Blog autorski
Jolanty Szwalbe

Sobota, Maj 1, 2021, 21:21 | Brak komentarzy »

30.04.2021

Nie pozwólmy, żeby nasze lęki powstrzymywały nas od realizacji naszych nadziei.”- John Kennedy 35. Prezydent Stanów Zjednoczonych.

Nie ma chyba człowieka, który mógłby powiedzieć o sobie, że nie czuje żadnego lęku. Żyjemy w świecie, w którym „ Czasy nadziei zastąpione zostały czasami strachu. Czas zawrócił. Mamy czasy secondhand”- jak zauważyła Swietłana Aleksijewicz, laureatka literackiego Nobla w 2015 roku i trudno nie przyznać racji białoruskiej pisarce i dziennikarce. Jakby tego było mało, od ponad roku obowiązuje nas czas pandemiczny, źródło kolejnych lęków. Olga Tokarczuk, nasza wspaniała, druga literacka noblistka w jednym z wywiadów przestrzega, że: „Lęk ma naturę epidemii. Żywi się wszystkim, co napotyka na drodze, i próbuje się potwierdzić w każdym wydarzeniu” Laureatka Nagrody  Bookera powiedziała też, że „ bojąc się, zamykamy się w sobie”, co więcej „ nie snujemy planów, martwiąc się o dziś”. Wiem po sobie, że lista zmartwień jest znacznie dłuższa. Cóż, czasami „ jest źle, a jednak coraz lepiej, więc może być jeszcze lepiej. Tylko dobrze nigdy być nie może”- jak mawiał Henryk Ferdynand Kaden, polski bankowiec i finansista, ale też autor zbioru aforyzmów „ Myśli”. Dlatego często powtarzam sobie słowa Kemmonsa Wilsona, twórcy hoteli Holiday In, które brzmią tak: „ Nie zamartwiaj się. Nie możesz zmienić przeszłości, ale na pewno możesz zniszczyć teraźniejszość; martwiąc się o przyszłość pamiętaj, że połowa rzeczy, o które się martwimy, nigdy się nie zdarzy, a druga połowa zdarzy się tak czy owak. Po co zatem się przejmować?” Niedawno wyczytałam w felietonie Jacka Podsiadło takie zdanie: „ Jak mówią łabędzie: co będzie, to będzie. Nie myli się tylko ten saper, co nie wychodzi z bunkra”, które od razu włączyłam do osobistego niezbędnika pocieszeń.

A propos „ co będzie”?   Będzie o NADZIEI, tej najcenniejszej towarzyszce życia- jak nazywał ją Jean-Paul Sartre. Nie mam wątpliwości, że kto ją ma zawsze przy sobie, nie da się spalić w ogniu rozpaczy, lęków i wszelkich trudności, a przynajmniej nie do końca.

Wojciech Młynarski stawia na dyktando u nadziei minimum raz w miesiącu, a ujął to tak: „My możemy być w kłopocie, ale na rozpaczy dnie/ Jeszcze nie, długo nie/ Więc nie martwmy się, bo w końcu/ Nie nam jednym się nie klei/ Ważne, by choć raz w miesiącu/ Mieć dyktando u nadziei”   

A co to znaczy mieć nadzieję? Mieć nadzieję- tłumaczył Nino Salvaneschi, włoski pisarz i poeta – „ znaczy tworzyć, podczas gdy rozpacz jest zniszczeniem. Kto ma nadzieję, paraliżuje wątpliwość, unicestwia przygnębienie, sieje sukces- przygotowuje zwycięstwo”. Z kolei według Sorena Kierkegaarda, duńskiego filozofa nazywanego „ Sokratesem Północy” „mieć nadzieję znaczy oczekiwać, że dobro jest możliwe, że pośród najczarniejszej nocy jestem w stanie odszukać bodaj jedną gwiazdę, a na najbardziej beznadziejnej pustyni mogę odkryć oazę”.

Bądź źródłem nadziei! Cokolwiek się stanie, nigdy nie trać nadziei! Rozwijaj swoje serce. […] Cokolwiek się wokół Ciebie wydarzy, nigdy nie trać nadziei”- przekonuje Dalajlama XIV, duchowy przywódca Tybetu. Ktoś powie, że to bardzo trudne, ktoś inny, że niemożliwe. A co powiedziałby Jeremi Przybora? Całkiem możliwe, że jego odpowiedź byłaby taka: „ Nie całkiem jest jeszcze na razie/ Na razie jest jeszcze nie to/[…]/ Nie zawsze los jeszcze mnie pieści/ A często ugryzie jak pies/ W herbatce mi nieraz szeleści/ Ten deszczyk, ten deszczyk, co z łez/ Lecz... będzie weselej, będzie weselej/ W najbliższą sobotę, no, może w niedzielę/ Zabłyśnie słoneczko, zaćwierka ptak/ Będzie wesoło - i jeszcze jak

Uśmiechnij się! ( mimo wszystko)

Z archiwum „ Przekroju”

Drugie małżeństwo jest triumfem NADZIEI nad doświadczenie.  

Samuel Johnson,

Małżeństwo zaczyna się od porównań z dziedziny botaniki, a kończy na porównaniach z dziedziny zoologii.

 Eugène Marin Labiche

Każde małżeństwo wypowiada w ciągu tygodnia dziesięć tysięcy słów, z czego mąż wypowiada prawie półtora tysiąca.

Marian Eile ps. Lord Gallux

 


Piątek, Kwiecień 23, 2021, 09:19 | Brak komentarzy »

23.04.2021 Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich

Gdy nie mam nowych książek, wysycham jak pustynny obszar” – Kazimierz Wierzyński (1894- 1969)

Kiedy przeczytałam w „ Pamiętniku poety” powyższe wyznanie wspaniałego poety, eseisty, ale też złotego medalisty w konkursie literackim IX Letnich Igrzysk Olimpijskich w Amsterdamie w 1928, pomyślałam, że mam tak samo. W tym kontekście każda nowa książka, czy to wypożyczona z biblioteki, czy też zakupiona jest dla mnie niczym życiodajna porcja deszczu.  

Zdaniem Benjamina Franklina (jednego z pięciu ojców założycieli Stanów Zjednoczonych, od dziecka pasjonata czytania i założyciela pierwszej w Północnej Ameryce biblioteki za prenumeratą) w życiu pewne są tylko dwie rzeczy: śmierć i podatki. Dla mnie jest jeszcze trzecia: bez książek byłoby już po mnie. Dzięki pasji czytania, którą odkryłam w sobie już w szkole podstawowej, mogę szczerze wyznać, że najlepszym kołem ratunkowym dla mojej psychiki i super odżywką dla hartu ducha jest KSIĄŻKA. Kiedy tylko tracę wiatr w żaglach, gdy dopada mnie smutek „ co jak mól szatę, a rdza żelazo, przegryza duszę”-jak napisała w „ Przymierzu” Zofia Kossak, kiedy czuję ostre smagnięcie losu albo ilekroć moja sytuacja jest jak wypisz z wiersza Mickiewicza: „ Cierpi człowiek, bo służy sam sobie za kata/ sam sobie robi koło i sam się w nie wplata”- RATUNKIEM JEST KSIĄŻKA. Przede wszystkim jest to literatura faktu, wspomnienia, dzienniki, eseje, reportaże i jak w ostatnim czasie książki przyrodnicze.

 Dum spiro, spero – dopóki żyję, nie tracę nadziei. Dopóki czytam nie tracę dobrego humoru i chęci do działania. Liczę też w skrytości ducha, podobnie jak bohaterowie „ Błogosławionej winy” Zofii Kossak,  że spotka mnie jeszcze jakiś „figiel fortuny”.  

Maria Kuncewiczowa napisała w  „Odkryciu Patusanu”, że nie zawsze trzeba wiedzieć, jaki autor jakie książki napisał. Wcale też nie trzeba pamiętać jak się nazywali bohaterowie. Dużo ważniejsze jest, żeby „ kiedy książka skończona – oko było bystrzejsze, ucho wrażliwsze na szept, który wczoraj wtopiony był w ciszę, i nowa świadomość żeby krążyła pod skórą” . Nic dodać nic ująć, prawda?

Zgadzam się ze Stefanem Zweigiem, który w „Świecie wczorajszym” napisał: „ Twierdzenie Emersona, że najlepszy uniwersytet to dobre książki, uważałem za niewzruszenie prawdziwe […]” Z kolei Francois Mauriac w „ Burza cichnie o zmierzchu” wyznał: „ Łyk Balzaca jest mi niezbędny, jeśli chcę odzyskać ochotę do walki”.

Długowieczna hrabina Karolina Lanckorońska (zmarła w wieku 104 lat), historyczka sztuki, która podarowała Polakom bezcenną kolekcję dzieł sztuki gromadzonych przez przodków, trafiła w 1943 roku do obozu w Ravensbrück. Dzięki temu, że jednej z Polek udało się przemycić dzieła Szekspira, mogła aplikować kobietom dla podtrzymania woli życia, nie jeden łyk angielskiego poety, na przykład taki „ Wieże kamienne ni mury spiżowe,/Lochy bez okien ni kraty żelazne/ nie mogą oprzeć się potędze ducha…” – co opisała w swoich „Wspomnieniach wojennych” I napisała też: „ Były dnie, gdy o czytaniu mowy nie było, nie starczyło mi czasu ni sił, ale sama świadomość, że Król Lear czy Ryszard II są z nami, była dowodem, że świat jeszcze stoi” Niech zatem nie dziwi nikogo decyzja UNESCO, wyznaczająca Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich w dniu śmierci między innymi Williama Szekspira.

Uśmiechnij się! (mimo wszystko)

Wyczytane w archiwum Przekroju ( 1969):

Szekspir zaszedł daleko

Od wódki lepsze MLEKO

Fredro zdziałał niemało

Wstąp na jedno KAKAO

Rej poezji jest tatą

Się rozgrzewaj HERBATĄ


Wtorek, Kwiecień 13, 2021, 22:34 | Brak komentarzy »

12.04.2021

„ Piękno rzeczy śmiertelnych mija, lecz nie piękno sztuki” – Leonardo da Vinci

 

Światowy Dzień Sztuki obchodzimy 15 kwietnia na pamiątkę urodzin jednego z największych artystów malarzy wszechczasów czyli Leonarda da Vinci.

Jeśli o mnie chodzi, to jestem amatorką sztuki, aczkolwiek z optymizmem pracuję nad zmianą statusu i kto wie…Tymczasem poświęcam dzisiejszy wpis Sztuce, tej „ pośredniczce w wypowiadaniu niewypowiedzianego” – jak zdefiniował ją Goethe, niemiecki geniusz sztuki poetyckiej. „ Sztuka w moim mniemaniu to członek rodziny, to dobry duch domowego ogniska, przyjaciel i towarzysz, który wypowiada wyraźnie, co sami niejasno odczuwamy”- a to już Romain Rolland. Czytając jego czterotomowe dzieło „ Jan Krzysztof” nagrodzone literackim Noblem, z którego zaczerpnęłam powyższy cytat, byłam zachwycona, zaś lektura "Colasa Breugnona" bardzo mnie ubawiła. Natomiast po „ Życiu Beethovena” zostałam nie tylko wierną fanką Romaina Rollanda, francuskiego pisarza, muzykologa i moralisty, ale też bardziej świadomie słucham utworów jednego z największych geniuszów sztuki muzycznej wszechczasów.

Już Grecy przypisywali sztuce moc wspomagania, leczenia, wyzwalania i oczyszczania, ale też wzbudzania nadziei. Wielki entuzjasta życia i wybitny pianista Arthur Rubinstein nie miał wątpliwości, że taką moc uzdrawiania posiada muzyka, co ujął w ten sposób:” Muzyko, moja ukochana muzyko, wierny towarzyszu wszystkich wzruszeń, potrafisz zagrzewać do walki, potrafisz rozpalać miłość i namiętność, potrafisz także koić cierpienia i przynosić sercom ulgę”

 Słuchajmy muzyki. Jakiej? Ulubionej rzecz jasna. Dla Joanny Kulmowej, która nie tylko słuchała, ale i śpiewała by odczarować niedostatek oddechu i wszelkie złośliwe ostrzeżenia starości, było oczywiste, że „ na radość jest Beethoven, a na wesołość Mozart. No i oczywiście poprzez Ave Maria Gounoda i Pstrąga Szuberta dośpiewuję się do Radości Iskry Bogów”- wyznała poetka. Sam Beethoven zaś uważał, że „ Muzyka  powinna zapalać płomień w sercu mężczyzny i napełniać łzami oczy kobiety”. Obiecywał, że kto wniknie w jego muzykę, będzie wolny od całej nędzy, w której wloką się inni ludzie. Warto sprawdzić, kto nie wierzy. Zmarły niedawno piosenkarz Krzysztof Krawczyk moim zdaniem nie musiał niczego obiecywać. Wystarczyło, że jego wyjątkowo piękny głos zawierał i spełniał obietnicę wspaniałej uczty muzycznej ( piosenki) i duchowej ( kolędy).    

Sztuka powinna też uczyć  obcowania z pięknem, na które w swej twórczości stawiał  francuski malarz i rzeźbiarz Auguste Renoir argumentując to tak: „Dla mnie obraz musi być czymś przyjemnym, wesołym i ładnym, tak, ładnym! Jest dość przykrych rzeczy w życiu, abyśmy mieli jeszcze tworzyć więcej” Święta racja Panie Renoir. Jedną z nielicznych dobrych stron pandemii, bo i takie są, jest zwiedzanie muzeów online. W największym muzeum świata w Luwrze liczącym 482(!) tysiące eksponatów na wirtualnej platformie możemy obejrzeć nie jeden piękny obraz. W tym ten najsławniejszy- Mona Lisa.

Sztuka i społeczeństwo to dwa pojęcia nierozłączne ze sobą powiązane”- „ Upadek sztuki zwiastuje zło”; „ Gdy zniknie sztuka świat cofnie się w barbarzyństwo”; „ Każdy człowiek jest na swój sposób artystą”; „ Ocaleniem jest sztuka” – to namiastka tego, o czym możemy przeczytać w „ Wychowaniu przez sztukę” Herberta Reada, angielskiego poety, eseisty, moralisty, estetyka.

Nie wyczerpując tematu kończę cytatem z książki „ O sztuce i wychowaniu estetycznym”, który dedykuję wszystkim (także sobie), którym na sercu leży zarówno przyszłość ich dzieci i wnuków jak również przyszłość Sztuki oraz Świata:

Tak więc dom zaopatrzmy w płyty z muzyką (klasyczną i nie tylko), albumy z malarstwem, na ścianach powieśmy znakomite obrazy lub ich reprodukcje, kupujmy i pożyczajmy z bibliotek ciekawe książki z wierszami, bajkami, opowiadaniami i powieściami,  a odpowiednio przygotowane dziecko zabierajmy na wyprawy do kina, teatru, filharmonii, galerii i muzeum" – doradzał  Stefan Szuman lekarz-chirurg, malarz, poeta, psycholog, pedagog, estetyk, teoretyk kultury.

Uśmiechnij się! ( mimo wszystko)

Pewien początkujący artysta rzekł do Jana Matejki:

- Nie potrzeba żadnej tradycji! Nie potrzeba nauczycieli! To profesorowie łamią osobowość młodego artysty!

- Ma pan rację. Nie potrzeba ojców, wystarczą dzieci!

              „ Anegdoty i facecje o ludziach wielkich i sławnych” Karol Mórawski

 

 

 


środa, Kwiecień 7, 2021, 21:44 | 1 Komentarz »

7.04.2021

Największym skarbem dla człowieka jest zdrowie” – Symonides z Keos

 

Dziś będzie o zdrowiu, a to z racji Światowego Dnia Zdrowia. Święto ustanowione przez Światową Organizację Zdrowia w 1948 roku, obchodzone jest corocznie od 1950 w rocznicę powstania WHO czyli 7 kwietnia.  Stąd dzisiejsze motto z Symonidesa z Keos uważanego za najwybitniejszego twórcę greckich epigramatów.  

O zdrowiu jak i turbulencjach zdrowotnych można rozprawiać na poważnie i na wesoło. A ponieważ od ponad roku nasz „największy skarb” znajduje się w strefie walki z pandemią, proponuję chwilę oddechu z tabletką uśmiechu, a wszystko zgodnie z radą Tadeusza Krasuskiego, pisarza, poety i satyryka, która brzmi: „ Podczas wolnego od bólu/ oddechu,/ warto jest łyknąć tabletkę/ uśmiechu”.

Wciąż szukamy najlepszych sposobów na utrzymanie zdrowia. Przyglądając się uważnie niezliczonym zaleceniom co do żywienia i stylu życia, można dojść do wniosku, że: „ Jedynym sposobem utrzymania zdrowia jest jedzenie tego, czego nie lubisz, picie tego, czego nie chcesz, i robienie tego, na co nie masz ochoty”- podaję za Markiem Twainem. A za Ignacym Legatowiczem, autorem wierszy i epigramatów podaję całkiem prosty, by nie rzec banalny sposób na poprawę sylwetki, a więc i zdrowia: „ Za sześciu zjadasz, siedzisz za jednego; Tak jedz, jak siedzisz; brzucha pozbędziesz wielkiego”. Wracając do amerykańskiego pisarza i humorysty Twaina, chcę przywołać jeszcze jedną jego wypowiedź, a mianowicie: „ Życie i zdrowie człowieka są zagrożone, kiedy obraduje Parlament”, z  którą trudno się nie zgodzić, prawda? Natomiast Robert Baden-Powell, założyciel skautingu uzależniał zdrowie od śmiechu twierdząc: „ Kto się nie śmieje, jest chory”. Czy może być lepszy test zdrowia? I wcale nie trzeba się na niego zapisywać, co więcej jest bezpłatny i w każdej chwili możemy się mu poddać.  Idźmy zatem tym tropem i rozprawmy się z bezsennością, która dręczy coraz więcej ludzi, w czym niemała „zasługa” pandemii. Jak sobie radzić z bezsennością? Są różne sposoby. Na przykład można wystawić: „ Usprawiedliwienie bezsenności: nie wszystko jedno, czy mieć oczy otwarte, czy zamknięte w mroku."- co uczynił Ramón Gómez de la Serna. Ale już  Marian Hemar zwierzał się: „ Pół nocy nie spałem, ale nie ma złego bez dobrego. Mniej się wyśpisz, więcej wymyślisz”. Ciekawe ile spośród dwóch tysięcy piosenek, których był autorem Hemar, powstało podczas takich bezsennych nocy? Z kolei Wojciech Młynarski zdradza swój niezawodny sposób. Otóż „ należy siłą wyobraźni/ przywołać twarze kilku osób,/ potem się trzeba przyjrzeć im/ i położywszy się na wznak,/ albo na boku,/ mniejsza z tym,/ powoli liczyć tak:/ Numer jeden to ten pan,/ co robótki robi podłe,/ drugi, ten, co za złe ma,/ że ci w życiu się powiodło. […] a ósmego już nie widzisz –/ śpisz …spokojnie śpisz,/ bo sposób to najprostszy i wypróbowany:/ przed snem policzyć barany…”A kto śpi najlepiej? „Ten śpi najlepiej, kto nie wie o tym, że źle śpi”- głosił Alojzy Żółkowski, polski aktor, dramatopisarz, tłumacz, poeta i publicysta.

Co robić gdy serce boli? „ Gdy cię serce boli, najedz się fasoli. Kosza da dziewczyna, siądź bracie do wina!” podpowiada francuski noblista Romain Rolland. A propos picia to angielski pisarz Jerome Klapka Jerome ostrzegał: „ Pijąc cudze zdrowie, psujemy własne” Co do wznoszenia toastów, to konia z rzędem temu, kto odpowie na pytanie niedające spokoju Tadeuszowi Gickierowi: „ Dlaczego u nas nie wznosi się toastów za władzę w nogach?” No właśnie, dlaczego? Wobec tego  pozostaje nam sugestia księdza Jana Twardowskiego: „Módlmy się do Boga,/ żeby nam się ruszała ręka i noga”

I jeszcze kilka sanatoryjnych haseł na zdrowie wyczytanych w archiwum „ Przekroju”:

 „ Jedz powoli, żuj dokładnie, to ci kamień z żółci spadnie”;

„ Narzekasz na wątrobę,/ że aż słychać w niebie/ a czy ona nie powinna/ narzekać na ciebie?”

„ Pogodne usposobienie,/ Oto lek na nadciśnienie.”

Uśmiechnij się! ( mimo wszystko)

„ Jeden profesor, który mnie ostatnio zbadał, powiedział: „Pani Haniu, pani jest nieuleczalnie zdrowa…Dzięki takim jak pani to nawet kasa chorych mogłaby być dochodowa…” i tego się wystraszyłam…Wyobraziłam sobie, że mogę umrzeć zdrowa…

                                  Hanka Bielicka [ z monologu „Młoda inaczej”]

                                      ************ 

- Panie doktorze, nie mogę w nocy zasnąć.

- Proszę spróbować pić co pół godziny kieliszek koniaku

- Sądzi pan, że pomoże?

- Nie, ale pozwoli panu przyjemniej spędzić czas

                                                       Z archiwum „ Przekroju”

 

 

 

 

 


Czwartek, Kwiecień 1, 2021, 10:58 | Brak komentarzy »

30.03.2021

Bo Wielkanoc jest wiosną, wiosna Wielkanocą./…/ Bazie kwitną – uśmiechnij-że się, przecie Święta./ Nie płacz.” Marian Hemar [ Lata londyńskie 1946] 

Już za kilka dni Wielkanoc, Święto Zmartwychwstania Pańskiego. Podobnie jak w ubiegłym roku przeżyjemy Wielką Niedzielę jak i Wielki Poniedziałek w lockdownie. Dlatego też potrzebna jest człowiekowi „ niezwykła siła. Ta siła która pozwala mu myśleć o przyszłości, widzieć przyszłość, przeczuwać przyszłość. Która pozwala mu wierzyć, że jutro będzie piękniejsze, niż było wczoraj”- tak o nadziei mówił ksiądz profesor Józef Tischner. A nie ma w kalendarzu chrześcijan święta bardziej promieniującego nadzieją jak Wielkanoc.

Nie ma też bardziej poruszających według mnie słów o życiu człowieka w kontekście misterium paschalnego od tych, jakie wypowiedział w 1997 roku podczas spotkania z młodzieżą w  Bejrucie św. Jan Paweł II, a ujął to tak: „ Istotnie, w życiu każdego człowieka są takie chwile, gdy Bóg zdaje się milczeć tak jak w noc Wielkiego Czwartku; chwile udręki jak dzień Wielkiego Piątku, kiedy wydaje się, że Bóg opuścił tych których miłuje; i chwile światłości jak w paschalny poranek, kiedy życie ostatecznie zwyciężyło śmierć”.

Czekajmy z nadzieją, że tak jak przychodzi poranek paschalny wieńczący misterium paschalne, tak musi też przyjść koniec pandemii, którą nie waham się porównać do nocy Wielkiego Czwartku i dnia Wielkiego Piątku razem wziętych. Najważniejsze to nie stracić tej niezwykłej siły, która pozwala wierzyć w lepsze jutro: „Nie porzucaj nadzieje,/ Jakoć się kolwiek dzieje:/ Bo nie już słońce ostatnie zachodzi,/ A po złej chwili piękny dzień przychodzi./…/ Ty nie miej za stracone,/ Co może być wrócone:/ Siła Bóg może wywrócić w godzinie;/ A kto mu kolwiek ufa, nie zaginie.”- napisał w IX Pieśni Jan Kochanowski.

Można oczywiście czekać, a więc mieć nadzieję na różne rzeczy jak choćby: „ Na nic się nie zmieni/ / Na może jednak/ Na co by gdyby/ /…/ Na co tam nowego/ Na nic proszę pana/ Na prawo i lewo/ Na trele morele/ Na listonosza/ Na Alleluja/ Na zmianę/ Wszystkiego.”- a to już Kazimierz Wierzyński i jego wiersz Alleluja. Przyznam, że najbardziej czekam na owe Alleluja i na to co po nim sugeruje poeta, jak i rzecz jasna na listonosza.

A jaką Wielkanoc w 2001 roku zarejestrowało bystre oko satyryka w osobie Wojciecha Młynarskiego? Otóż: „Jak co rok Wszystkiego Naj!/ Jak co rok w jasny poranek/ zmienia się smutny kraj jaj/ w kraj wielkanocnych pisanek./ W górze anielskich piór szum,/ a w dole, Panie Mopanku,/ baranów zmienia się tłum/ w tłum wielkanocnych baranków./ Lukrowych bab sprawdzam smak/ w życzeniach z ludźmi się łączę/ i trochę czuję się jak/ czekoladowy zajączek.[…] Lecz już od wtorku – cel pal!/ Od wtorku, przysięgam panom,/ baranki odfruną w dal, / a ja przyłożę baranom!”

Wszystkim Czytelniczkom i Czytelnikom mojego autorskiego blogu życzę z okazji Świąt Wielkiej Nocy: ZDROWIA, ODRADZAJĄCEJ NADZIEI, UŚMIECHU SERCA, HARTU DUCHA, DOBRYCH MYŚLI I ODPORNOŚCI NA ZŁE WIADOMOŚCI. ALLELUJA!!!  

P.S. I niech to będzie Święto Ducha, a nie Święto Brzucha – jak mawiał Stefan Kisielewski Z wyjątkiem chrzanu, bo bez chrzanu święta są do chrzanu- o czym była święcie przekonana Joanna Kulmowa. Alleluja!

Uśmiechnij się! ( mimo wszystko)

Do Adama Naruszewicza nazywanego polskim Horacym, biskupa smoleńskiego, znanego z rubasznego humoru przyszedł jakiś impertynent w dzień wielkanocny i w przedpokoju naprzykrzał się o włóczebne. Naruszewicz postrzegłszy pijanego posłał mu trzy grosze. Ten krzyczy:

- Co ja za trzy grosze dostanę?

 Naruszewicz taką dał radę na piśmie i przez lokaja wysłał:

„ Natrętniku! Mieć będziesz obiad dość uczciwy:

 Kup za trzy grosze pieprzu, octu i oliwy,

Siądź gołym zadkiem w dobrze rozmieszaną masę,

Będziesz miał parę szynek, jajca i kiełbasę!”


Wtorek, Marzec 23, 2021, 20:51 | 1 Komentarz »

22.03.2021

„ Wczesne wiosenne słońce upaja jak młode wino. Siedzę i marzę.” – Anatole France

Dziś o wiośnie, która od wczoraj jako nowicjuszka zastąpiła zimę, przynajmniej w kalendarzu. 21 marca to także Światowy Dzień Poezji, ale też dzień, w którym niestety zmarł wybitny poeta i eseista Adam Zagajewski, uważający poezję za królewską drogę, która prowadzi nas najdalej.  Zatem maszeruję królewską drogą w poszukiwaniu wiosennego słońca, cieplejszego wiatru, śpiewu ptaków, pierwszych wiosennych kwiatów i tego wszystkiego, co jedynie wielkie poetki i wielcy poeci potrafią uchwycić i wypowiedzieć. Jedyny wyjątek stanowi dzisiejsze motto, które zaczerpnęłam z prozy Anatola France.

Wiosna! Ciesz się z najsłodszych darów wiosny. Leopold Staff wspaniały nasz poeta- mędrzec łowił spiesznie jak motyla wszystko co nieuchwytne. Dlaczego w ten sposób? Tłumaczył to tak: „ Nie, abym świat dziwnością zdumiał,/ Lecz by się kształtem stała chwila”. A co złowił spośród najsłodszych darów wiosny? Otóż była tam otucha bez żalu „choć mnie gnębił tak zimy cień szary!”, były nowe zamysły i zamiary jak również myśl, która „uderza w ton jasny, radosny!”. Natomiast oczy poety wychwyciły, że „ już baziami wierzb śmieją się jary”, a uszy, że „ szumią wiatru ciepłego pogwary!”, ponadto poczuł taką szczęśliwość serca, że  świat cały wziąć mógłby za bary. I wreszcie wiosenny dar bezcenny. „ O, cudowne wy, najsłodsze dary / Mej jesiennej, tak wiosennej wiosny! / Więc nie jestem stary! Więc nie stary!” z „ cudną pełnią wiary, która wraca mi skarb mej młodości: Bo się cieszę! Więc nie jestem stary!”

Wiosna! Smutki roztapia i śnieg. Kto sprawił, że ptaszek zaśpiewał?, że krzewy zakwitły i drzewa? Kto sypie fiołki? I piegi? Kto tyle uczucia wlał w koty? Kto pieśń dał słowikom miłosną? To wiosna! Wiosna!- a to już Jeremi Przybora.

Wiosna! Można mieć każdy dzień wesoły. Niemożliwe? Przeciwnie, jeśli tylko zaufamy wspaniałej Kazimierze Iłłakowiczównie, która podaje niezawodny na to sposób, choć zaczyna od pytań: „ Czy można się bawić ptakami/- jak piłkami?/ Sikorą, pliszką, wróblem, sójką, gilem/ - jak motylem?/ Skowronkiem – jak dzwonkiem?/ Kawką – jak zabawką?/Tak czynią anioły, gdy chcą mieć dzień wesoły”  No, a kiedy jak nie wiosną najlepiej to sprawdzić?

Wiosna! „ Kto pierwszy wita wiosnę? - Pierwiosnek. - A jak ją wita?- Ukłonem./ Ukłon jej składa niski i wyciągając listki woła: - Gramy w zielone!”- to z kolei Wanda Chotomska. Grajmy i my. Zwłaszcza, że jak napisał mistrz słowa Wojciech Młynarski: „ jeszcze nie umieramy,/  Jeszcze któregoś rana odbijemy się od ściany,/…/ Jeszcze wzrok nam się pali/ Jeszcze się nam pokłonią ci, co palcem wygrażali” i choć „ możemy być w kłopocie, ale na rozpaczy dnie/ Jeszcze nie, długo nie” Tym bardziej NIE, że: „Już w powietrzu wiosnę słyszę…/ Czy ty też?”- że posłużę się słowami Juliana Tuwima.  

Uśmiechnij się! ( mimo wszystko)

Dziś „ Na przyjście wiosny” „ luzak” tamtych czasów, potrafiący wzbudzić uśmiech i u dzieci i dorosłych czyli zawsze mile widziany Jan Brzechwa:

Naplotkowała sosna

Że już się zbliża wiosna.

Kret skrzywił się ponuro:

-Przyjedzie pewno furą…

Jeż się najeżył srodze:

-Raczej na hulajnodze.

Wąż syknął :-Ja nie wierzę,

Przyjedzie na rowerze. […]

A wiosna przyszła pieszo.

Już kwiatki za nią spieszą,

Już trawy przed nią rosną

I szumią –Witaj wiosno.           


Czwartek, Marzec 18, 2021, 21:02 | 1 Komentarz »

17.03.2021

„ Bądź dobrej myśli, bo po co być złej”-  Stanisław Lem

W dzisiejszym świecie, w którym dzieją się rzeczy, od których serce ściska się boleśnie, myśl Lema to duże wyzwanie.  I ja go podejmuję.

Tak, bądźmy dobrej myśli, bo po co być złej, skoro jak napisał Wiktor Hugo, złe myśli są wandalami duszy, co najeżdżają i niszczą w nas wszystko co najlepsze. Z kolei znakomity nasz filozof Tadeusz Kotarbiński tłumaczył, że „ …świat myśli jest olbrzymi i trzeba coś wybrać, czegoś zaniechać, czemuś nadać walor główny” Może zatem warto zapytać o czym w takim razie myśli mędrzec?  „ Mędrzec myśli o życiu, nie o śmierci”- odpowiedziałby natychmiast jeden z nich, hiszpański filozof Baruch Spinoza. I to jest z pewnością bardzo dobra myśl, której warto się trzymać.

Dobre myśli nie tylko moim zdaniem to najlepszy oręż w walce o przetrwanie. „ Przetrwać, przetrwać życie, potem damy już sobie radę!”- a to już jedna z tysiąca nieuczesanych myśli Stanisława Jerzego Leca, o którym Joanna Kulmowa napisała w swej autobiografii „ Ciułanie siebie” tak: „ Lec wyjaśniał, że słowo „lec” po hebrajsku oznacza „żart”. A zatem Żart – Mędrzec? Żar-Ptak: uosobienie blasku i lotu, żaru i lekkości zarazem”

Pandemia, która zamieniła życie milionów ludzi w piekło jest niewątpliwie walką i o przetrwanie i o życie. „ Jeśli idziesz przez piekło nie zatrzymuj się, idź dalej”- przekonywał  Winston Churchill. „ Zamknij oczy. Ale nie umieraj, masz prawo do płaczu. A potem wstań i walcz o następny dzień”- a to już poetka i tłumaczka Anna Kamieńska, która do końca walki z chorobą, niestety przegranej, zachowała dobre myśli, czego dowodem jej zapis w "Notatniku": "Proszę o taki nekrolog: Z radością przyjęła śmierć. Prosi bliskich o przyjęcie jej śmierci z radością".  To właśnie Annie Kamińskiej, ksiądz Jan Twardowski z którym się przyjaźniła,  zadedykował słynny wiersz „Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”.

 „ Prawem życia jest walka. Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą”- te znane słowa św. Augustyna zagrzewają do walki jak żadne inne i to na różnych frontach. Na przykład sportowców w walce o medale i tytuły mistrzowskie, co wyznał w pierwszym wywiadzie po wygraniu Wimbledonu nasz deblista Łukasz Kubot. Na froncie biznesowym, gdzie trwa dramatyczna wręcz walka przedsiębiorców o przetrwanie. Ale ponad wszystko są potrzebne w walce „ o następny dzień”, ten bez kłopotów, choroby, rozpaczy, bez pandemii. Zygmunt Krasiński, który mówił o sobie, że jest „wierszokletą z niebiańskimi dźwiękami w sercu”  też potrafił zagrzewać do walki z przeciwnościami losu.  I to jak! W jednym z wierszy napisał:  „ Bądź arcydziełem nieugiętej woli!/ Bądź cierpliwością, tą panią niedoli,/ Co gmach swój stawia z niczego powoli,/ Bądź spokojnością śród burz niepokoju,/ W zamęcie miarą i strojem w rozstroju,/ Bądź wiecznym pięknem w wiecznym życia boju!  

Pandemia to czas wstrząsających wydarzeń, które „ odkrywają w ludziach prawdziwe osobowości, rodzą nowe postawy”- powiedział Jan Józef Szczepański, pisarz z silnym kręgosłupem moralnym. To czas niepokoju, czas próby dla wszystkich. „ Miarą człowieka nie jest zachowanie w chwilach spokoju, lecz to, co czyni, gdy nadchodzi czas próby”- a to już Martin Luther King, który walkę o prawa równości i wolności dla swych współbraci przypłacił życiem.  To czas, gdy wiele rzeczy dzieje się na opak, gdzie „ wielkim szczęściem jest sprawdzenie, iż własne serce – wystawione na próbę – ma hart i wytrzymałość”- uważał Nikos Kazantzakis, autor „ Greka Zorby”, pierwszy ze swojego rodu, który zdobył wykształcenie, ba, pierwszy, który w ogóle przeczytał książkę.  

I jeszcze niezawodny Phil Bosmans, który życzy nam „ odwagi wschodzącego słońca, które mimo nędzy i ogromu zła tego świata dzień po dniu wschodzi i obdarza nas blaskiem i ciepłem promieni”. Dzięki Panie Phil.

Uśmiechnij się! (mimo wszystko)

Kiedy wyrwano ks. Józefa Tischnera z zadumy pytaniem, o czym tak myśli, odpowiadał czasem:

- Myślę, co by to było, gdyby w Morskim Oku zamiast wody było piwo.

A na pytanie z rozdziału „ Teoria bytu”: „ Co to jest „nic”? – odpowiadał:

- Pół litra na dwóch.


środa, Marzec 10, 2021, 21:30 | 1 Komentarz »

9.03.2021

„ Samotność jest przyjemnością dla tych, którzy jej pragną, i męką dla tych, co są do niej zmuszeni”- Władysław Tatarkiewicz.

W tym miesiącu mija rok od ogłoszenia pandemii. Nikt nie wie ile jeszcze potrwa. Różnie nazywany jest ten trudny dla wszystkich czas. Na przykład ksiądz Adam Boniecki nazwał go warsztatami z samotności. Moim zdaniem bardzo trafnie. Ale nie mylmy samotności z osamotnieniem, co się niestety zdarza. Istnieje przecież dobra samotność, czego nie można powiedzieć o osamotnieniu.

Samotności! Do ciebie biegnę jak do wody z codziennych życia upałów”- napisał w jednym z wierszy Adam Mickiewicz. Co więcej nasz wieszcz był zdania, że samotność to mędrców mistrzyni. Z kolei dla Henry Thoreau wielkiego miłośnika przyrody przebywanie tylko ze sobą było więcej niż przyjemnością: „ Uwielbiam być sam. Nigdy nie poznałem towarzysza, który byłby tak towarzyski, jak samotność”. Wiem, że nie każdy przyjmie jego słowa za dobrą monetę. Tym bardziej, że nie każdy umie  przebywać w samotności, bo przecież „ nie uczy się nas rozmawiać z samym sobą, być ze sobą”- jak zauważył Jose Luis Sampedro. Tymczasem według Blaise Pascala „ Wszystkie nasze nieszczęścia biorą się z jednej tylko przyczyny, mianowicie stąd, że człowiek nie umie przebywać w samotności”. I znów można się uśmiechnąć z niedowierzaniem czy wręcz nie zgadzać z autorem „ Myśli”, ale też twórcą pierwszej maszyny liczącej i prawa fizycznego nazwanego jego imieniem. Nie mniej nie on jeden miał w wielkim poważaniu przebywanie tylko ze sobą. „ Nareszcie sama. Nareszcie cisza. Stoję w oknie, za którym są autentyczne drzewa, autentyczne domy, autentyczne ptaki. […] Zaprzątają mnie sprawy, których początku i końca nie znam…”- napisała w jednej ze swoich autobiograficznych książek Maria Kuncewiczowa. „ Talent rośnie w  samotności, charakter wśród ludzi”- głosił z kolei wielki Goethe, który miał samotność za piękną rzecz, aczkolwiek pod dwoma warunkami, że „ człowiek jest w zgodzie ze sobą i ma coś konkretnego do roboty”. Trudno nie przyznać temu twierdzeniu słuszność. Podobnie jak  Ernestowi Hemingwayowi, który rekomenduje: „ Szkoda czasu na zastanawianie się nad tym, czego nie masz. Pomyśl lepiej, co możesz zrobić z tym co masz”. Z kolei Bolesław Prus w jednym ze swoich felietonów napisał: „ W najgorszym położeniu trzeba robić co możemy i co do nas należy”. Według mnie to cenne rady w lockdownie, który pozbawił nas wielu aktywności. Eleonora Roosevelt, współautorka Deklaracji Praw Człowieka też ma tu coś do powiedzenia, mówi tak: „Czyń to, co możesz, za pomocą tego co masz, tam gdzie jesteś”. Racja, przecież nawet w pojedynkę coś można zrobić. „ Jestem tylko jedna i aż jedna. Nie mogę zrobić wszystkiego, ale coś mogę zrobić”- przekonywała Helen Keller jednocześnie przestrzegając: „ Nie wolno zgadzać się na pełzanie, gdy czujemy potrzebę latania” . To coś, co możesz uczynić nie jest bez znaczenia, nawet jeśli „ jest tylko maleńką kroplą w ogromie oceanu, ale właśnie jest tym, co nadaje znaczenie twojemu życiu”- konstatuje Albert Schweitzer, który całe swoje życie wypełnił tysiącami jeśli nie milionami maleńkich kropli. 

 

Uśmiechnij się! ( mimo wszystko)

Znów otwarte zostały muzea. Poniżej namiastka Nocy Muzeów…

„ Oto zapis mojej rozmowy z sąsiadem rodziców, panem Markiem. Pan Marek z żoną w ogródku, ja wychodzę.

- Dzień dobry, Panie Marku.

- A dzień dobry. A dokąd to panie Arturze?

- Idę na Noc Muzeów. Pan się nie wybiera? ( pan Marek wymownie spogląda na żonę) –A po co? Wystarczy, że wejdę do sypialni.

                    Artur Andrus „ Blog osławiony między niewiastami”


Czwartek, Marzec 4, 2021, 20:40 | Brak komentarzy »

3.03.2021

 „ Każdy ma taki świat, jaki widzą jego oczy” - Jose Saramago.

 

Wybrałam  cytat wybitnego portugalskiego pisarza, noblisty jako motto nie bez powodu. Czasy mamy trudne, pandemiczne. Na świecie dzieje się wiele złego, ale na szczęście także dobrego. Tymczasem w serwisach informacyjnych zdecydowanie przeważają złe wiadomości. Tych dobrych brakuje niczym wody na pustyni. Helen Keller amerykańska głuchoniewidoma pisarka przekonywała, że: „Największym nieszczęściem, jakie może spaść na człowieka nie jest to, że urodzi się niewidomym, ale że mając oczy, wciąż nie jest w stanie widzieć”. Niestety, serwowanie złych wiadomości ma swoje uzasadnienie, zwłaszcza, że: „ Nasz świat gwałtownie się pogarsza. Nie ma nic tak ohydnego albo głupiego, co by się nie mogło zdarzyć”- oceniał w swoim czasie W. H. Auden i trudno oprzeć się pokusie by nie odnieść tej oceny do dzisiejszego świata. Co więcej: „Żyjemy w świecie, w którym jeden wariat tworzy wielu wariatów, lecz jeden rozsądny człowiek tylko niewielu rozsądnych” – a to już Georg Christoph Lichtenberg, niemiecki satyryk i aforysta, którego diagnoza z XVIII wieku, dziwnie pasuje do XXI.  

Zawsze uważałam, że każdy zły news powinien być równoważony dobrym. W przeciwnym razie nasza psychika może tego nie wytrzymać. Dlatego potrzeba dziś więcej przekazu o ludziach, którzy świat rozświetlają, a nie zaciemniają, o tych, którzy budują mosty, a nie mury, o tych, którzy jaśnieją dobrocią z daleka niczym szczyty Himalajów. Choć z drugiej strony: „ Dobry człowiek jest jak małe światełko. Wędruje poprzez mroki naszego świata i na swojej drodze zapala zgaszone gwiazdy”- tłumaczył Phil Bosmans. Potrzeba więcej przekazu o dobru ponieważ „ Czujna, cierpliwa i tolerancyjna dobroć sięga o wiele dalej niż rygor i bat”- pouczał święty Jan XXIII nazywany też papieżem uśmiechu.

„ Obym z otwartymi oczami odczytywał księgę, jaką dni moje zapisują! Obym się z niej uczył!” - napisał w duchowym pamiętniku Dag Hammarskjold, szwedzki polityk, swego czasu przewodniczący ONZ. Doskonały negocjator, który rozwiązał pokojowo wiele konfliktów grożących wojną. Ginie w katastrofie lotniczej i dopiero wtedy jego zapiski duchowe ujrzały światło dzienne. Dla polskiego czytelnika są to „ Drogowskazy”, a przetłumaczył je ksiądz Jan Zieja, który specjalnie w tym celu nauczył się szwedzkiego. Zmagania z tłumaczeniem trwały dwa lata. Ale warto było. Przekład księdza Jana został uznany przez firmę szwedzką, która dysponuje prawami wydawniczymi za najlepsze w Europie. Ksiądz Jan Zieja był wielkim człowiekiem, który przez całe życie niósł dobro i je tworzył. Niestety takich księży i takich polityków jak autor „ Drogowskazów” dziś już nie ma.  

Obyśmy zatem z otwartymi oczami odczytywali wszystkie dobre sygnały płynące ze świata, ale też sami takowe wysyłali. Warto wierzyć kanadyjskiej pisarce Lucy Maud Montgomery, która powiedziała że: „ Ten świat ma tak wiele dla nas wszystkich – jeśli tylko mamy oczy, które to widzą, serce, które to kocha i dłonie, które to dla nas zbierają.” I ja jej wierzę.

 

Uśmiechnij się! ( mimo wszystko)

„ Dwaj wysłannicy Baty lecą sprawdzić możliwości sprzedaży w północnej Afryce. Przysyłają do Zlina dwa odmienne telegramy. Pierwszy z nich pisze:

 „ Tutaj nikt nie nosi butów. Żadnej możliwości zbytu. Wracam do domu”

Drugi telegrafuje: „ Wszyscy są bosi. Ogromne możliwości zbytu, przyślijcie buty jak najprędzej”

                                                      Mariusz Szczygieł „ Gottland”


Czwartek, Luty 25, 2021, 23:12 | Brak komentarzy »

23.02.2021

„ Jakże nieopisanie niewinna i dobroczynna jest Natura – słońce, wiatr i deszcz, lata i zimy – ileż dają zdrowia, ileż radości!”  - Henry Thoreau

 

Dzisiaj od rana córka przysłała mi zdjęcie, na którym dwa żurawie przechadzają się po łące przed jej domem. Widok, który napełnił nas obie niewymowną radością. Od razu postanowiłam też, że napiszę dziś o przyrodzie. Zwłaszcza, że trwający od miesięcy lockdown okazał się owszem skuteczny, ale nie w pokonaniu pandemii lecz jako pożywka dla stanów lękowych, depresyjnych, a co najgorsze dla myśli samobójczych. Z tego właśnie powodu 12 lutego powstało nawet nowe ministerstwo - do spraw samotności i izolacji społecznej. W Japonii, żeby była jasność.  

Henry Thoreau, wielki miłośnik przyrody nazywany dziś ojcem ekologii gwarantował, że: „ W najczarniejszą melancholie nie popadnie ten, kto żyje pośród Natury, albowiem znajduje w niej spokój dla swoich zmysłów”. Bezgranicznie wierzył w uzdrowicielską moc przyrody Ludwig van Beethoven, który jedynie pośród niepokalanej natury był w stanie się odrodzić i obmyć duszę. Do grona swoich niezmiennych przyjaciół zaliczał zielone gaje, strzeliste drzewa jak i gęste zarośla. Podkreślał przy tym, że wśród nich nie ma zawiści ani oszustwa. Ileż to razy szeptał:  O, dobroczynny spokoju lasów! Pośród przyrody nie ma też kłamstwa- dodałby szybko Władysław Orkan, który nie miał wątpliwości, że: „ Kłamstwem jest człowiek, ach zaiste….,/ Kłamstwem jest jego świat/ A prawdą jest drzewo strzeliste./ Prawdą są obłoki czyste,/ Prawdą jest kwiat”.

„ W przyrodzie prawda objawia się pod postacią prawa, zaś radość pod postacią piękna”- przekonywał indyjski poeta Tagore, który osiągnął najwyższą doniosłość za jaką w Indiach jest uważany fakt, że człowiek żyje w harmonii z przyrodą. Taki człowiek widzi i czuje więcej. Dla autora „ Pieśni ofiarnych” drzewa były „ niby pragnienia ziemi wspinające się na palce, aby zerknąć do nieba”. Natomiast o deszczu opowiadał: „ Krople deszczu całowały ziemię i szeptały : Matko, jesteśmy twoje stęsknione dzieci, wracamy z nieba”

Każdy z nas ma jakieś pragnienia. Mariusz Zaruski miał wyjątkowe: „ Błogosławione niech będą morza, góry wysokie i wielkie pustynie, albowiem one są źródłem siły”. Był człowiekiem wielu talentów, które szczęśliwie w sobie  odkrywał i rozwijał w pasje: fotograficzną, żeglarską, prozatorską, malarską, wojskową - stopień generała brygady, górską - założyciel Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, pedagogiczną -wychowawca młodzieży, a i to nie wszystkie.

Może warto za przykładem Jana Kasprowicza rozmiłować duszę w cichym szeleście drzew, gdy koronami ich porusza „przecichy wiew”. Albo spróbować jak Adam Mickiewicz: „Uciec z duszą na listek: jak motyl szukać/ Tam domku i gniazdeczka” A „ Czy jest coś cudowniejszego od nieba, które w ciągu dnia jaśnieje pod słońcem, a w nocy jakby było zamieszkałe przez płonące oczy, oświeca ziemię niezliczonymi gwiazdami?”- pytał święty Jan Chryzostom.

Szukajmy kontaktu z przyrodą i nie dajmy się od niej odizolować. W niej znajdziemy spokój, którego w czasie pandemii tak bardzo nam brakuje. Serca, które ją pokochało Natura nigdy nie zdradzi. Przeciwnie będzie naszą przewodniczką od radości do radości, balsamem, który leczy wszelką żałość. A gdy poczujemy się z powodu pandemii lub jakiegoś innego zdruzgotani, koniecznie pomyślmy o wierzbach. Dlaczego? Poeta Julian Ejsmond argumentuje:

 „ Wierzby, urągające wichrom i burzom, wierzby, odradzające się z umarłej na pozór gałęzi, uczą, jak żadne inne drzewo, wiary w nieśmiertelność. (…)Wierzba nie umrze…Jest symbolem życia…Podruzgotana, zgruchotana- zmartwychwstaje…Okaleczony szkielet wykwita bujną zielenią liści….Na przekór złemu losowi!”

Szukajmy kontaktu z przyrodą…

Uśmiechnij się! ( mimo wszystko)

Do lekarza przychodzi starsza pani:

- Boli mnie strasznie w sadzawce.

- Gdzie panią boli?

- No, w sadzawce!

- Niech mi pani pokaże, bo nie rozumiem, o co chodzi.

Starsza pani pokazuje zgięcie rąk i nóg.

- No to panią w stawach boli.

- A czy to panie doktorze, staw a sadzawka nie wszystko jedno?

 


          
 

 
 
 
(c)2021, All Rights Reserved
Liczba odwiedzin: 269