Blog autorski
Jolanty Szwalbe

Niedziela, Kwiecień 21, 2024, 14:58

20.03.24

„ Życie bez książek jest jak stół bez nóg.”- Konstanty Ildefons Gałczyński

Wszyscy, którzy lubią czytać książki już w najbliższy wtorek będą celebrować Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich (23.04.). Co do mnie jestem pasjonatką czytania i nie wyobrażam sobie nie tylko życia, ale i jednego dnia bez książki. Dlatego dzisiejszy wpis będzie rzecz jasna o książkach i czytaniu.

Jak najbardziej identyfikuję się ze słowami Kazimierza Wierzyńskiego (Patron 2024 roku): „ Gdy nie mam nowych książek, wysycham jak pustynny obszar”. W jego „Dzienniku poety” wyczytałam cudowną definicję książki:

„ Książka jest najmniejszym przedmiotem, który zmieścić może całe światy. Niezliczone nadzieje, zamiary, porywy, niepewności. Wziąć ją do ręki – znaczy dotknąć zmaterializowanych snów i marzeń”. Niedawno miałam szczęście wziąć do ręki takie książki, którymi są moim zdaniem „ Dzieci Jerominów” (1 i 2 tom) oraz „ Proste życie” Ernesta Wiecherta znakomitego pisarza niemieckiego, urodzonego na Mazurach, gdzie też toczy się akcja wymienionych książek. Bardzo polecam.

Ale są i takie, o których Luis Bunuel w swojej autobiografii „ Ostatnie tchnienie” napisał: „ Od paru lat nie ma dla mnie nic bardziej odrażającego, jak zalew ordynarnych wyrazów używanych bez żadnego związku w książkach i wywiadach udzielanych przez pisarzy. Ta rzekoma liberalizacja jest żałosną karykaturą wolności.” Przyznam, że wulgaryzmy w książce skutecznie powstrzymują moją rękę przed taką lekturą. Ale jest kilka wyjątków. Na przykład taki. Znając wcześniejszą twórczość znakomitej pisarki polskiej sięgnęłam po jej najnowsze dzieło w „ciemno”. A tu taka niemiła niespodzianka. W książce Zyty Rudzkiej „ Ten się śmieje, kto ma zęby” ( nagroda Nike) wulgaryzmy wyrastają niczym grzyby po deszczu. Dla mnie to grzyby trujące. Za to w pozostałym tekście same borowiki szlachetne.

Edward Stachura, w swoich „ Dziennikach. Zeszytach podróżnych 2.” napisał: „ Książki się teraz na świecie wydaje, jak w sklepie resztę z drobnego banknotu. Większość z nich można sobie śmiało darować.” Jak najbardziej aktualne.

A jakich książek nie należy sobie darować? Gdyby odpowiedź miała dać znakomita Ewa Lipska z pewnością byłby to „ Człowiek zbuntowany” Alberta Camusa, do której poetka wróciła po latach jako „ najmądrzejszej książki świata, bardzo smutnej niestety, po przeczytaniu której z ludzi powinno się robić pasztety ( to dla rymu do niestety). Człowiek to ohydne zwierzę, trzeba topić go w likierze, demaskować na papierze, w komputerze i eterze.”- napisała w liście do Stanisława Lema. Mocne słowa o człowieku niestety znajdują uzasadnienie w światowym kryzysie na różnych płaszczyznach życia.

Zgadzam się z dowcipną wypowiedzią o książkach Alojzego Żółkowskiego, wyczytaną w jego piśmie satyrycznym Momus : „ Peruki i książki to wszystko jedno: książka nagradza łysinę duszy, a ta ciała.”

A co wyczytał Tadeusz Konwicki? „Wyczytałem gdzieś taką anegdotę z początku naszego wieku. W pewnym towarzystwie rozprawiano o zgubnych nałogach. Na to stary szlagon, przybyły ze wsi, wtrąca swoje trzy grosze: – A mój brat, panie dziejku, nie pił, nie palił, nie romansował i umarł. – A ile miał lat – ktoś pyta. – Dwa.”- co z kolei ja wyczytałam w książce „ Pamflet na siebie”.

„ Niezły pomysł, by dziecko napisało książkę dla dorosłych, bo teraz wszyscy piszą dla dzieci”- miał powiedzieć Georg Lichtenberg, żyjący w XVIII wieku niemiecki aforysta. Pomysł aktualny i dziś, co więcej gwarantuje zabawną lekturę. „ Piotrek zgubił dziadka oko, a Jasiek chce dożyć spokojnej starości” to książka autorstwa Lucyny Legut, która może posłużyć za inspirację dla wszystkich małolatów chcących zrealizować ten pomysł. Czytałam i bardzo się uśmiałam.

Zaskakujący wyobraźnią pomysł co do objętości książek dla osób będących – jak mawiała Maria Czubaszek- w rozwojowym okresie późnej dojrzałości, miał Jerzy Pilch, który sam gromadził „ zapasy grubych, a nawet bardzo grubych książek. Sposób może nie na wieczność, ale na prolongatę ostatniego oddechu. Grube książki są twoimi Szeherezadami, olimpiadami, mundialami, twoimi podróżami, twoją wodą życia.” Dlaczego grube książki? Bo choć „ masy rozmaitych rzeczy już nie dasz rady zrobić, ale nadzieję na przeczytanie grubej książki możesz mieć zawsze […] i zawsze możesz mieć złudzenie, że przed końcem – dobrniesz do końca” Amen.

Uśmiechnij się! ( mimo wszystko)

Coś z „ Notesu Krystyny Gucewicz”:

„ Pisarz pyta kolegę literata:

- Co teraz piszesz?

- Gówno.

- To wiem, ale pod jakim tytułem?”                                  


Brak komentarzy.
(*) Pola obowiązkowe
          
 

 
 
 
(c)2021, All Rights Reserved
Liczba odwiedzin: 17271