Blog autorski
Jolanty Szwalbe

Poniedziałek, Czerwiec 21, 2021, 23:42 | Brak komentarzy »

17.06.21

„ Człowiek bez pasji nie żyje. Chodzi o jakiś zachwyt światem, drugim człowiekiem” – Wojciech Pszoniak

Wiem, że świat pasji jest ogromny, że będę mogła wybrać tylko niewielki jego skrawek, a resztę pominąć. Wybór trudny, kusi zwłaszcza pasja sportowa. W końcu mamy spóźnione o rok Euro piłkarskie, dopiero co zakończył się Roland Garros, trwa siatkarska Liga Narodów, za chwilę Wimbledon i wreszcie Olimpiada. Ale nie o sportowej dziś napiszę, bo skusiły mnie dwie inne pasje.      

Zacznę jednak od słów Herodota, jednego z najważniejszych historyków starożytnej Grecji, nazwanego ojcem historii, który powiedział: „ Całe nasze życie to działanie i pasja. Unikając zaangażowania w działania i pasje, ryzykujemy, że w ogóle nie zaznamy życia.” Trudno nie dostrzec, że zarówno autor „Dziejów” jak i autor motta nie wyobrażali sobie życia bez pasji.

Albert Einstein uważał, że bardzo ważne jest by nigdy nie przestać pytać. „ Ciekawość- mówił- nie istnieje bez przyczyny. Wystarczy więc, jeśli spróbujemy zrozumieć choć trochę tej tajemnicy każdego dnia. Nigdy nie trać świętej ciekawości. Kto nie potrafi pytać, nie potrafi żyć”- powiedział niemiecki uczony, pasjonat poznania tajemnic świata nauki.  

Wielkim pasjonatem ciekawości świata był Goethe. To dzięki niej mógł w wieku osiemdziesięciu lat wyznać: „ Och, czyżbym po to dożył osiemdziesięciu lat, żeby zawsze myśleć to samo? Przeciwnie, staram się co dzień myśleć o czymś innym, nowym, aby nie stać się nudnym. Trzeba się nieustannie zmieniać, odnawiać, odmładzać, żeby nie skostnieć”.  

A jak to jest z ciekawością świata u przeciętnego człowieka? Ryszard Kapuściński miał swoje zdanie na ten temat: „ Przeciętny człowiek nie jest specjalnie ciekaw świata. Ot, żyje, musi jakoś się z tym faktem uporać, im będzie go to kosztowało mniej wysiłku- tym lepiej. A przecież poznawane świata zakłada wysiłek, i to wielki, pochłaniający człowieka. Większość ludzi raczej rozwija w sobie zdolności przeciwne, zdolność, aby patrzeć- nie widzieć, aby słuchając - nie słyszeć”. Podzielam to zdanie.

Z ciekawości świata rodzi się często pasja podróżnicza. Miejmy nadzieję, że tegoroczne lato pozwoli rozwinąć skrzydła nie tylko samolotom, ale i pasjonatom podróży i to niezależnie od tego, jaki wybiorą środek lokomocji.

Prawdziwy podróżnik nie ma ustalonych planów i nie skupia się na dotarciu”- twierdził Laozi. Co więcej: „ Podróżuje się nie po to, aby dotrzeć do celu, ale po to, żeby być w podróży”- twierdził Goethe. A co na to dzisiejsi pasjonaci podróży?

Ze słów Owidiusza wynika z kolei , że nie ma co wyruszać w drogę bez pasji poznania. To ona bowiem wynagradza wszystkie trudy wędrówki do nieznanych miejsc. Pozwala też zgodnie z sugestią Zbigniewa Herberta odbyć podróż długą, „ wędrowanie pozornie bez celu, błądzenie po omacku, żebyś nie tylko oczami, ale także dotykiem poznał szorstkość ziemi i abyś całą skórą zmierzył się ze światem”.

Elżbieta Dzikowska znana podróżniczka mówi tak: „ Mam wielką ciekawość świata, a do tego duży optymizm. A podróże wyrabiają też pokorę, szacunek dla innych, tolerancję. To trzeba mieć przy sobie, kiedy się podróżuje” To dlatego: „ Najniebezpieczniejszy światopogląd mają ludzie, którzy nigdy nie przyglądali się światu”- powiedział Aleksander von Humboldt najwybitniejszy podróżnik, geograf i przyrodnik nowożytnego świata.

Warto też skonfrontować przebieg własnej podróży ze słowami Gilberta Chestertona, a mianowicie: „Podróżnik widzi to, co widzi. Turysta widzi to, co przyjechał zobaczyć”

Uśmiechnij się! ( mimo wszystko)

Henryk Sienkiewicz był pasjonatem podróży. Pewnego dnia wybrał się z Zakopanego do Afryki ( skąd przywiózł słynne Listy) Kolej dochodziła wtedy do Chabówki( koło Krakowa). Spod  Tatr trzeba było dojechać do tej stacji góralską furką, niemiłosiernie trzęsącą na „ kocich łbach”. Wobec tego Sienkiewicz napisał na kartce: „ Najtrudniejsza część drogi z Zakopanego do Afryki jest już poza mną.”


Czwartek, Czerwiec 10, 2021, 13:15 | Brak komentarzy »

8.06.21

„Goniąc za tymi wielkimi, nie przegap drobnych radości życia”- Hellen Jackson

 

Dzisiaj o radościach życia. Tych drobnych, ale też i większych, za którymi nie zawsze trzeba gonić, co sugeruje dziewiętnastowieczna amerykańska pisarka. Przeciwnie, są na wyciągnięcie ręki. Jednak jest jeden warunek. Trzeba zwolnić tempo życia, bo jak powiedział Mahatma Gandhi: „ W życiu chodzi o coś więcej niż o zwiększanie jego tempa”, ale kto dziś uwierzy indyjskiemu mężowi stanu?

Ryszard Kapuściński w mocnych słowach przestrzegał przed pośpiechem i jego skutkami: „Kiedy się spieszysz- mówił autor Hebanu - nic nie widzisz, nic nie słyszysz, nic nie przeżywasz, niczego nie doświadczasz, nie myślisz! Szybkie tempo wysusza najgłębsze warstwy twojej duszy, stępia twoją wrażliwość, wyjaławia cię i odczłowiecza”.

W czasie pandemicznym, w którym żyjemy od ponad roku, nie ma mowy o pośpiechu. Przeciwnie, nastąpiło spowolnienie szalonego tempa życia milionów ludzi i skłonienie ich do refleksji.

Radość i pociechę znajduję w czytaniu literatury; nie ma większej od niej radości i nie ma takiego smutku, którego by nie złagodziła” – wyznał wieki temu Pliniusz Młodszy. Jestem pewna, że dziś o wiele więcej osób podpisze się pod słowami rzymskiego pisarza i prawnika, niż w roku poprzedzającym pandemię. Podobnie jak pod słowami Marii Dąbrowskiej, która przyznała, że : „ Z rzeczy cudownych, które dają mi żyć pozostaje lektura, wiążąca mnie z umarłymi i rozmowa, wiążąca z żywymi.”

Mam nadzieję, że więcej było też osób, które zmuszone przez lockdown do pozostania w domu, doświadczyły radości życia rodzinnego, a nie smutku. Jak bowiem zauważył szwajcarski pedagog Johann Heinrich Pestalozzi: „Radości życia rodzinnego są najpiękniejsze na świecie, a radość, jakiej rodzice doświadczają na widok swych dzieci, jest największa”. Biorąc pod uwagę własne doświadczenia, rozszerzyłabym krąg osób, które mają szczęście zaznawać radości życia rodzinnego o babcie i dziadków. Dla nich radość jaką odczuwają na widok uśmiechniętych, wesołych i zdrowo się rozwijających wnucząt jest radością uzdrawiającą i inspirującą. A to jeszcze nie koniec.  Antoni Marianowicz, polski poeta i prozaik, dziadek dwójki wnucząt dorzuca jeszcze radość biologiczną [ o czym w „Uśmiechnij się!”] A każda z tych radości tym większa, że jak twierdził Phil Bosmans dziecko „ lubi cię, ale nigdy z racji twojego grubego portfela, lecz dlatego, że potrafisz się z nim bawić, opowiadać baśnie i śpiewać”.  A propos grubego portfela, za którym większość ludzi goni, to jak zapewniał szwajcarski pisarz Jeremias Gotthelf :„ Bogactwo w radości nie zależy od sakiewki, lecz od serca”  Jakie to wspaniałe pocieszenie dla babć i dziadków, którzy wiadomo jakim portfelem w większości dysponują.  

I jeszcze jakże wymowny przykład na poparcie słów pisarza Gotthelfa: „Radość sprawiają mi także zwykłe codzienne cuda: ciche głosy przyjaciół wieczorem, jałowcowy dym z ognia w glinianym piecu, zwykłe, nieurozmaicone pożywienie, trud i prostota, zadowolenie z robienia tylko jednej rzeczy na raz: kiedy biorę do ręki mój niebieski garnuszek, to nie myślę o niczym innym.”- napisał Peter Matthiessen, amerykański pisarz w bardzo osobistym dzienniku z wyprawy w Himalaje zatytułowanym „ Śnieżna pantera”.

Uśmiechnij się! ( mimo wszystko)

„ Babcia spytała Majeczkę: Czego życzysz dziadkowi?” Niespełna trzyletnia osóbka odpowiedziała bez namysłu: „Życzę dziadkowi miłego dnia”.

Niby to żadna przyjemność być starym, ale usłyszeć cienki głosik: „Dziadku!” – to może, w moim wieku, jedyna biologiczna – rzekłbym – radość. Dziadkowanie to najlepsza rekompensata za starość.

Na obiedzie nasza córka, Janka, zięć Wojtek oraz wnuki: dziesięcioipółletni Mikołaj i dwuipółletnia Majka. Potem trójka poszła do kina, deponując u nas rozkoszną Majeczkę. Wspaniała zabawa, m.in. we wspólne układanie wierszyków. Nasze arcydzieło brzmiało: Ta mała nóżka, to nóżka Kopciuszka.”

Antoni Marianowicz „ Wyciąg na szklaną górę: Dziennik roku przestępnego 2000”

 


Niedziela, Maj 30, 2021, 21:06 | Brak komentarzy »

28.05.2021

„ Wdzięczność cechuje ludzi z dobrego kruszcu”-  Ludwik Hirszfeld.

Maj niebawem opuści scenę naszego życia, na którą wkroczy krótszy o jeden dzień czerwiec. Pożegnam go z uśmiechem i wdzięcznością.  Inaczej nie wypada. Mam nadzieję, że nie tylko u mnie piąty miesiąc w kalendarzu, zwany po staropolsku trawień, wzbudza takie uczucia. Jak tu się nie uśmiechnąć i nie być wdzięcznym, kiedy patrzymy na coraz weselszą, bo już całkiem rozbudzoną, a więc zieloną, kolorową, pachnącą i nęcącą przyrodę? Jak tu się nie uśmiechać z wdzięcznością, kiedy na ptasie koncerty w mistrzowskim wykonaniu zapraszają nas – i to całkiem bezinteresownie- nasi bracia mniejsi? Jak tu w dwudziestym szóstym dniu maja nie uśmiechnąć się i nie  objąć wdzięcznością oraz wzruszeniem wszystkie te Mamy, które od pierwszych dni znosiły/ znoszą psoty, kaprysy i krnąbrność swoich pociech z anielską cierpliwością i matczyną miłością? Z kolei Mamy z pewnością poczuły wdzięczność dla swoich dzieci, które o Dniu Matki pamiętały.

Oczywiście lista powodów do wdzięczności jest dłuższa i obejmuje wszystkie miesiące w roku. W czasie pandemicznym wdzięczność ozdrowieńca za powrót do zdrowia jest na czele tejże. Podobnie jak wdzięczność, że omija nas choroba. O wdzięczność za to co nas omija, apelował już w dziewiętnastym wieku angielski duchowny, filozof, pisarz  John Henry Newman mówiąc: „ Jeśli nie potrafisz być wdzięczny za to, co otrzymujesz od losu, bądź przynajmniej wdzięczny za to, co cię omija”. Szesnastowieczny mędrzec Michael Montaigne nie miał pojęcia, że trzy wieki później padną takie słowa, a jednak wyznał w „Próbach”: „ Wiele wdzięczności winien jestem fortunie, iż do tej pory nie uczyniła mi żadnej krzywdy, przynajmniej żadnej ponad moje siły. Czyżby może taki był jej kaprys, zostawić w spokoju tych, którzy jej nie molestują?”

Ludzie z dobrego kruszcu od razu, nie odkładając na później, okazują swoją wdzięczność, do czego mobilizował Albert Schweitzer. Lekarz z dżungli, bo tak był też nazywany przekonywał ponadto, że „ Wszyscy winniśmy się starać o to, by wdzięczność nieokazywania stała się okazywaną. Wtedy będzie więcej w świecie słońca i więcej energii, aby czynić dobro”. Ach, gdyby te słowa mogły trafić do niewdzięczników. Niestety nie ma na to szans. Jak bowiem powiedział Oskar Wilde: „ Budzić wdzięczność w niewdzięcznych jest równie daremne jak budzić krzykiem umarłych” . Szkoda.

Tymczasem wdzięczność to cecha ludzi z dobrego kruszcu, która zjednywa ludzi w przeciwieństwie do niewdzięczności, która zraża ich – a to już Romain Rolland. Co więcej „ Niewdzięczność jest matką wstydu i wszystkiego złego”  - głosił już Ksenofont z Aten. Wcale to jednak nie zmniejsza ilości niewdzięczników. Ba, Cyprian Kamil Norwid nie miał wątpliwości, że  „ Najniewdzięczniejszym tworem na świecie jest człowiek”. Ale czy mógł mieć jakiekolwiek skrupuły, skoro żył w nędzy, a zmarł w paryskim przytułku św. Kazimierza? Nie dowiemy się już, czy wybitny twórca romantyczny, bo i poeta, prozaik, dramatopisarz, eseista, grafik, rzeźbiarz, malarz i filozof,  zmieniłby zdanie dziś, wiedząc, że w dowód wdzięczności dla jego dorobku, z okazji 200- setnych urodzin, które przypadają w tym roku, Sejm ustanowił rok 2021 Rokiem Norwida? A czy czuli wdzięczność do Norwida artyści, którzy jego wiersze włączyli do swego repertuaru jak  Wanda Warska ( Czułość), Stan Borys ( Moja piosnka) i oczywiście Czesław Niemen ( Bema pamięci rapsod żałobny)? Wierzę, że tak.

Dla amerykańskiego poety- mistyka Williama Blake było jasne, że: „ Kto jest wdzięczny za dary, wyda bujne plony”. Szczególnie jeśli ten ktoś będzie się kierował takim przekonaniem jak Albert Einstein, który mówił: „ Setki razy na dzień powtarzam sobie, że moje życie to wewnętrzne i to zewnętrzne, opiera się na dorobku innych ludzi, żywych i umarłych, a zatem moim obowiązkiem jest nie szczędzić trudu, aby mój wkład był porównywalny z tym, co otrzymałem i co nadal otrzymuję” Tak: „ Nie ma obowiązku większego nad obowiązek wdzięczności”- przypomina św. Ambroży z Mediolanu. I wcale nie musi to być tak uciążliwa konieczność jak noszenie maseczek w pandemii. Wręcz przeciwnie: „ Miłością spłacam ci mój nieskończony dług za to, czym jesteś”- wyznał indyjski poeta Tagore.

 

Uśmiechnij się! ( mimo wszystko)

Pewnego razu Cyprian Kamil Norwid przeglądał gazety, a obecny przy tym przyjaciel zapytał:

- Jest coś nowego?

- Owszem.

- Co?

- Data.


Niedziela, Maj 16, 2021, 21:47 | 2 Komentarze »

15.05.2021

„ Obudź się do życia. Żyj! Tańcz, jeśli świeci słońce, i gwiżdż, jeśli pada deszcz” - Phil Bosmans

Patrzę codziennie z niemałym zachwytem na zbudzoną po zimie przyrodę. Cieszą mnie drzewa w rozkwicie, a zwłaszcza ulubione brzozy, ale też klony i dęby, których nie brakuje w otoczeniu naszego domu. Radują też serce rwące się do życia sosny w młodniaku – tuż za ogrodzeniem domu- które od dziesięciu lat rosną w miejscu bezlitośnie wyciętych, dużo starszych od nich sosnowych sióstr. Trochę  trwało, zanim po zimie na dobre zbudziła się nasza Matka Ziemia.

A ile potrwa budzenie tych, którzy przez lockdown pogrążyli się w bezczynności, obojętności i przerażającej monotonii? Na szczęście zimowa sezonowość koronavirusa - zwana trzecią falą- właśnie się skończyła, a wraz z nią lockdown. Czas zatem na przebudzenie i piękne słowa indyjskiego poety Tagore: „Ospałość zalega twe serce, a sen jest wciąż na twoich oczach. Czy nie dotarły do ciebie słowa, że kwiat góruje w splendorze nad kolcami? Obudź się obudzony. Nie pozwól by czas przeciekał ci przez palce”. Tym bardziej, że: „Nad stracony czas nic bardziej nie boli” – jak trafnie ocenił Michał Anioł. Tylko człowiek obudzony do życia wie, że: „ Trzeba czas zaprząc do swoich celów, a nie czekać, aż on nas za sobą powlecze”- powiedział Aleksander Świętochowski, polski pisarz, historyk i aforysta. Tylko człowiek obudzony do życia ma pragnienia, a jak sygnalizował arabski poeta i filozof Khail Gibran „ Pragnienie jest połową życia; obojętność jest połową śmierci”. Przed obojętnością przestrzegali też  Honoré de Balzac i Ryszard Kapuściński. Francuski powieściopisarz nie wahał się porównać ją do polarnego lodu, który zabija wszystko. Natomiast nasz legendarny reportażysta mówił tak: „ Ważne jest, abyś zachował zdolność przeżywania, aby istniały rzeczy, które mogą cię zadziwić, wywołać wstrząs. Ważne jest, aby nie dotknęła cię straszna choroba – obojętność”.

Zdaniem Alberta Einsteina „ najpiękniejszą rzeczą, jaką może doświadczyć człowiek jest oczarowanie tajemnicą. Jest to uczucie, które stoi u kolebki prawdziwej sztuki i prawdziwej nauki. Ktoś, kto go nie zna i nie potrafi się dziwić, nie potrafi doznawać zachwytu, jest martwy niczym zdmuchnięta świeczka”

 Maria Kuncewiczowa nie tylko potrafiła się zachwycać, ale też strofować tych, którzy szukają dziury w całym: „ Czegóż ty dziury w całym szukasz? Czy wielkie stokrotki nie cudo? A te żółte winnice? A jaskółki? A powietrze? A ten cyprys? A ty sam z twoją poczciwą mordaszką?” Otóż to.

A co jeszcze jest cudem, a co nie? „ Nie jest cudem chodzenie po wodzie. Cudem jest chodzenie po zielonej ziemi, zanurzanie się w chwilę i poczucie, że żyjemy”- odpowiedziałby bez wahania wietnamski mnich buddyjski Thich Nhat Hanh. Z kolei ksiądz Jan Twardowski wszędzie widział cud, a mówił o tym tak: „ Ja, kiedy widzę górski szczyt, biedronkę, storczyk, zachwycam się. Wszędzie widzę cud. W spotkaniach z ludźmi, w dobroci” I podkreślał, że „ Trzeba otworzyć oczy i widzieć życie”, które jest „ cudem, darem, niepowtarzalnością. I w tym cudzie życia ja jestem potrzebny” Tak, warto wierzyć, że każdy z nas jest komuś potrzebny. Zatem „ Nie chowaj się. Są ludzie, którzy cię potrzebują”- a to jeszcze raz dziś  Phil Bosmans. Natomiast kolumbijski pisarz, noblista Gabriel Garcia Marquez dodaje:  „ Być może dla świata jesteś tylko człowiekiem, ale dla niektórych ludzi jesteś całym światem”, a więc OBUDŹ SIĘ DO ŻYCIA!

Uśmiechnij się! (  mimo wszystko)

- Ta papuga ma już sto lat.

- Co pani mówi? A jeszcze zupełnie zielona!

                                                      [Mucha 3/28]

                        „ Pan Jowialski jest zawsze Panem Jowialskim”

Doktor – Musiał pan za bardzo używać życia. Ile też lat pan dobrodziej sobie liczy?

Pan Jowialski – Tsidzieści sieść.

Doktor – Coooo?

Pan Jowialski – A bo ja zaciąłem żyć dopiero od śmierci żony.

     [ Tekst F. Kostrzewski. „Kurier świąteczny”, 1894, nr 55]              

                              


Poniedziałek, Maj 10, 2021, 14:25 | Brak komentarzy »

7.05.2021

„ Cała radość życia w tworzeniu. Tworzyć znaczy zabić śmierć” – Romain Rolland

Czytając jakiś czas temu „ Sprawy ludzkie” Jana Szczepańskiego,  polskiego socjologa wynotowałam sobie takie zdania: „ Póki działasz, żyjesz i wszystkie zegary odmierzają twój czas tworzenia. Wszystko jedno czy tworzysz traktat naukowy, poemat, mebel, czy uśmiechy dzieci. Tworzysz, dążysz, nadajesz sens godzinom i dniom”. Uważam je za bardzo inspirujące dla ducha tworzenia, o którym amerykański poeta- mistyk William Blake napisał tak: „ Jeśli wy, których Boska Opatrzność obdarzyła duchem tworzenia nie przyjmiecie go i pogrzebiecie swoje talenty, i jeśli będziecie pragnąć normalnego życia, smutek i desperacja podąża za wami przez całe życie, a po śmierci wstyd na całą wieczność”. Dzięki Panie Blake. Mam nadzieję, że mój duch tworzenia, który z radością pracuje nad uśmiechami moich wnucząt sprawi, że ominie mnie przepowiednia autora poematu Zaślubiny Nieba i Piekła. A propos, fani Olgi Tokarczuk doskonale wiedzą, że tytuł jednej z jej powieści stanowi cytat z tegoż poematu. Zresztą wyimków z Zaślubin jest tam dużo więcej.  

 „ Nie trzeba pisać wierszy ani sztuk teatralnych, żeby być twórcą”- przekonywał Goethe. Oczywiście ma rację. Na szczęście są jeszcze: kuchnia, ogród, działka, a nawet parapet, są pokoje: dziecinny i własny, jest wreszcie łono natury i co tam jeszcze, a wszystko to są przybytki, w których z powodzeniem możemy tworzyć, dążyć, nadawać sens godzinom i dniom.

 „Człowiek rodzi się po to, by tworzył – tak poeta, jak i garncarz”- powiedział Benjamin Disraeli, niezwykle barwna postać epoki wiktoriańskiej, powieściopisarz, który zostaje pierwszym (i jak dotąd jedynym) brytyjskim premierem pochodzenia żydowskiego.  Tym bardziej, że: „ Stwarzając świat, Bóg nie uwięził człowieka w zamkniętej formie doskonałości, lecz otworzył przed nim drogę rozwoju. Zadaniem człowieka jest pójść tą drogą i kształtować siebie i świat ku doskonałości”- zapewniał wieki temu niemiecki lekarz i przyrodnik Paracelsus. „ Cóż wart jest człowiek, który nie zrobił nic, aby świat uczynić lepszym”- pytał Ernest Hemingway.

A co o twórczości myślał nasz poeta -mędrzec Leopold Staff? Otóż, uważał on, że: „ Jedyna godna rzecz na świecie: twórczość, a szczyt twórczości to tworzenie siebie”. William Szekspir nie miał żadnych wątpliwości, że to: „ Od nas samych zależy być takimi lub owymi/ Nasze jestestwo jest ogrodem, a nasza wola ogrodnikiem […] zapuszczać go niedbale lub skrzętnie uprawiać:/ możność ku temu i środki odpowiednie leżą w woli naszej”.  Ważne, by ogród ten uprawiać na własnych warunkach. „ Musisz sam tworzyć swoje życie, tak jak się tworzy dzieło sztuki. Życie człowieka światłego musi być jego własnym, wyłącznie jego dziełem”- a to już Gabriele  D’Annunzio, włoski lotnik wojskowy, poeta i prozaik. W przeciwnym razie „ na czyim wózku jedziesz, tego piosenkę musisz śpiewać”- napisał w „Wariacjach pocztowych” Kazimierz Brandys. „ Umiałeś obmyślić i poprowadzić swoje życie?  Dokonałeś tedy największego dzieła ze wszystkich”- zapewniał w „Próbach” jedynym dziele życia, ale za to ponadczasowym, szesnastowieczny mędrzec Michael Montaigne.

Twórczość! Kiedy człowiek żyje twórczością, może obejść się nawet bez jedzenia i picia”- przekonywał z kolei Aleksander Sołżenicyn, rosyjski pisarz, noblista. I do dopiero radość, zważywszy na wciąż rosnące ceny żywności.

Uśmiechnij się! ( mimo wszystko)

A propos odbywających się właśnie matur:

Sławomir Mrożek już starszy, siedział na ławce w majowy dzień. W pewnej chwili pisarz dostrzegł młodego człowieka w garniturze i domyślając się, że to maturzysta, zapytał z troską:

- Było „Tango”?

- Było – odpowiedział strapiony młodzieniec.

- Przepraszam – wydusił Mrożek.

 


Sobota, Maj 1, 2021, 21:21 | Brak komentarzy »

30.04.2021

Nie pozwólmy, żeby nasze lęki powstrzymywały nas od realizacji naszych nadziei.”- John Kennedy 35. Prezydent Stanów Zjednoczonych.

Nie ma chyba człowieka, który mógłby powiedzieć o sobie, że nie czuje żadnego lęku. Żyjemy w świecie, w którym „ Czasy nadziei zastąpione zostały czasami strachu. Czas zawrócił. Mamy czasy secondhand”- jak zauważyła Swietłana Aleksijewicz, laureatka literackiego Nobla w 2015 roku i trudno nie przyznać racji białoruskiej pisarce i dziennikarce. Jakby tego było mało, od ponad roku obowiązuje nas czas pandemiczny, źródło kolejnych lęków. Olga Tokarczuk, nasza wspaniała, druga literacka noblistka w jednym z wywiadów przestrzega, że: „Lęk ma naturę epidemii. Żywi się wszystkim, co napotyka na drodze, i próbuje się potwierdzić w każdym wydarzeniu” Laureatka Nagrody  Bookera powiedziała też, że „ bojąc się, zamykamy się w sobie”, co więcej „ nie snujemy planów, martwiąc się o dziś”. Wiem po sobie, że lista zmartwień jest znacznie dłuższa. Cóż, czasami „ jest źle, a jednak coraz lepiej, więc może być jeszcze lepiej. Tylko dobrze nigdy być nie może”- jak mawiał Henryk Ferdynand Kaden, polski bankowiec i finansista, ale też autor zbioru aforyzmów „ Myśli”. Dlatego często powtarzam sobie słowa Kemmonsa Wilsona, twórcy hoteli Holiday In, które brzmią tak: „ Nie zamartwiaj się. Nie możesz zmienić przeszłości, ale na pewno możesz zniszczyć teraźniejszość; martwiąc się o przyszłość pamiętaj, że połowa rzeczy, o które się martwimy, nigdy się nie zdarzy, a druga połowa zdarzy się tak czy owak. Po co zatem się przejmować?” Niedawno wyczytałam w felietonie Jacka Podsiadło takie zdanie: „ Jak mówią łabędzie: co będzie, to będzie. Nie myli się tylko ten saper, co nie wychodzi z bunkra”, które od razu włączyłam do osobistego niezbędnika pocieszeń.

A propos „ co będzie”?   Będzie o NADZIEI, tej najcenniejszej towarzyszce życia- jak nazywał ją Jean-Paul Sartre. Nie mam wątpliwości, że kto ją ma zawsze przy sobie, nie da się spalić w ogniu rozpaczy, lęków i wszelkich trudności, a przynajmniej nie do końca.

Wojciech Młynarski stawia na dyktando u nadziei minimum raz w miesiącu, a ujął to tak: „My możemy być w kłopocie, ale na rozpaczy dnie/ Jeszcze nie, długo nie/ Więc nie martwmy się, bo w końcu/ Nie nam jednym się nie klei/ Ważne, by choć raz w miesiącu/ Mieć dyktando u nadziei”   

A co to znaczy mieć nadzieję? Mieć nadzieję- tłumaczył Nino Salvaneschi, włoski pisarz i poeta – „ znaczy tworzyć, podczas gdy rozpacz jest zniszczeniem. Kto ma nadzieję, paraliżuje wątpliwość, unicestwia przygnębienie, sieje sukces- przygotowuje zwycięstwo”. Z kolei według Sorena Kierkegaarda, duńskiego filozofa nazywanego „ Sokratesem Północy” „mieć nadzieję znaczy oczekiwać, że dobro jest możliwe, że pośród najczarniejszej nocy jestem w stanie odszukać bodaj jedną gwiazdę, a na najbardziej beznadziejnej pustyni mogę odkryć oazę”.

Bądź źródłem nadziei! Cokolwiek się stanie, nigdy nie trać nadziei! Rozwijaj swoje serce. […] Cokolwiek się wokół Ciebie wydarzy, nigdy nie trać nadziei”- przekonuje Dalajlama XIV, duchowy przywódca Tybetu. Ktoś powie, że to bardzo trudne, ktoś inny, że niemożliwe. A co powiedziałby Jeremi Przybora? Całkiem możliwe, że jego odpowiedź byłaby taka: „ Nie całkiem jest jeszcze na razie/ Na razie jest jeszcze nie to/[…]/ Nie zawsze los jeszcze mnie pieści/ A często ugryzie jak pies/ W herbatce mi nieraz szeleści/ Ten deszczyk, ten deszczyk, co z łez/ Lecz... będzie weselej, będzie weselej/ W najbliższą sobotę, no, może w niedzielę/ Zabłyśnie słoneczko, zaćwierka ptak/ Będzie wesoło - i jeszcze jak

Uśmiechnij się! ( mimo wszystko)

Z archiwum „ Przekroju”

Drugie małżeństwo jest triumfem NADZIEI nad doświadczenie.  

Samuel Johnson,

Małżeństwo zaczyna się od porównań z dziedziny botaniki, a kończy na porównaniach z dziedziny zoologii.

 Eugène Marin Labiche

Każde małżeństwo wypowiada w ciągu tygodnia dziesięć tysięcy słów, z czego mąż wypowiada prawie półtora tysiąca.

Marian Eile ps. Lord Gallux

 


Piątek, Kwiecień 23, 2021, 09:19 | Brak komentarzy »

23.04.2021 Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich

Gdy nie mam nowych książek, wysycham jak pustynny obszar” – Kazimierz Wierzyński (1894- 1969)

Kiedy przeczytałam w „ Pamiętniku poety” powyższe wyznanie wspaniałego poety, eseisty, ale też złotego medalisty w konkursie literackim IX Letnich Igrzysk Olimpijskich w Amsterdamie w 1928, pomyślałam, że mam tak samo. W tym kontekście każda nowa książka, czy to wypożyczona z biblioteki, czy też zakupiona jest dla mnie niczym życiodajna porcja deszczu.  

Zdaniem Benjamina Franklina (jednego z pięciu ojców założycieli Stanów Zjednoczonych, od dziecka pasjonata czytania i założyciela pierwszej w Północnej Ameryce biblioteki za prenumeratą) w życiu pewne są tylko dwie rzeczy: śmierć i podatki. Dla mnie jest jeszcze trzecia: bez książek byłoby już po mnie. Dzięki pasji czytania, którą odkryłam w sobie już w szkole podstawowej, mogę szczerze wyznać, że najlepszym kołem ratunkowym dla mojej psychiki i super odżywką dla hartu ducha jest KSIĄŻKA. Kiedy tylko tracę wiatr w żaglach, gdy dopada mnie smutek „ co jak mól szatę, a rdza żelazo, przegryza duszę”-jak napisała w „ Przymierzu” Zofia Kossak, kiedy czuję ostre smagnięcie losu albo ilekroć moja sytuacja jest jak wypisz z wiersza Mickiewicza: „ Cierpi człowiek, bo służy sam sobie za kata/ sam sobie robi koło i sam się w nie wplata”- RATUNKIEM JEST KSIĄŻKA. Przede wszystkim jest to literatura faktu, wspomnienia, dzienniki, eseje, reportaże i jak w ostatnim czasie książki przyrodnicze.

 Dum spiro, spero – dopóki żyję, nie tracę nadziei. Dopóki czytam nie tracę dobrego humoru i chęci do działania. Liczę też w skrytości ducha, podobnie jak bohaterowie „ Błogosławionej winy” Zofii Kossak,  że spotka mnie jeszcze jakiś „figiel fortuny”.  

Maria Kuncewiczowa napisała w  „Odkryciu Patusanu”, że nie zawsze trzeba wiedzieć, jaki autor jakie książki napisał. Wcale też nie trzeba pamiętać jak się nazywali bohaterowie. Dużo ważniejsze jest, żeby „ kiedy książka skończona – oko było bystrzejsze, ucho wrażliwsze na szept, który wczoraj wtopiony był w ciszę, i nowa świadomość żeby krążyła pod skórą” . Nic dodać nic ująć, prawda?

Zgadzam się ze Stefanem Zweigiem, który w „Świecie wczorajszym” napisał: „ Twierdzenie Emersona, że najlepszy uniwersytet to dobre książki, uważałem za niewzruszenie prawdziwe […]” Z kolei Francois Mauriac w „ Burza cichnie o zmierzchu” wyznał: „ Łyk Balzaca jest mi niezbędny, jeśli chcę odzyskać ochotę do walki”.

Długowieczna hrabina Karolina Lanckorońska (zmarła w wieku 104 lat), historyczka sztuki, która podarowała Polakom bezcenną kolekcję dzieł sztuki gromadzonych przez przodków, trafiła w 1943 roku do obozu w Ravensbrück. Dzięki temu, że jednej z Polek udało się przemycić dzieła Szekspira, mogła aplikować kobietom dla podtrzymania woli życia, nie jeden łyk angielskiego poety, na przykład taki „ Wieże kamienne ni mury spiżowe,/Lochy bez okien ni kraty żelazne/ nie mogą oprzeć się potędze ducha…” – co opisała w swoich „Wspomnieniach wojennych” I napisała też: „ Były dnie, gdy o czytaniu mowy nie było, nie starczyło mi czasu ni sił, ale sama świadomość, że Król Lear czy Ryszard II są z nami, była dowodem, że świat jeszcze stoi” Niech zatem nie dziwi nikogo decyzja UNESCO, wyznaczająca Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich w dniu śmierci między innymi Williama Szekspira.

Uśmiechnij się! (mimo wszystko)

Wyczytane w archiwum Przekroju ( 1969):

Szekspir zaszedł daleko

Od wódki lepsze MLEKO

Fredro zdziałał niemało

Wstąp na jedno KAKAO

Rej poezji jest tatą

Się rozgrzewaj HERBATĄ


Wtorek, Kwiecień 13, 2021, 22:34 | Brak komentarzy »

12.04.2021

„ Piękno rzeczy śmiertelnych mija, lecz nie piękno sztuki” – Leonardo da Vinci

 

Światowy Dzień Sztuki obchodzimy 15 kwietnia na pamiątkę urodzin jednego z największych artystów malarzy wszechczasów czyli Leonarda da Vinci.

Jeśli o mnie chodzi, to jestem amatorką sztuki, aczkolwiek z optymizmem pracuję nad zmianą statusu i kto wie…Tymczasem poświęcam dzisiejszy wpis Sztuce, tej „ pośredniczce w wypowiadaniu niewypowiedzianego” – jak zdefiniował ją Goethe, niemiecki geniusz sztuki poetyckiej. „ Sztuka w moim mniemaniu to członek rodziny, to dobry duch domowego ogniska, przyjaciel i towarzysz, który wypowiada wyraźnie, co sami niejasno odczuwamy”- a to już Romain Rolland. Czytając jego czterotomowe dzieło „ Jan Krzysztof” nagrodzone literackim Noblem, z którego zaczerpnęłam powyższy cytat, byłam zachwycona, zaś lektura "Colasa Breugnona" bardzo mnie ubawiła. Natomiast po „ Życiu Beethovena” zostałam nie tylko wierną fanką Romaina Rollanda, francuskiego pisarza, muzykologa i moralisty, ale też bardziej świadomie słucham utworów jednego z największych geniuszów sztuki muzycznej wszechczasów.

Już Grecy przypisywali sztuce moc wspomagania, leczenia, wyzwalania i oczyszczania, ale też wzbudzania nadziei. Wielki entuzjasta życia i wybitny pianista Arthur Rubinstein nie miał wątpliwości, że taką moc uzdrawiania posiada muzyka, co ujął w ten sposób:” Muzyko, moja ukochana muzyko, wierny towarzyszu wszystkich wzruszeń, potrafisz zagrzewać do walki, potrafisz rozpalać miłość i namiętność, potrafisz także koić cierpienia i przynosić sercom ulgę”

 Słuchajmy muzyki. Jakiej? Ulubionej rzecz jasna. Dla Joanny Kulmowej, która nie tylko słuchała, ale i śpiewała by odczarować niedostatek oddechu i wszelkie złośliwe ostrzeżenia starości, było oczywiste, że „ na radość jest Beethoven, a na wesołość Mozart. No i oczywiście poprzez Ave Maria Gounoda i Pstrąga Szuberta dośpiewuję się do Radości Iskry Bogów”- wyznała poetka. Sam Beethoven zaś uważał, że „ Muzyka  powinna zapalać płomień w sercu mężczyzny i napełniać łzami oczy kobiety”. Obiecywał, że kto wniknie w jego muzykę, będzie wolny od całej nędzy, w której wloką się inni ludzie. Warto sprawdzić, kto nie wierzy. Zmarły niedawno piosenkarz Krzysztof Krawczyk moim zdaniem nie musiał niczego obiecywać. Wystarczyło, że jego wyjątkowo piękny głos zawierał i spełniał obietnicę wspaniałej uczty muzycznej ( piosenki) i duchowej ( kolędy).    

Sztuka powinna też uczyć  obcowania z pięknem, na które w swej twórczości stawiał  francuski malarz i rzeźbiarz Auguste Renoir argumentując to tak: „Dla mnie obraz musi być czymś przyjemnym, wesołym i ładnym, tak, ładnym! Jest dość przykrych rzeczy w życiu, abyśmy mieli jeszcze tworzyć więcej” Święta racja Panie Renoir. Jedną z nielicznych dobrych stron pandemii, bo i takie są, jest zwiedzanie muzeów online. W największym muzeum świata w Luwrze liczącym 482(!) tysiące eksponatów na wirtualnej platformie możemy obejrzeć nie jeden piękny obraz. W tym ten najsławniejszy- Mona Lisa.

Sztuka i społeczeństwo to dwa pojęcia nierozłączne ze sobą powiązane”- „ Upadek sztuki zwiastuje zło”; „ Gdy zniknie sztuka świat cofnie się w barbarzyństwo”; „ Każdy człowiek jest na swój sposób artystą”; „ Ocaleniem jest sztuka” – to namiastka tego, o czym możemy przeczytać w „ Wychowaniu przez sztukę” Herberta Reada, angielskiego poety, eseisty, moralisty, estetyka.

Nie wyczerpując tematu kończę cytatem z książki „ O sztuce i wychowaniu estetycznym”, który dedykuję wszystkim (także sobie), którym na sercu leży zarówno przyszłość ich dzieci i wnuków jak również przyszłość Sztuki oraz Świata:

Tak więc dom zaopatrzmy w płyty z muzyką (klasyczną i nie tylko), albumy z malarstwem, na ścianach powieśmy znakomite obrazy lub ich reprodukcje, kupujmy i pożyczajmy z bibliotek ciekawe książki z wierszami, bajkami, opowiadaniami i powieściami,  a odpowiednio przygotowane dziecko zabierajmy na wyprawy do kina, teatru, filharmonii, galerii i muzeum" – doradzał  Stefan Szuman lekarz-chirurg, malarz, poeta, psycholog, pedagog, estetyk, teoretyk kultury.

Uśmiechnij się! ( mimo wszystko)

Pewien początkujący artysta rzekł do Jana Matejki:

- Nie potrzeba żadnej tradycji! Nie potrzeba nauczycieli! To profesorowie łamią osobowość młodego artysty!

- Ma pan rację. Nie potrzeba ojców, wystarczą dzieci!

              „ Anegdoty i facecje o ludziach wielkich i sławnych” Karol Mórawski

 

 

 


środa, Kwiecień 7, 2021, 21:44 | 1 Komentarz »

7.04.2021

Największym skarbem dla człowieka jest zdrowie” – Symonides z Keos

 

Dziś będzie o zdrowiu, a to z racji Światowego Dnia Zdrowia. Święto ustanowione przez Światową Organizację Zdrowia w 1948 roku, obchodzone jest corocznie od 1950 w rocznicę powstania WHO czyli 7 kwietnia.  Stąd dzisiejsze motto z Symonidesa z Keos uważanego za najwybitniejszego twórcę greckich epigramatów.  

O zdrowiu jak i turbulencjach zdrowotnych można rozprawiać na poważnie i na wesoło. A ponieważ od ponad roku nasz „największy skarb” znajduje się w strefie walki z pandemią, proponuję chwilę oddechu z tabletką uśmiechu, a wszystko zgodnie z radą Tadeusza Krasuskiego, pisarza, poety i satyryka, która brzmi: „ Podczas wolnego od bólu/ oddechu,/ warto jest łyknąć tabletkę/ uśmiechu”.

Wciąż szukamy najlepszych sposobów na utrzymanie zdrowia. Przyglądając się uważnie niezliczonym zaleceniom co do żywienia i stylu życia, można dojść do wniosku, że: „ Jedynym sposobem utrzymania zdrowia jest jedzenie tego, czego nie lubisz, picie tego, czego nie chcesz, i robienie tego, na co nie masz ochoty”- podaję za Markiem Twainem. A za Ignacym Legatowiczem, autorem wierszy i epigramatów podaję całkiem prosty, by nie rzec banalny sposób na poprawę sylwetki, a więc i zdrowia: „ Za sześciu zjadasz, siedzisz za jednego; Tak jedz, jak siedzisz; brzucha pozbędziesz wielkiego”. Wracając do amerykańskiego pisarza i humorysty Twaina, chcę przywołać jeszcze jedną jego wypowiedź, a mianowicie: „ Życie i zdrowie człowieka są zagrożone, kiedy obraduje Parlament”, z  którą trudno się nie zgodzić, prawda? Natomiast Robert Baden-Powell, założyciel skautingu uzależniał zdrowie od śmiechu twierdząc: „ Kto się nie śmieje, jest chory”. Czy może być lepszy test zdrowia? I wcale nie trzeba się na niego zapisywać, co więcej jest bezpłatny i w każdej chwili możemy się mu poddać.  Idźmy zatem tym tropem i rozprawmy się z bezsennością, która dręczy coraz więcej ludzi, w czym niemała „zasługa” pandemii. Jak sobie radzić z bezsennością? Są różne sposoby. Na przykład można wystawić: „ Usprawiedliwienie bezsenności: nie wszystko jedno, czy mieć oczy otwarte, czy zamknięte w mroku."- co uczynił Ramón Gómez de la Serna. Ale już  Marian Hemar zwierzał się: „ Pół nocy nie spałem, ale nie ma złego bez dobrego. Mniej się wyśpisz, więcej wymyślisz”. Ciekawe ile spośród dwóch tysięcy piosenek, których był autorem Hemar, powstało podczas takich bezsennych nocy? Z kolei Wojciech Młynarski zdradza swój niezawodny sposób. Otóż „ należy siłą wyobraźni/ przywołać twarze kilku osób,/ potem się trzeba przyjrzeć im/ i położywszy się na wznak,/ albo na boku,/ mniejsza z tym,/ powoli liczyć tak:/ Numer jeden to ten pan,/ co robótki robi podłe,/ drugi, ten, co za złe ma,/ że ci w życiu się powiodło. […] a ósmego już nie widzisz –/ śpisz …spokojnie śpisz,/ bo sposób to najprostszy i wypróbowany:/ przed snem policzyć barany…”A kto śpi najlepiej? „Ten śpi najlepiej, kto nie wie o tym, że źle śpi”- głosił Alojzy Żółkowski, polski aktor, dramatopisarz, tłumacz, poeta i publicysta.

Co robić gdy serce boli? „ Gdy cię serce boli, najedz się fasoli. Kosza da dziewczyna, siądź bracie do wina!” podpowiada francuski noblista Romain Rolland. A propos picia to angielski pisarz Jerome Klapka Jerome ostrzegał: „ Pijąc cudze zdrowie, psujemy własne” Co do wznoszenia toastów, to konia z rzędem temu, kto odpowie na pytanie niedające spokoju Tadeuszowi Gickierowi: „ Dlaczego u nas nie wznosi się toastów za władzę w nogach?” No właśnie, dlaczego? Wobec tego  pozostaje nam sugestia księdza Jana Twardowskiego: „Módlmy się do Boga,/ żeby nam się ruszała ręka i noga”

I jeszcze kilka sanatoryjnych haseł na zdrowie wyczytanych w archiwum „ Przekroju”:

 „ Jedz powoli, żuj dokładnie, to ci kamień z żółci spadnie”;

„ Narzekasz na wątrobę,/ że aż słychać w niebie/ a czy ona nie powinna/ narzekać na ciebie?”

„ Pogodne usposobienie,/ Oto lek na nadciśnienie.”

Uśmiechnij się! ( mimo wszystko)

„ Jeden profesor, który mnie ostatnio zbadał, powiedział: „Pani Haniu, pani jest nieuleczalnie zdrowa…Dzięki takim jak pani to nawet kasa chorych mogłaby być dochodowa…” i tego się wystraszyłam…Wyobraziłam sobie, że mogę umrzeć zdrowa…

                                  Hanka Bielicka [ z monologu „Młoda inaczej”]

                                      ************ 

- Panie doktorze, nie mogę w nocy zasnąć.

- Proszę spróbować pić co pół godziny kieliszek koniaku

- Sądzi pan, że pomoże?

- Nie, ale pozwoli panu przyjemniej spędzić czas

                                                       Z archiwum „ Przekroju”

 

 

 

 

 


Czwartek, Kwiecień 1, 2021, 10:58 | Brak komentarzy »

30.03.2021

Bo Wielkanoc jest wiosną, wiosna Wielkanocą./…/ Bazie kwitną – uśmiechnij-że się, przecie Święta./ Nie płacz.” Marian Hemar [ Lata londyńskie 1946] 

Już za kilka dni Wielkanoc, Święto Zmartwychwstania Pańskiego. Podobnie jak w ubiegłym roku przeżyjemy Wielką Niedzielę jak i Wielki Poniedziałek w lockdownie. Dlatego też potrzebna jest człowiekowi „ niezwykła siła. Ta siła która pozwala mu myśleć o przyszłości, widzieć przyszłość, przeczuwać przyszłość. Która pozwala mu wierzyć, że jutro będzie piękniejsze, niż było wczoraj”- tak o nadziei mówił ksiądz profesor Józef Tischner. A nie ma w kalendarzu chrześcijan święta bardziej promieniującego nadzieją jak Wielkanoc.

Nie ma też bardziej poruszających według mnie słów o życiu człowieka w kontekście misterium paschalnego od tych, jakie wypowiedział w 1997 roku podczas spotkania z młodzieżą w  Bejrucie św. Jan Paweł II, a ujął to tak: „ Istotnie, w życiu każdego człowieka są takie chwile, gdy Bóg zdaje się milczeć tak jak w noc Wielkiego Czwartku; chwile udręki jak dzień Wielkiego Piątku, kiedy wydaje się, że Bóg opuścił tych których miłuje; i chwile światłości jak w paschalny poranek, kiedy życie ostatecznie zwyciężyło śmierć”.

Czekajmy z nadzieją, że tak jak przychodzi poranek paschalny wieńczący misterium paschalne, tak musi też przyjść koniec pandemii, którą nie waham się porównać do nocy Wielkiego Czwartku i dnia Wielkiego Piątku razem wziętych. Najważniejsze to nie stracić tej niezwykłej siły, która pozwala wierzyć w lepsze jutro: „Nie porzucaj nadzieje,/ Jakoć się kolwiek dzieje:/ Bo nie już słońce ostatnie zachodzi,/ A po złej chwili piękny dzień przychodzi./…/ Ty nie miej za stracone,/ Co może być wrócone:/ Siła Bóg może wywrócić w godzinie;/ A kto mu kolwiek ufa, nie zaginie.”- napisał w IX Pieśni Jan Kochanowski.

Można oczywiście czekać, a więc mieć nadzieję na różne rzeczy jak choćby: „ Na nic się nie zmieni/ / Na może jednak/ Na co by gdyby/ /…/ Na co tam nowego/ Na nic proszę pana/ Na prawo i lewo/ Na trele morele/ Na listonosza/ Na Alleluja/ Na zmianę/ Wszystkiego.”- a to już Kazimierz Wierzyński i jego wiersz Alleluja. Przyznam, że najbardziej czekam na owe Alleluja i na to co po nim sugeruje poeta, jak i rzecz jasna na listonosza.

A jaką Wielkanoc w 2001 roku zarejestrowało bystre oko satyryka w osobie Wojciecha Młynarskiego? Otóż: „Jak co rok Wszystkiego Naj!/ Jak co rok w jasny poranek/ zmienia się smutny kraj jaj/ w kraj wielkanocnych pisanek./ W górze anielskich piór szum,/ a w dole, Panie Mopanku,/ baranów zmienia się tłum/ w tłum wielkanocnych baranków./ Lukrowych bab sprawdzam smak/ w życzeniach z ludźmi się łączę/ i trochę czuję się jak/ czekoladowy zajączek.[…] Lecz już od wtorku – cel pal!/ Od wtorku, przysięgam panom,/ baranki odfruną w dal, / a ja przyłożę baranom!”

Wszystkim Czytelniczkom i Czytelnikom mojego autorskiego blogu życzę z okazji Świąt Wielkiej Nocy: ZDROWIA, ODRADZAJĄCEJ NADZIEI, UŚMIECHU SERCA, HARTU DUCHA, DOBRYCH MYŚLI I ODPORNOŚCI NA ZŁE WIADOMOŚCI. ALLELUJA!!!  

P.S. I niech to będzie Święto Ducha, a nie Święto Brzucha – jak mawiał Stefan Kisielewski Z wyjątkiem chrzanu, bo bez chrzanu święta są do chrzanu- o czym była święcie przekonana Joanna Kulmowa. Alleluja!

Uśmiechnij się! ( mimo wszystko)

Do Adama Naruszewicza nazywanego polskim Horacym, biskupa smoleńskiego, znanego z rubasznego humoru przyszedł jakiś impertynent w dzień wielkanocny i w przedpokoju naprzykrzał się o włóczebne. Naruszewicz postrzegłszy pijanego posłał mu trzy grosze. Ten krzyczy:

- Co ja za trzy grosze dostanę?

 Naruszewicz taką dał radę na piśmie i przez lokaja wysłał:

„ Natrętniku! Mieć będziesz obiad dość uczciwy:

 Kup za trzy grosze pieprzu, octu i oliwy,

Siądź gołym zadkiem w dobrze rozmieszaną masę,

Będziesz miał parę szynek, jajca i kiełbasę!”


          
 

 
 
 
(c)2021, All Rights Reserved
Liczba odwiedzin: 108