Blog autorski
Jolanty Szwalbe

Wtorek, Lipiec 20, 2021, 19:06 | 1 Komentarz »

16.07. 21

„ Idź do lasu! Stoją tam i czekają na ciebie drzewa.”- Phil Bosmans

Zgadzam się z Olgą Tokarczuk, że wszyscy jesteśmy potwornie zmęczeni pandemią. Autorka „ Biegunów” powiedziała to wczoraj podczas niezwykłego wydarzenia literackiego, jakim było spotkanie dwóch noblistek we Wrocławiu: Olgi Tokarczuk i Swietłany Aleksijewicz. Tak, jesteśmy zmęczeni, bo niełatwo było żyć tygodniami w zamkniętym świecie przedmiotów, tych potrzebnych i tych zbytecznych.

Dlatego „ Chodź do lasu, bo tu odpoczniesz. Nie ma takiego odpoczynku jak w zielonym, głębokim lesie”-  a to słowa Johna Muira, szkocko-amerykańskiego przyrodnika i orędownika ochrony dzikiej przyrody. „ O, czarodziejstwo lasu![…] O, dobroczynny spokoju lasów”- wzdychał z wdzięcznością Ludwig van Beethoven, który jedynie pośród natury mógł się odrodzić i obmyć duszę.  

„ Jeżeli jestem sam w lesie, nie może mnie spotkać żadna podłość, nie mogę usłyszeć kłamstwa ani świstu bata”- zapewniał Ryszard Kapuściński. Myślę, że dla wszystkich zmęczonych nie tylko pandemią, to bardzo konkretne powody by wybrać się do lasu. Zaś autor dzisiejszego motta dołącza jeszcze inne: „Czekają na ciebie drzewa. Wspaniałe drzewa. […] Tam śpiewają ptaki. Czy przystaniesz, aby słuchać śpiewu ptaków? Tutaj jest spokój, niewypowiedziany spokój”.

Wszyscy razem podróżujemy Drogą Mleczną, drzewa i ludzie…Na każdym spacerze wśród przyrody otrzymuje się więcej, niż się szuka”- to jeszcze raz John Muir, ojciec parków narodowych Stanów Zjednoczonych.

 „[…] drzewo to cud, który osłania, karmi i chroni wszystkie żywe istoty”- to słowa Buddy, które wypowiada Patricia, jedna z bohaterek „ Listowieści” Richarda Powersa. A jak człowiek odwdzięcza się za to drzewom? Sadzi niemowlęta, żeby drwale mogli zabić dziadków- mówi inny bohater tej niezwykłej opowieści, w której historie ludzi i drzew są nierozłączne. Jestem dopiero w połowie lektury i wcale mnie nie dziwi, że autor zdobył za nią Nagrodę Pulitzera w 2019 roku. Co więcej, zaczynam żałować, że nie jestem arborystką.

A propos starych drzew, to: „ Stary” nie oznacza u drzew „słaby, zgarbiony i chorowity”, lecz wręcz przeciwnie – „efektywny i pełen werwy”. Drzewni starcy są zatem wyraźnie produktywniejsi niż młode szczawie, a w związku ze zmianą klimatu są też ważnymi sprzymierzeńcami ludzi. (…)- a to już z innej lektury „ Sekretne życie drzew” Petera Wohllebena.  

Patrz na te trzy dęby! Trzej starcy[…] Trzej starcy dużo widzieli. Całą kronikę puszczy znają. Oddajmy im pokłon i cześć!”- napisała z kolei w „ Lecie leśnych ludzi” Maria Radziewiczówna. Zanim jednak napisała książkę, pisarka w 1911 roku wraz z dwiema przyjaciółkami zamieszkała w malutkiej chatce w środku lasu. Była bacznym obserwatorem boru:„ las, jak ludzkie zbiorowisko, ma tłum i jednostki. Górują jedni krasą, inni siłą, inni indywidualnością, inni powagą lat”, i jednoczenia się z jego potęgą: „ a człowiek, zapatrzony, zasłuchany, zatracał się w tej wielkiej potężnej całości i czuł, że te siły ogarniały go, że sam się staje potęgą, że w nim gra, śpiewa, tworzy, rośnie moc przyrody”, mocno też akcentowała zasady obcowania z naturą leśnych ludzi: „ Unikali gwałtownych ruchów, hałasu, płoszenia, gonienia, trwogi” No proszę, o zaśmiecaniu nie ma słowa. To były niewątpliwie piękne czasy dla lasów.  

Idź do lasu póki jeszcze jest …lasem. W Polsce rocznie wycina się ok. 25-30 tys. ha lasów za pomocą zrębów zupełnych, czyli wycina się wszystkie drzewa drzewostanu dojrzałego, niszcząc całkowicie ekosystem.  

Owszem, na miejscu lasów można urządzić plantację. Można też zagrać Dziewiątą Beethovena solo na kazoo.”- to słowa powieściowej Patricii wzorowanej- jak wyznał autor „ Listowieści” - na botaniczce dr Suzanne Simard.

 

Uśmiechnij się! ( mimo wszystko)

Na grabie siedzi szpak

I po polsku mówi tak:

„Stoi w lesie stary grab,

Pod tym grabem leży drab,

Leży drab, a kilka os

Gryzie draba prosto w nos.

Rozgniewany wstaje drab,

Patrzy wkoło, widzi - grab.

A na grabie siedzi szpak

I po polsku mówi tak:

„Stoi w lesie…””     to oczywiście Jan Brzechwa


Sobota, Lipiec 10, 2021, 22:59 | 1 Komentarz »

8.07.21

„ Chodzenie to mój narkotyk, chodzeniem zabijam zgryzoty” – Tadeusz Konwicki

Każda pora roku jest dobra na chodzenie, ale lato wydaje się szczególnie uśmiechać do wszystkich chodziarzy. Należał do nich znany ze swych spacerów po Warszawie autor dzisiejszego motta. Wspaniałymi chodziarzami byli/ są również pozostali autorzy dzisiejszych passusów, jak i anonimowi mieszkańcy Peru czy Abchazji. Co do mnie, to oczywiście lubię chodzenie i spacery, ale daleko mi do nazwania się wspaniałą chodziarką.

Niemały udział w wyznaniu wybitnego pisarza Tadeusza Konwickiego miał prof. Wojciech Noszczyk, znany chirurg, który powiedział autorowi „ Kalendarza i klepsydry”, że TYLE ŻYCIA, ILE CHODZENIA. Tadeusz Konwicki, kiedy został sam (wcześniej zmarła żona Danuta, córka Ania i przyjaciel Gustaw), spacerował codziennie, zawsze tą samą trasa i o tej samej porze. Ostatnie zaś pięć lat życia przeżył wraz z drugą córką Marią, która specjalnie wróciła po trzydziestu latach emigracji ze Stanów, by zaopiekować się ojcem. Razem więc przemierzali jego słynną trasę spacerową po Warszawie. Maria Konwicka opisuje ją w swojej wspomnieniowej książce „ Byli sobie raz”: „ Lubiłam trasę wzdłuż Foksal, ojciec wolał iść przez skrzyżowanie Nowego Światu z Alejami Jerozolimskimi, przy wysepce ze sztuczną palmą. Po przejściu na drugą stronę ulicy zatrzymywał się i oglądał do tyłu, żeby ogarnąć wzrokiem całą długość alei” A propos prof. Noszczyka, który w tym roku kończy osiemdziesiąt sześć lat, poza chirurgią, historią i piłką nożną, jego pasją - jak łatwo się domyśleć - jest również codzienny spacer.

Z kolei spacery z matką, choć nie codzienne, zainspirowały Vivian Gornick do napisania autobiografii w stylu „ dziennikarstwa osobistego”, dzięki której ma dziś w Ameryce status literackiej gwiazdy. W „ Przywiązaniach” wyznaje, że nie miała dobrych relacji z matką, a „ mimo to bez końca włóczymy się razem po ulicach Nowego Jorku. […] Miasto to nasz żywioł. Obie na co dzień miewamy przygody z kierowcami autobusów, bezdomnymi kobietami, bileterami i ulicznymi wariatami. Chodzenie wydobywa z nas to, co najlepsze. Ja mam 45 lat, mama 77. Zachowała silne i zdrowe ciało. Bez trudu przemierza ze mną  wyspę wzdłuż i wszerz.”  O ile Maria Konwicka rozmawiała podczas wspólnych spacerów ze słynnym ojcem o niewesołych wydarzeniach dnia, to Vivian ze swoją matką wręcz przeciwnie: „ Najmilej spędzamy czas na rozmowach o przeszłości”.  Matka Vivian nie znosiła teraźniejszości, ale „gdy tylko teraźniejszość staje się przeszłością, mama z miejsca się w niej zakochuje”

 „ Chodź dla zdrowia, chodź dla szczęścia”- przekonywał Karol Dickens, choć jak pokazuje życie angielskiego pisarza, nie zawsze tak jest. Kiedy bowiem Dickensa dopadł kiedyś okres bezsenności, w trakcie którego przez parę nocy, między pół do pierwszej a pół do piątej rano, chodził po ulicach Londynu, nie czuł się ani zdrowo, ani szczęśliwie. „Szukał pociechy, ale napotykał wyłącznie pijaków, złodziei, deszcz, cienie, ciszę i skłębione chmury […]”- napisała w eseju „ Z życia sów”,  Anne Fadiman.

Chodzenie jest dla człowieka najlepszym lekarstwem- głosił z kolei Hipokrates, a słowa „ ojca medycyny” potwierdzają w stu procentach Vilcabambianie z Peru i Abchazjanie na Kaukazie.

„We współczesnym świecie, kiedy ktoś źle się czuje, często mówi się, żeby „ się nie przemęczał”, żeby położył się do łóżka i odpoczął. Natomiast w Vilcabambie i Abchazji ludzie przeżywający stany „ melancholijne” zwykle stają się aktywniejsi i więcej czasu spędzają z innymi. Zamiast się izolować i być biernymi, przemierzają długą drogę, by cieszyć się odwiedzinami u innych”- napisał w „ Zdrowych stulatkach” John Robbins.  Dlatego na przykład w Vilcabambie mówi się, że każdy ma dwóch lekarzy – lewą nogę i prawą nogę.

A propos nóg, to Magdalena Samozwaniec wierzyła, że „ póty się nie jest naprawdę starym, póki nasze nogi, ta poczciwa para wysłużonych koni pociągowych, nas sprawnie wożą”.

Uśmiechnij się! ( mimo wszystko)

Jeszcze raz Maria Konwicka o swym ojcu Tadeuszu w „ Byli sobie raz”:

„ Szukał towarzystwa kobiet. Ja żyję tylko dzięki kobietom, powtarzał w kółko. Na spacerach do parku Saskiego kazał mi się zachwycać klombami otaczającymi fontannę, podkreślając, że to kobiety sadzą te kwiaty, one o nie dbają. Kiedyś idziemy, a tam właśnie nowe klomby sadzą…mężczyźni. Udaliśmy, że tego nie widzimy.”

                                                                           


Piątek, Lipiec 2, 2021, 13:30 | Brak komentarzy »

29.06.21

„ Uwielbiam żyć. Bywam czasem okropnie zrozpaczona, bardzo nieszczęśliwa, udręczona smutkiem, ale przy tym wszystkim wiem z całą pewnością, że cudownie jest żyć”- Agatha Christie

Od razu wyznam, że nie jestem miłośniczką powieści kryminalnych. Natomiast po przeczytaniu „Autobiografii” Agathy Christie, którą to podarowała mi córka, poczułam podziw i ogrom sympatii do najbardziej znanej na świecie autorki powieści kryminalnych. Z tego też powodu przeczytałam jeden, jedyny jej kryminał pt. „ Nemezis”. I nie był to wcale przypadkowy wybór. Byłam ciekawa pióra Agathy Christie oraz głównej bohaterki, starszej pani Jane Marple, detektywa- amatorki. Nie zawiodłam się, ale na tej jednej powieści poprzestałam.

Brytyjska pisarka zaczęła „Autobiografię” w 1950, a ukończyła piętnaście lat później, gdy miała lat siedemdziesiąt pięć. Dzisiejsze motto wyczytałam w Przedsłowiu tejże, natomiast w Epilogu z 1965 roku Agatha Christie napisała: „ A tymczasem, dopóki wygodnie czekam w przedsionku Śmierci, wciąż cieszę się życiem. Jakkolwiek z każdym mijającym rokiem coś trzeba skreślić z listy przyjemności.” Tu następuje ich wyliczanka, między innymi koniec z długimi spacerami i surowymi befsztykami, bo zęby już nie te. Od razu przypomina mi się cytat z Josepha Campbella, który w „ Kwestii bogów” z dużym poczuciem humoru snuje rozważania na temat tego co zwiastuje naszą starość. „ Po pierwsze człowiek wbija zęby w soczysty stek, a one tam zostają”- napisał uznawany za najwybitniejszego mitografa XX wieku amerykański pisarz. Z kolei Magda Samozwaniec nazywana „ pierwszą damą polskiej satyry” także przestrzegała, że: „Starość posiada te same apetyty co młodość, tylko nie te same zęby.” Na szczęście świat nie kończy się wraz z utratą uzębienia. Sztuczne zęby to żaden wstyd. Przeciwnie, czasami wyglądają dużo lepiej niż własne. Szkoda tylko, że za te sztuczne nie można zapłacić fałszywymi pieniędzmi, co postulował już w dziewiętnastym wieku Gomez de la Serna.

Autorka motta zawsze budziła się z uczuciem radości, ciekawości i z dobrymi myślami, którymi chętnie się dzieliła: „[…] otwierasz oczy i masz przed sobą dalszy dzień; dalszy krok w twojej wędrówce do nieznanego miejsca. W tej emocjonującej wędrówce, która jest twoim życiem”- napisała w „Autobiografii”. Nawet w „ przedsionku Śmierci” nie straciła apetytu na życie i potrafiła cieszyć się mnóstwem rzeczy, które jeszcze zostały: „ Opera, koncerty, lektura[…] młodzi, którzy wcale często przychodzą w odwiedziny, którzy traktują staruszkę z zadziwiającą życzliwością. I bodaj najlepsze- słońce, łagodna senność….Oczywiście wspomnienia: znowu wspomnienia.” Cieszenie się życiem, które nam  podarowano, uważała za jeden z wielkich sekretów istnienia. Sama cieszyła się nim jeszcze jedenaście lat po ukończeniu „Autobiografii”, która została opublikowana rok po śmierci autorki. 

Apetyt na życie to wspaniałe uczucie, które na szczęście nie zależy od PESEL-u. Nie tylko poezja Leopolda Staffa kipi entuzjazmem do życia: „ Cieszmy, radujmy się! Radość jest święta,/ A życie boskie![…] Wyzyskać życie chcę, ten krótki popas/ Pomiędzy dwiema zagadki”

Również proza Romaina Rollanda działa pobudzająco: „ Chwycić życie, jak orzeł swą zdobycz, i unieść je w powietrze, wzbić się z nim w pogodne przestworze!.. Na to potrzeba szponów, szerokich skrzydeł i potężnego serca.” I jeszcze: „ Niech żyje życie! Niech żyje radość! […] Niech żyje odwaga, która prowadzi nas do walki z przeznaczeniem![…] Niech żyje światło! Niech żyje mrok! Chwała słońcu!”

A nie mówiłam?

Uśmiechnij się! (mimo wszystko)

 

Małego Falczaka rozbolały zęby. „ Pójdziemy do pana dentysty, to cię przestaną boleć”- powiedziała matka. „Ja nie chcę do dentysty”- darł się malec. „A co ty chcesz?”- „ Ja chcę takie zęby, jakie ma babcia, co nie bolą”

                                               Z archiwum „Przekroju” 1966

 


Poniedziałek, Czerwiec 21, 2021, 23:42 | Brak komentarzy »

17.06.21

„ Człowiek bez pasji nie żyje. Chodzi o jakiś zachwyt światem, drugim człowiekiem” – Wojciech Pszoniak

Wiem, że świat pasji jest ogromny, że będę mogła wybrać tylko niewielki jego skrawek, a resztę pominąć. Wybór trudny, kusi zwłaszcza pasja sportowa. W końcu mamy spóźnione o rok Euro piłkarskie, dopiero co zakończył się Roland Garros, trwa siatkarska Liga Narodów, za chwilę Wimbledon i wreszcie Olimpiada. Ale nie o sportowej dziś napiszę, bo skusiły mnie dwie inne pasje.      

Zacznę jednak od słów Herodota, jednego z najważniejszych historyków starożytnej Grecji, nazwanego ojcem historii, który powiedział: „ Całe nasze życie to działanie i pasja. Unikając zaangażowania w działania i pasje, ryzykujemy, że w ogóle nie zaznamy życia.” Trudno nie dostrzec, że zarówno autor „Dziejów” jak i autor motta nie wyobrażali sobie życia bez pasji.

Albert Einstein uważał, że bardzo ważne jest by nigdy nie przestać pytać. „ Ciekawość- mówił- nie istnieje bez przyczyny. Wystarczy więc, jeśli spróbujemy zrozumieć choć trochę tej tajemnicy każdego dnia. Nigdy nie trać świętej ciekawości. Kto nie potrafi pytać, nie potrafi żyć”- powiedział niemiecki uczony, pasjonat poznania tajemnic świata nauki.  

Wielkim pasjonatem ciekawości świata był Goethe. To dzięki niej mógł w wieku osiemdziesięciu lat wyznać: „ Och, czyżbym po to dożył osiemdziesięciu lat, żeby zawsze myśleć to samo? Przeciwnie, staram się co dzień myśleć o czymś innym, nowym, aby nie stać się nudnym. Trzeba się nieustannie zmieniać, odnawiać, odmładzać, żeby nie skostnieć”.  

A jak to jest z ciekawością świata u przeciętnego człowieka? Ryszard Kapuściński miał swoje zdanie na ten temat: „ Przeciętny człowiek nie jest specjalnie ciekaw świata. Ot, żyje, musi jakoś się z tym faktem uporać, im będzie go to kosztowało mniej wysiłku- tym lepiej. A przecież poznawane świata zakłada wysiłek, i to wielki, pochłaniający człowieka. Większość ludzi raczej rozwija w sobie zdolności przeciwne, zdolność, aby patrzeć- nie widzieć, aby słuchając - nie słyszeć”. Podzielam to zdanie.

Z ciekawości świata rodzi się często pasja podróżnicza. Miejmy nadzieję, że tegoroczne lato pozwoli rozwinąć skrzydła nie tylko samolotom, ale i pasjonatom podróży i to niezależnie od tego, jaki wybiorą środek lokomocji.

Prawdziwy podróżnik nie ma ustalonych planów i nie skupia się na dotarciu”- twierdził Laozi. Co więcej: „ Podróżuje się nie po to, aby dotrzeć do celu, ale po to, żeby być w podróży”- twierdził Goethe. A co na to dzisiejsi pasjonaci podróży?

Ze słów Owidiusza wynika z kolei , że nie ma co wyruszać w drogę bez pasji poznania. To ona bowiem wynagradza wszystkie trudy wędrówki do nieznanych miejsc. Pozwala też zgodnie z sugestią Zbigniewa Herberta odbyć podróż długą, „ wędrowanie pozornie bez celu, błądzenie po omacku, żebyś nie tylko oczami, ale także dotykiem poznał szorstkość ziemi i abyś całą skórą zmierzył się ze światem”.

Elżbieta Dzikowska znana podróżniczka mówi tak: „ Mam wielką ciekawość świata, a do tego duży optymizm. A podróże wyrabiają też pokorę, szacunek dla innych, tolerancję. To trzeba mieć przy sobie, kiedy się podróżuje” To dlatego: „ Najniebezpieczniejszy światopogląd mają ludzie, którzy nigdy nie przyglądali się światu”- powiedział Aleksander von Humboldt najwybitniejszy podróżnik, geograf i przyrodnik nowożytnego świata.

Warto też skonfrontować przebieg własnej podróży ze słowami Gilberta Chestertona, a mianowicie: „Podróżnik widzi to, co widzi. Turysta widzi to, co przyjechał zobaczyć”

Uśmiechnij się! ( mimo wszystko)

Henryk Sienkiewicz był pasjonatem podróży. Pewnego dnia wybrał się z Zakopanego do Afryki ( skąd przywiózł słynne Listy) Kolej dochodziła wtedy do Chabówki( koło Krakowa). Spod  Tatr trzeba było dojechać do tej stacji góralską furką, niemiłosiernie trzęsącą na „ kocich łbach”. Wobec tego Sienkiewicz napisał na kartce: „ Najtrudniejsza część drogi z Zakopanego do Afryki jest już poza mną.”


Czwartek, Czerwiec 10, 2021, 13:15 | Brak komentarzy »

8.06.21

„Goniąc za tymi wielkimi, nie przegap drobnych radości życia”- Hellen Jackson

 

Dzisiaj o radościach życia. Tych drobnych, ale też i większych, za którymi nie zawsze trzeba gonić, co sugeruje dziewiętnastowieczna amerykańska pisarka. Przeciwnie, są na wyciągnięcie ręki. Jednak jest jeden warunek. Trzeba zwolnić tempo życia, bo jak powiedział Mahatma Gandhi: „ W życiu chodzi o coś więcej niż o zwiększanie jego tempa”, ale kto dziś uwierzy indyjskiemu mężowi stanu?

Ryszard Kapuściński w mocnych słowach przestrzegał przed pośpiechem i jego skutkami: „Kiedy się spieszysz- mówił autor Hebanu - nic nie widzisz, nic nie słyszysz, nic nie przeżywasz, niczego nie doświadczasz, nie myślisz! Szybkie tempo wysusza najgłębsze warstwy twojej duszy, stępia twoją wrażliwość, wyjaławia cię i odczłowiecza”.

W czasie pandemicznym, w którym żyjemy od ponad roku, nie ma mowy o pośpiechu. Przeciwnie, nastąpiło spowolnienie szalonego tempa życia milionów ludzi i skłonienie ich do refleksji.

Radość i pociechę znajduję w czytaniu literatury; nie ma większej od niej radości i nie ma takiego smutku, którego by nie złagodziła” – wyznał wieki temu Pliniusz Młodszy. Jestem pewna, że dziś o wiele więcej osób podpisze się pod słowami rzymskiego pisarza i prawnika, niż w roku poprzedzającym pandemię. Podobnie jak pod słowami Marii Dąbrowskiej, która przyznała, że : „ Z rzeczy cudownych, które dają mi żyć pozostaje lektura, wiążąca mnie z umarłymi i rozmowa, wiążąca z żywymi.”

Mam nadzieję, że więcej było też osób, które zmuszone przez lockdown do pozostania w domu, doświadczyły radości życia rodzinnego, a nie smutku. Jak bowiem zauważył szwajcarski pedagog Johann Heinrich Pestalozzi: „Radości życia rodzinnego są najpiękniejsze na świecie, a radość, jakiej rodzice doświadczają na widok swych dzieci, jest największa”. Biorąc pod uwagę własne doświadczenia, rozszerzyłabym krąg osób, które mają szczęście zaznawać radości życia rodzinnego o babcie i dziadków. Dla nich radość jaką odczuwają na widok uśmiechniętych, wesołych i zdrowo się rozwijających wnucząt jest radością uzdrawiającą i inspirującą. A to jeszcze nie koniec.  Antoni Marianowicz, polski poeta i prozaik, dziadek dwójki wnucząt dorzuca jeszcze radość biologiczną [ o czym w „Uśmiechnij się!”] A każda z tych radości tym większa, że jak twierdził Phil Bosmans dziecko „ lubi cię, ale nigdy z racji twojego grubego portfela, lecz dlatego, że potrafisz się z nim bawić, opowiadać baśnie i śpiewać”.  A propos grubego portfela, za którym większość ludzi goni, to jak zapewniał szwajcarski pisarz Jeremias Gotthelf :„ Bogactwo w radości nie zależy od sakiewki, lecz od serca”  Jakie to wspaniałe pocieszenie dla babć i dziadków, którzy wiadomo jakim portfelem w większości dysponują.  

I jeszcze jakże wymowny przykład na poparcie słów pisarza Gotthelfa: „Radość sprawiają mi także zwykłe codzienne cuda: ciche głosy przyjaciół wieczorem, jałowcowy dym z ognia w glinianym piecu, zwykłe, nieurozmaicone pożywienie, trud i prostota, zadowolenie z robienia tylko jednej rzeczy na raz: kiedy biorę do ręki mój niebieski garnuszek, to nie myślę o niczym innym.”- napisał Peter Matthiessen, amerykański pisarz w bardzo osobistym dzienniku z wyprawy w Himalaje zatytułowanym „ Śnieżna pantera”.

Uśmiechnij się! ( mimo wszystko)

„ Babcia spytała Majeczkę: Czego życzysz dziadkowi?” Niespełna trzyletnia osóbka odpowiedziała bez namysłu: „Życzę dziadkowi miłego dnia”.

Niby to żadna przyjemność być starym, ale usłyszeć cienki głosik: „Dziadku!” – to może, w moim wieku, jedyna biologiczna – rzekłbym – radość. Dziadkowanie to najlepsza rekompensata za starość.

Na obiedzie nasza córka, Janka, zięć Wojtek oraz wnuki: dziesięcioipółletni Mikołaj i dwuipółletnia Majka. Potem trójka poszła do kina, deponując u nas rozkoszną Majeczkę. Wspaniała zabawa, m.in. we wspólne układanie wierszyków. Nasze arcydzieło brzmiało: Ta mała nóżka, to nóżka Kopciuszka.”

Antoni Marianowicz „ Wyciąg na szklaną górę: Dziennik roku przestępnego 2000”

 


Niedziela, Maj 30, 2021, 21:06 | Brak komentarzy »

28.05.2021

„ Wdzięczność cechuje ludzi z dobrego kruszcu”-  Ludwik Hirszfeld.

Maj niebawem opuści scenę naszego życia, na którą wkroczy krótszy o jeden dzień czerwiec. Pożegnam go z uśmiechem i wdzięcznością.  Inaczej nie wypada. Mam nadzieję, że nie tylko u mnie piąty miesiąc w kalendarzu, zwany po staropolsku trawień, wzbudza takie uczucia. Jak tu się nie uśmiechnąć i nie być wdzięcznym, kiedy patrzymy na coraz weselszą, bo już całkiem rozbudzoną, a więc zieloną, kolorową, pachnącą i nęcącą przyrodę? Jak tu się nie uśmiechać z wdzięcznością, kiedy na ptasie koncerty w mistrzowskim wykonaniu zapraszają nas – i to całkiem bezinteresownie- nasi bracia mniejsi? Jak tu w dwudziestym szóstym dniu maja nie uśmiechnąć się i nie  objąć wdzięcznością oraz wzruszeniem wszystkie te Mamy, które od pierwszych dni znosiły/ znoszą psoty, kaprysy i krnąbrność swoich pociech z anielską cierpliwością i matczyną miłością? Z kolei Mamy z pewnością poczuły wdzięczność dla swoich dzieci, które o Dniu Matki pamiętały.

Oczywiście lista powodów do wdzięczności jest dłuższa i obejmuje wszystkie miesiące w roku. W czasie pandemicznym wdzięczność ozdrowieńca za powrót do zdrowia jest na czele tejże. Podobnie jak wdzięczność, że omija nas choroba. O wdzięczność za to co nas omija, apelował już w dziewiętnastym wieku angielski duchowny, filozof, pisarz  John Henry Newman mówiąc: „ Jeśli nie potrafisz być wdzięczny za to, co otrzymujesz od losu, bądź przynajmniej wdzięczny za to, co cię omija”. Szesnastowieczny mędrzec Michael Montaigne nie miał pojęcia, że trzy wieki później padną takie słowa, a jednak wyznał w „Próbach”: „ Wiele wdzięczności winien jestem fortunie, iż do tej pory nie uczyniła mi żadnej krzywdy, przynajmniej żadnej ponad moje siły. Czyżby może taki był jej kaprys, zostawić w spokoju tych, którzy jej nie molestują?”

Ludzie z dobrego kruszcu od razu, nie odkładając na później, okazują swoją wdzięczność, do czego mobilizował Albert Schweitzer. Lekarz z dżungli, bo tak był też nazywany przekonywał ponadto, że „ Wszyscy winniśmy się starać o to, by wdzięczność nieokazywania stała się okazywaną. Wtedy będzie więcej w świecie słońca i więcej energii, aby czynić dobro”. Ach, gdyby te słowa mogły trafić do niewdzięczników. Niestety nie ma na to szans. Jak bowiem powiedział Oskar Wilde: „ Budzić wdzięczność w niewdzięcznych jest równie daremne jak budzić krzykiem umarłych” . Szkoda.

Tymczasem wdzięczność to cecha ludzi z dobrego kruszcu, która zjednywa ludzi w przeciwieństwie do niewdzięczności, która zraża ich – a to już Romain Rolland. Co więcej „ Niewdzięczność jest matką wstydu i wszystkiego złego”  - głosił już Ksenofont z Aten. Wcale to jednak nie zmniejsza ilości niewdzięczników. Ba, Cyprian Kamil Norwid nie miał wątpliwości, że  „ Najniewdzięczniejszym tworem na świecie jest człowiek”. Ale czy mógł mieć jakiekolwiek skrupuły, skoro żył w nędzy, a zmarł w paryskim przytułku św. Kazimierza? Nie dowiemy się już, czy wybitny twórca romantyczny, bo i poeta, prozaik, dramatopisarz, eseista, grafik, rzeźbiarz, malarz i filozof,  zmieniłby zdanie dziś, wiedząc, że w dowód wdzięczności dla jego dorobku, z okazji 200- setnych urodzin, które przypadają w tym roku, Sejm ustanowił rok 2021 Rokiem Norwida? A czy czuli wdzięczność do Norwida artyści, którzy jego wiersze włączyli do swego repertuaru jak  Wanda Warska ( Czułość), Stan Borys ( Moja piosnka) i oczywiście Czesław Niemen ( Bema pamięci rapsod żałobny)? Wierzę, że tak.

Dla amerykańskiego poety- mistyka Williama Blake było jasne, że: „ Kto jest wdzięczny za dary, wyda bujne plony”. Szczególnie jeśli ten ktoś będzie się kierował takim przekonaniem jak Albert Einstein, który mówił: „ Setki razy na dzień powtarzam sobie, że moje życie to wewnętrzne i to zewnętrzne, opiera się na dorobku innych ludzi, żywych i umarłych, a zatem moim obowiązkiem jest nie szczędzić trudu, aby mój wkład był porównywalny z tym, co otrzymałem i co nadal otrzymuję” Tak: „ Nie ma obowiązku większego nad obowiązek wdzięczności”- przypomina św. Ambroży z Mediolanu. I wcale nie musi to być tak uciążliwa konieczność jak noszenie maseczek w pandemii. Wręcz przeciwnie: „ Miłością spłacam ci mój nieskończony dług za to, czym jesteś”- wyznał indyjski poeta Tagore.

 

Uśmiechnij się! ( mimo wszystko)

Pewnego razu Cyprian Kamil Norwid przeglądał gazety, a obecny przy tym przyjaciel zapytał:

- Jest coś nowego?

- Owszem.

- Co?

- Data.


Niedziela, Maj 16, 2021, 21:47 | 2 Komentarze »

15.05.2021

„ Obudź się do życia. Żyj! Tańcz, jeśli świeci słońce, i gwiżdż, jeśli pada deszcz” - Phil Bosmans

Patrzę codziennie z niemałym zachwytem na zbudzoną po zimie przyrodę. Cieszą mnie drzewa w rozkwicie, a zwłaszcza ulubione brzozy, ale też klony i dęby, których nie brakuje w otoczeniu naszego domu. Radują też serce rwące się do życia sosny w młodniaku – tuż za ogrodzeniem domu- które od dziesięciu lat rosną w miejscu bezlitośnie wyciętych, dużo starszych od nich sosnowych sióstr. Trochę  trwało, zanim po zimie na dobre zbudziła się nasza Matka Ziemia.

A ile potrwa budzenie tych, którzy przez lockdown pogrążyli się w bezczynności, obojętności i przerażającej monotonii? Na szczęście zimowa sezonowość koronavirusa - zwana trzecią falą- właśnie się skończyła, a wraz z nią lockdown. Czas zatem na przebudzenie i piękne słowa indyjskiego poety Tagore: „Ospałość zalega twe serce, a sen jest wciąż na twoich oczach. Czy nie dotarły do ciebie słowa, że kwiat góruje w splendorze nad kolcami? Obudź się obudzony. Nie pozwól by czas przeciekał ci przez palce”. Tym bardziej, że: „Nad stracony czas nic bardziej nie boli” – jak trafnie ocenił Michał Anioł. Tylko człowiek obudzony do życia wie, że: „ Trzeba czas zaprząc do swoich celów, a nie czekać, aż on nas za sobą powlecze”- powiedział Aleksander Świętochowski, polski pisarz, historyk i aforysta. Tylko człowiek obudzony do życia ma pragnienia, a jak sygnalizował arabski poeta i filozof Khail Gibran „ Pragnienie jest połową życia; obojętność jest połową śmierci”. Przed obojętnością przestrzegali też  Honoré de Balzac i Ryszard Kapuściński. Francuski powieściopisarz nie wahał się porównać ją do polarnego lodu, który zabija wszystko. Natomiast nasz legendarny reportażysta mówił tak: „ Ważne jest, abyś zachował zdolność przeżywania, aby istniały rzeczy, które mogą cię zadziwić, wywołać wstrząs. Ważne jest, aby nie dotknęła cię straszna choroba – obojętność”.

Zdaniem Alberta Einsteina „ najpiękniejszą rzeczą, jaką może doświadczyć człowiek jest oczarowanie tajemnicą. Jest to uczucie, które stoi u kolebki prawdziwej sztuki i prawdziwej nauki. Ktoś, kto go nie zna i nie potrafi się dziwić, nie potrafi doznawać zachwytu, jest martwy niczym zdmuchnięta świeczka”

 Maria Kuncewiczowa nie tylko potrafiła się zachwycać, ale też strofować tych, którzy szukają dziury w całym: „ Czegóż ty dziury w całym szukasz? Czy wielkie stokrotki nie cudo? A te żółte winnice? A jaskółki? A powietrze? A ten cyprys? A ty sam z twoją poczciwą mordaszką?” Otóż to.

A co jeszcze jest cudem, a co nie? „ Nie jest cudem chodzenie po wodzie. Cudem jest chodzenie po zielonej ziemi, zanurzanie się w chwilę i poczucie, że żyjemy”- odpowiedziałby bez wahania wietnamski mnich buddyjski Thich Nhat Hanh. Z kolei ksiądz Jan Twardowski wszędzie widział cud, a mówił o tym tak: „ Ja, kiedy widzę górski szczyt, biedronkę, storczyk, zachwycam się. Wszędzie widzę cud. W spotkaniach z ludźmi, w dobroci” I podkreślał, że „ Trzeba otworzyć oczy i widzieć życie”, które jest „ cudem, darem, niepowtarzalnością. I w tym cudzie życia ja jestem potrzebny” Tak, warto wierzyć, że każdy z nas jest komuś potrzebny. Zatem „ Nie chowaj się. Są ludzie, którzy cię potrzebują”- a to jeszcze raz dziś  Phil Bosmans. Natomiast kolumbijski pisarz, noblista Gabriel Garcia Marquez dodaje:  „ Być może dla świata jesteś tylko człowiekiem, ale dla niektórych ludzi jesteś całym światem”, a więc OBUDŹ SIĘ DO ŻYCIA!

Uśmiechnij się! (  mimo wszystko)

- Ta papuga ma już sto lat.

- Co pani mówi? A jeszcze zupełnie zielona!

                                                      [Mucha 3/28]

                        „ Pan Jowialski jest zawsze Panem Jowialskim”

Doktor – Musiał pan za bardzo używać życia. Ile też lat pan dobrodziej sobie liczy?

Pan Jowialski – Tsidzieści sieść.

Doktor – Coooo?

Pan Jowialski – A bo ja zaciąłem żyć dopiero od śmierci żony.

     [ Tekst F. Kostrzewski. „Kurier świąteczny”, 1894, nr 55]              

                              


Poniedziałek, Maj 10, 2021, 14:25 | Brak komentarzy »

7.05.2021

„ Cała radość życia w tworzeniu. Tworzyć znaczy zabić śmierć” – Romain Rolland

Czytając jakiś czas temu „ Sprawy ludzkie” Jana Szczepańskiego,  polskiego socjologa wynotowałam sobie takie zdania: „ Póki działasz, żyjesz i wszystkie zegary odmierzają twój czas tworzenia. Wszystko jedno czy tworzysz traktat naukowy, poemat, mebel, czy uśmiechy dzieci. Tworzysz, dążysz, nadajesz sens godzinom i dniom”. Uważam je za bardzo inspirujące dla ducha tworzenia, o którym amerykański poeta- mistyk William Blake napisał tak: „ Jeśli wy, których Boska Opatrzność obdarzyła duchem tworzenia nie przyjmiecie go i pogrzebiecie swoje talenty, i jeśli będziecie pragnąć normalnego życia, smutek i desperacja podąża za wami przez całe życie, a po śmierci wstyd na całą wieczność”. Dzięki Panie Blake. Mam nadzieję, że mój duch tworzenia, który z radością pracuje nad uśmiechami moich wnucząt sprawi, że ominie mnie przepowiednia autora poematu Zaślubiny Nieba i Piekła. A propos, fani Olgi Tokarczuk doskonale wiedzą, że tytuł jednej z jej powieści stanowi cytat z tegoż poematu. Zresztą wyimków z Zaślubin jest tam dużo więcej.  

 „ Nie trzeba pisać wierszy ani sztuk teatralnych, żeby być twórcą”- przekonywał Goethe. Oczywiście ma rację. Na szczęście są jeszcze: kuchnia, ogród, działka, a nawet parapet, są pokoje: dziecinny i własny, jest wreszcie łono natury i co tam jeszcze, a wszystko to są przybytki, w których z powodzeniem możemy tworzyć, dążyć, nadawać sens godzinom i dniom.

 „Człowiek rodzi się po to, by tworzył – tak poeta, jak i garncarz”- powiedział Benjamin Disraeli, niezwykle barwna postać epoki wiktoriańskiej, powieściopisarz, który zostaje pierwszym (i jak dotąd jedynym) brytyjskim premierem pochodzenia żydowskiego.  Tym bardziej, że: „ Stwarzając świat, Bóg nie uwięził człowieka w zamkniętej formie doskonałości, lecz otworzył przed nim drogę rozwoju. Zadaniem człowieka jest pójść tą drogą i kształtować siebie i świat ku doskonałości”- zapewniał wieki temu niemiecki lekarz i przyrodnik Paracelsus. „ Cóż wart jest człowiek, który nie zrobił nic, aby świat uczynić lepszym”- pytał Ernest Hemingway.

A co o twórczości myślał nasz poeta -mędrzec Leopold Staff? Otóż, uważał on, że: „ Jedyna godna rzecz na świecie: twórczość, a szczyt twórczości to tworzenie siebie”. William Szekspir nie miał żadnych wątpliwości, że to: „ Od nas samych zależy być takimi lub owymi/ Nasze jestestwo jest ogrodem, a nasza wola ogrodnikiem […] zapuszczać go niedbale lub skrzętnie uprawiać:/ możność ku temu i środki odpowiednie leżą w woli naszej”.  Ważne, by ogród ten uprawiać na własnych warunkach. „ Musisz sam tworzyć swoje życie, tak jak się tworzy dzieło sztuki. Życie człowieka światłego musi być jego własnym, wyłącznie jego dziełem”- a to już Gabriele  D’Annunzio, włoski lotnik wojskowy, poeta i prozaik. W przeciwnym razie „ na czyim wózku jedziesz, tego piosenkę musisz śpiewać”- napisał w „Wariacjach pocztowych” Kazimierz Brandys. „ Umiałeś obmyślić i poprowadzić swoje życie?  Dokonałeś tedy największego dzieła ze wszystkich”- zapewniał w „Próbach” jedynym dziele życia, ale za to ponadczasowym, szesnastowieczny mędrzec Michael Montaigne.

Twórczość! Kiedy człowiek żyje twórczością, może obejść się nawet bez jedzenia i picia”- przekonywał z kolei Aleksander Sołżenicyn, rosyjski pisarz, noblista. I do dopiero radość, zważywszy na wciąż rosnące ceny żywności.

Uśmiechnij się! ( mimo wszystko)

A propos odbywających się właśnie matur:

Sławomir Mrożek już starszy, siedział na ławce w majowy dzień. W pewnej chwili pisarz dostrzegł młodego człowieka w garniturze i domyślając się, że to maturzysta, zapytał z troską:

- Było „Tango”?

- Było – odpowiedział strapiony młodzieniec.

- Przepraszam – wydusił Mrożek.

 


Sobota, Maj 1, 2021, 21:21 | Brak komentarzy »

30.04.2021

Nie pozwólmy, żeby nasze lęki powstrzymywały nas od realizacji naszych nadziei.”- John Kennedy 35. Prezydent Stanów Zjednoczonych.

Nie ma chyba człowieka, który mógłby powiedzieć o sobie, że nie czuje żadnego lęku. Żyjemy w świecie, w którym „ Czasy nadziei zastąpione zostały czasami strachu. Czas zawrócił. Mamy czasy secondhand”- jak zauważyła Swietłana Aleksijewicz, laureatka literackiego Nobla w 2015 roku i trudno nie przyznać racji białoruskiej pisarce i dziennikarce. Jakby tego było mało, od ponad roku obowiązuje nas czas pandemiczny, źródło kolejnych lęków. Olga Tokarczuk, nasza wspaniała, druga literacka noblistka w jednym z wywiadów przestrzega, że: „Lęk ma naturę epidemii. Żywi się wszystkim, co napotyka na drodze, i próbuje się potwierdzić w każdym wydarzeniu” Laureatka Nagrody  Bookera powiedziała też, że „ bojąc się, zamykamy się w sobie”, co więcej „ nie snujemy planów, martwiąc się o dziś”. Wiem po sobie, że lista zmartwień jest znacznie dłuższa. Cóż, czasami „ jest źle, a jednak coraz lepiej, więc może być jeszcze lepiej. Tylko dobrze nigdy być nie może”- jak mawiał Henryk Ferdynand Kaden, polski bankowiec i finansista, ale też autor zbioru aforyzmów „ Myśli”. Dlatego często powtarzam sobie słowa Kemmonsa Wilsona, twórcy hoteli Holiday In, które brzmią tak: „ Nie zamartwiaj się. Nie możesz zmienić przeszłości, ale na pewno możesz zniszczyć teraźniejszość; martwiąc się o przyszłość pamiętaj, że połowa rzeczy, o które się martwimy, nigdy się nie zdarzy, a druga połowa zdarzy się tak czy owak. Po co zatem się przejmować?” Niedawno wyczytałam w felietonie Jacka Podsiadło takie zdanie: „ Jak mówią łabędzie: co będzie, to będzie. Nie myli się tylko ten saper, co nie wychodzi z bunkra”, które od razu włączyłam do osobistego niezbędnika pocieszeń.

A propos „ co będzie”?   Będzie o NADZIEI, tej najcenniejszej towarzyszce życia- jak nazywał ją Jean-Paul Sartre. Nie mam wątpliwości, że kto ją ma zawsze przy sobie, nie da się spalić w ogniu rozpaczy, lęków i wszelkich trudności, a przynajmniej nie do końca.

Wojciech Młynarski stawia na dyktando u nadziei minimum raz w miesiącu, a ujął to tak: „My możemy być w kłopocie, ale na rozpaczy dnie/ Jeszcze nie, długo nie/ Więc nie martwmy się, bo w końcu/ Nie nam jednym się nie klei/ Ważne, by choć raz w miesiącu/ Mieć dyktando u nadziei”   

A co to znaczy mieć nadzieję? Mieć nadzieję- tłumaczył Nino Salvaneschi, włoski pisarz i poeta – „ znaczy tworzyć, podczas gdy rozpacz jest zniszczeniem. Kto ma nadzieję, paraliżuje wątpliwość, unicestwia przygnębienie, sieje sukces- przygotowuje zwycięstwo”. Z kolei według Sorena Kierkegaarda, duńskiego filozofa nazywanego „ Sokratesem Północy” „mieć nadzieję znaczy oczekiwać, że dobro jest możliwe, że pośród najczarniejszej nocy jestem w stanie odszukać bodaj jedną gwiazdę, a na najbardziej beznadziejnej pustyni mogę odkryć oazę”.

Bądź źródłem nadziei! Cokolwiek się stanie, nigdy nie trać nadziei! Rozwijaj swoje serce. […] Cokolwiek się wokół Ciebie wydarzy, nigdy nie trać nadziei”- przekonuje Dalajlama XIV, duchowy przywódca Tybetu. Ktoś powie, że to bardzo trudne, ktoś inny, że niemożliwe. A co powiedziałby Jeremi Przybora? Całkiem możliwe, że jego odpowiedź byłaby taka: „ Nie całkiem jest jeszcze na razie/ Na razie jest jeszcze nie to/[…]/ Nie zawsze los jeszcze mnie pieści/ A często ugryzie jak pies/ W herbatce mi nieraz szeleści/ Ten deszczyk, ten deszczyk, co z łez/ Lecz... będzie weselej, będzie weselej/ W najbliższą sobotę, no, może w niedzielę/ Zabłyśnie słoneczko, zaćwierka ptak/ Będzie wesoło - i jeszcze jak

Uśmiechnij się! ( mimo wszystko)

Z archiwum „ Przekroju”

Drugie małżeństwo jest triumfem NADZIEI nad doświadczenie.  

Samuel Johnson,

Małżeństwo zaczyna się od porównań z dziedziny botaniki, a kończy na porównaniach z dziedziny zoologii.

 Eugène Marin Labiche

Każde małżeństwo wypowiada w ciągu tygodnia dziesięć tysięcy słów, z czego mąż wypowiada prawie półtora tysiąca.

Marian Eile ps. Lord Gallux

 


Piątek, Kwiecień 23, 2021, 09:19 | Brak komentarzy »

23.04.2021 Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich

Gdy nie mam nowych książek, wysycham jak pustynny obszar” – Kazimierz Wierzyński (1894- 1969)

Kiedy przeczytałam w „ Pamiętniku poety” powyższe wyznanie wspaniałego poety, eseisty, ale też złotego medalisty w konkursie literackim IX Letnich Igrzysk Olimpijskich w Amsterdamie w 1928, pomyślałam, że mam tak samo. W tym kontekście każda nowa książka, czy to wypożyczona z biblioteki, czy też zakupiona jest dla mnie niczym życiodajna porcja deszczu.  

Zdaniem Benjamina Franklina (jednego z pięciu ojców założycieli Stanów Zjednoczonych, od dziecka pasjonata czytania i założyciela pierwszej w Północnej Ameryce biblioteki za prenumeratą) w życiu pewne są tylko dwie rzeczy: śmierć i podatki. Dla mnie jest jeszcze trzecia: bez książek byłoby już po mnie. Dzięki pasji czytania, którą odkryłam w sobie już w szkole podstawowej, mogę szczerze wyznać, że najlepszym kołem ratunkowym dla mojej psychiki i super odżywką dla hartu ducha jest KSIĄŻKA. Kiedy tylko tracę wiatr w żaglach, gdy dopada mnie smutek „ co jak mól szatę, a rdza żelazo, przegryza duszę”-jak napisała w „ Przymierzu” Zofia Kossak, kiedy czuję ostre smagnięcie losu albo ilekroć moja sytuacja jest jak wypisz z wiersza Mickiewicza: „ Cierpi człowiek, bo służy sam sobie za kata/ sam sobie robi koło i sam się w nie wplata”- RATUNKIEM JEST KSIĄŻKA. Przede wszystkim jest to literatura faktu, wspomnienia, dzienniki, eseje, reportaże i jak w ostatnim czasie książki przyrodnicze.

 Dum spiro, spero – dopóki żyję, nie tracę nadziei. Dopóki czytam nie tracę dobrego humoru i chęci do działania. Liczę też w skrytości ducha, podobnie jak bohaterowie „ Błogosławionej winy” Zofii Kossak,  że spotka mnie jeszcze jakiś „figiel fortuny”.  

Maria Kuncewiczowa napisała w  „Odkryciu Patusanu”, że nie zawsze trzeba wiedzieć, jaki autor jakie książki napisał. Wcale też nie trzeba pamiętać jak się nazywali bohaterowie. Dużo ważniejsze jest, żeby „ kiedy książka skończona – oko było bystrzejsze, ucho wrażliwsze na szept, który wczoraj wtopiony był w ciszę, i nowa świadomość żeby krążyła pod skórą” . Nic dodać nic ująć, prawda?

Zgadzam się ze Stefanem Zweigiem, który w „Świecie wczorajszym” napisał: „ Twierdzenie Emersona, że najlepszy uniwersytet to dobre książki, uważałem za niewzruszenie prawdziwe […]” Z kolei Francois Mauriac w „ Burza cichnie o zmierzchu” wyznał: „ Łyk Balzaca jest mi niezbędny, jeśli chcę odzyskać ochotę do walki”.

Długowieczna hrabina Karolina Lanckorońska (zmarła w wieku 104 lat), historyczka sztuki, która podarowała Polakom bezcenną kolekcję dzieł sztuki gromadzonych przez przodków, trafiła w 1943 roku do obozu w Ravensbrück. Dzięki temu, że jednej z Polek udało się przemycić dzieła Szekspira, mogła aplikować kobietom dla podtrzymania woli życia, nie jeden łyk angielskiego poety, na przykład taki „ Wieże kamienne ni mury spiżowe,/Lochy bez okien ni kraty żelazne/ nie mogą oprzeć się potędze ducha…” – co opisała w swoich „Wspomnieniach wojennych” I napisała też: „ Były dnie, gdy o czytaniu mowy nie było, nie starczyło mi czasu ni sił, ale sama świadomość, że Król Lear czy Ryszard II są z nami, była dowodem, że świat jeszcze stoi” Niech zatem nie dziwi nikogo decyzja UNESCO, wyznaczająca Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich w dniu śmierci między innymi Williama Szekspira.

Uśmiechnij się! (mimo wszystko)

Wyczytane w archiwum Przekroju ( 1969):

Szekspir zaszedł daleko

Od wódki lepsze MLEKO

Fredro zdziałał niemało

Wstąp na jedno KAKAO

Rej poezji jest tatą

Się rozgrzewaj HERBATĄ


          
 

 
 
 
(c)2021, All Rights Reserved
Liczba odwiedzin: 382