki po piwie?” Też mogłabym snuć plany pogrzebowe co dalej z moimi prochami, gdyby nie obowiązujące u nas przepisy, które zamykają ten temat ostatecznie. I nie pomoże tu nawet telefon do przyjaciela.

Odtwórca roli Flipa, amerykański aktor  Stan Laurent lojalnie uprzedza, że: „ Jeśli zobaczę na moim pogrzebie kogoś, kto płacze, nigdy się już do niego nie odezwę.”

Ludzie z poczuciem humoru wymyślają dla siebie epitafia. Czy faktycznie zostaną później umieszczone na płycie grobowej, to już zależy od poczucia humoru upoważnionych do pochówku zmarłej/ zmarłego. Na przykład Krystyna Feldman, niezapomniana w roli Nikifora, wymyśliła takie: „ Nie dziw się wcale, przechodniu kochany, / że ten mały grobek taki rozkopany. / Tu leży Feldman, co nawet po śmierci, / zamiast w grobie leżeć, to się w grobie wierci.”

„ Nie wierzę w życie pozagrobowe, ale na wszelki wypadek zabiorę zmianę bielizny”- wyznał z kolei Woody Allen.

„Chciałbym umrzeć młodo, ale jak najpóźniej.”- napisał w swojej autobiografii Stefan Friedmann.

Mogłabym jeszcze wiele żartobliwych wypowiedzi o śmierci przytaczać, ale jednak zakończę w innym tonie:

W dniu twoich narodzin, wszyscy byli weseli, tylko ty płakałeś. Żyj tak, by w twej ostatniej godzinie płakali wszyscy inni. Ty jeden – byś łzy nie miał w oku i śmierć spotykał spokojnie, kiedykolwiek przyjdzie” – głosi napis na domu w Jonkoping, w którym urodził się Dag Hammarskjold.

Uśmiechnij się ( mimo wszystko)

Magda Dygat właśc. Magdalena Dygat-Dudzińska ( córka pisarza Stanisława Dygata i aktorki Władysławy Nawrockiej) w „ Małym alfabecie Magdy i Andrzeja Dudzińskich” opowiada:

„ Kiedyś na otwarciu wystawy, która odbywała się w okolicach Wszystkich Świętych, usłyszałam, jak ktoś narzekał, że trudno jest dostać teraz dobre miejsce na cmentarzu. - Jak sobie człowiek zawczasu grobu nie załatwi, to potem leży gdzieś na Wólce Węglowej albo jeszcze dalej. – Aaa…proszę pana… - odezwał się inny pan – bo to trzeba sobie dużo wcześniej załatwić. Ja mam piękne miejsce na Powązkach, pod drzewem i do tego w dobrym towarzystwie. – Noo! To na co pan czeka!? – odezwała się jakaś pani.”

                                                  

 

 

    

 

 

 


Brak komentarzy.
(*) Pola obowiązkowe
          
 

 
 
 
(c)2021, All Rights Reserved
Liczba odwiedzin: 18341