Blog autorski
Jolanty Szwalbe

środa, Wrzesień 8, 2021, 19:55 | Brak komentarzy »

5.09.21

„ Trzeba szukać tego, co wesołe, a smutki rozśmieszać”- Wisława Szymborska

Wybrałam dziś motto z naszej Noblistki literackiej nr 1. mimo,  że aby znaleźć coś wesołego w gorzkiej teraźniejszości trzeba się bardzo postarać, a i tak wynik niepewny. Bo to jak szukać kropli miodu w beczce dziegciu Ale za to tym większa radość, kiedy się znajdzie. „ I ślepemu zdarzy się, że coś znajdzie, kiedy długo szuka”- jak mawiał Kornel Makuszyński. Z kolei „smutki rozśmieszać” wydaje się jeszcze trudniejszym wyzwaniem. Nie każdy je podejmie. W przeciwnym razie nie byłoby w czasie pandemii aż siedmiokrotnego wzrostu depresji. A przecież dochodzą jeszcze smutki z osobistych powodów.

„ Nigdy nie zdołałbym przeżyć, gdybym się nie potrafił śmiać. Śmiech momentalnie przenosił mnie poza tę straszną sytuacje na tyle, że udało się ją przeżyć"- napisał w jednej ze swoich książek Viktor E. Frankl, austriacki psychiatra i psychoterapeuta, więzień obozów koncentracyjnych.

 „ Bądź co bądź, do pięknego wieku doszli ludzie obsługujący śmiech: Bernard Shaw 94, Fredro 87, Anatol France 80” - czytam w  "Karafce La Fontaine'a" Melchiora Wańkowicza. Autor wymienia też Churchilla jako wielkiego amatora śmiechu, który dożył 91lat. Od siebie dodam Hankę Bielicką, która uważała, że „ Trzeba cieszyć się życiem, szkoda czasu na smutki” i Władysława Bartoszewskiego, który marzył, by paść w biegu. A co potem? „ Nie mam zamiaru leżeć w ziemi. Każę się spalić. Potrzebny mi ruch. Wolę sobie pofrunąć w atmosferę. Szukaj mnie w prognozach pogody”- to co prawda cytat z „ Daru Humbolta” Saula Bellowa, ale moim zdaniem pasuje jak ulał do Profesora Bartoszewskiego, niezłomnego optymisty. Zarówno on jak i zawsze młoda Bielicka nie tyle doszli, co dobiegli z humorem do pięknego wieku, bo odpowiednio 93 i 90 lat.

W „ Karafce” Wańkowicz podaje mnóstwo przykładów śmiechu w sytuacjach, które absolutnie nie były śmieszne. Zawsze jednak znalazł się ktoś, kto potrafił „ rozśmieszyć smutki”: „ W czasie powstania warszawskiego do suteren domu wstrząsanego wybuchami bomb chroni się z żoną dyrektor banku, Władysław Ludkiewicz . […] Wkoło jęczą ranni, dzieci załatwiają naturalne potrzeby.[…] Człowiek człowieka boli, człowiek człowieka uwiera. Wówczas Ludkiewicz opowiada anegdotę o dziwaku dziedzicu, który sprawił ubranie z jeżowych skórek, aby, kiedy szedł na msze, ludzie nie ocierali się o niego. Nędzarze w schronie wybuchają śmiechem. Ludkiewicz ciągnie dalsze anegdoty. Polski Boccaccio…” O włoskim pisarzu Wańkowicz pisze we wcześniejszym fragmencie „ Karafki”: „ Dekameron- te sprośne historie Boccaccia powstały jako samoobrona młodzieńców i dam zebranych w willi pod miastem ogarniętym zarazą.” Z pewnością Władysław Bartoszewski także potrafił „ rozśmieszać smutki”, skoro sam określił się tak: „ Byłem z natury wesołym chłopcem, wesołym młodzieńcem, i względnie pogodnym czy nawet wesołym towarzyszem podróży w kryminałach, więzieniach i obozach

Wracając do Wisławy Szymborskiej. Często odmawiała udziału w poważnych wydarzeniach, obiecując: „ Przyjadę, jak tylko będę młodsza”. Nie lubiła też spotkań, które nic jej nie dawały. Nazywała je „ pustymi kaloriami”. Na pytanie „Jak było?”- w najgorszych przypadkach odpowiadała: „ Jak mawiał Kornel: było słodkodupnie”. Oczywiście Kornel Filipowicz.  Kiedyś strawestowała pewien slogan reklamowy z epoki wczesnego Gomułki: „ Oszczędzając pracę żony/ Jedz gotowe makarony”, W wydaniu Wisławy brzmiał tak: „ Oszczędzając trud kochanki/ Pij herbatę z brudnej szklanki. Miast okradać krowę z mleka/ Dój bliskiego ci człowieka. Przedłuż szczurom żywot krótki, / Powyjadaj z kątów trutki. Nie męcz aptek i lekarza,/ Sam znajdź drogę do cmentarza” – co wyczytałam w jej biografii, czyli  „ Pamiątkowych rupieciach” autorstwa Anny Bikont i Joanny Szczęsnej. Ciekawe jaki slogan reklamowy wzięłaby na swój warsztat poetka dziś, gdyby wciąż żyła? A miałaby 98 lat.

Uśmiechnij się!  ( mimo wszystko)

Wisława Szymborska często zapraszała przyjaciół na słynne kolacyjki. Kto wie, może dzięki temu mogła tak precyzyjnie opisać w książeczce „ Rymowanki dla dużych dzieci” skutki spożywania niektórych gatunków alkoholu.  I tak:

„ Od wina nic tylko łysina/ Od whisky, masz iloraz niski./ Od koniaku nie ma innego finału jak na haku./ Od martini spodziewaj się potencji mini./ Od drinka czeka cię czarna godzinka./ Od samogonu nic tylko utrata pionu./ Od brandy nic ponad swędzenie wszędy.”

 

 

 


Niedziela, Sierpień 29, 2021, 12:37 | Brak komentarzy »

26.08.21

„ Czy można się bawić ptakami/ - jak piłkami?/ Sikorą, pliszką, wróblem, sójką, gilem/ - jak motylem?/ Skowronkiem – jak dzwonkiem?/ Kawką jak zabawką?/ Tak czynią anioły,/ gdy chcą mieć dzień wesoły.”   - Kazimiera Iłłakowiczówna

Dzisiejsze motto wybrałam z dwóch powodów. Po pierwsze, dobrze znać skuteczny sposób na wesoły dzień. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy informacji wywołujących wesołość jak na lekarstwo. A przecież całkiem niedawno Antoni Kępiński, znakomity psychiatra, humanista i filozof dowodził, że: „ Świat kurczy się w smutku, a rozszerza w radości” Co więcej: „ Człowiek wesoły czuje się lekki, choćby w rzeczywistości ważył sporo. Człowiek smutny czuje się ciężki, mimo że może wykazywać niedowagę, a ruchy jego są ciężkie”- przekonywał autor „ Rytmu życia”  i ja mu wierzę.

Po drugie, od niedawna cieszę się codziennym widokiem: dudka, zimorodka, puszczyka i sikorki czubatki. Muszę przyznać, że samo patrzenie na te cuda natury połączone z moją wyobraźnią, działa absolutnie rozbrajająco na wszelkie smutki. I choć to tylko piękne zdjęcia ze starego kalendarza, które wiszą w antyramach na ścianach, to liczy się efekt. Jaki? Rozszerzający z poczuciem lekkości. Polecam.

A propos wyobraźni, to Einstein stawiał ją ponad wiedzę mówiąc, że: „ Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy. Nasza wiedza jest zawsze ograniczona, podczas gdy wyobraźnią oprawiony cały świat”.    

Jaką wspaniałą wyobraźnię musiał mieć  Olivier Messiaen francuski kompozytor, który ptaki nazywał swoimi najlepszymi nauczycielami, mistrzami i przyjaciółmi. Dzięki nim skomponował między innymi cykl utworów Katalog ptaków. W innym utworze Ptaki egzotyczne dokonał transkrypcji aż 48 ptasich śpiewów na instrumenty muzyczne. Ludziom bez wyobraźni wydaje się to niemożliwe. Ale Oliwer Messiaen, podobnie jak wcześniej  Antonio Vivaldi w Czterech porach roku - że wymienię tylko tych dwóch kompozytorów – świetnie wpisują się w kolejne słowa Einsteina: „ Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, i przychodzi taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on to właśnie robi.”

Julian Tuwim także był tym jednym, który zrobił to, co dla innych było nie do zrobienia. Jak na poetę z wyobraźnią przystało opowiada o tym w wierszu „ Mowa ptaków”: „ Kto z was mowę pta­ków zna?/ Nikt-i tylko jeden ja./ Chrzęst i szelest, szepty cisz,/ W szmerach trzciny cicho śnisz,/ Ćwir-ćwir-ćwir i tiju-fit,/ A to znaczy: zaraz świt,/ Zaraz drgną różowe zorze,/ Bo i cóż to zna­czyć może?/ Cóż, cóż,[…]”

Z kolei Leopold Staff dokonuje poetyckiej transkrypcji wróbiej( wróblowej?)  dezaprobaty poczynań człowieka, zwłaszcza jego codziennej gonitwy i poszukiwań nie wiedzieć czego : „ Wróble prawią, prawią, prawią,/ Raz, dwa razy, sto i dwieście,/ O tym, za czym ludzie chodzą, / Gonią w życiu i po mieście./[…] Wróble wrzeszczą, wrzeszczą, wrzeszczą,/ Że w las idzie ich nauka/ I że człowiek słyszeć nie chce,/ Za czym biega, czegoś szuka./ Wróble drą się, drą się, drą się,/ W oszalałym pasją tłumie,/ Że ich bęcwał jeden z drugim,/ Jakby ogłuchł, nie rozumie” A indyjski poeta Tagore z imaginacją bez granic w Zbłąkanych ptakach napisał „ Wróbel lituje się nad pawiem, że ma tak ciężki ogon”.

I jeszcze jeden cytat z Einsteina: „ Przyszłość należy do wyobraźni”. Ale jak tu swobodnie rzutować siebie w przyszłość, skoro algorytm autorstwa polskich naukowców wyliczył tysiące zakażeń dziennie na Covid-19. Kiedy? Za chwilę, bo już jesienią.  Prognoza, która działa na wyobraźnię. W końcu to ona jest ważniejsza od wiedzy jak twierdził niemiecki uczony. A jeszcze lepiej, gdy będzie silniejsza od strachu. Wtedy będziemy mogli poczuć się choć przez chwilę wolni od wszelkich pesymistycznych prognoz. Wolni jak „ ptaki pustkowia, ci wędrowcy szlakami niewidzialnymi”( Tagore)

Uśmiechnij się ! ( mimo wszystko)

 „ W samolocie zawsze się bałem, był to strach nie do opanowania, nie odstępował mnie. Gdy na przykład widziałem przechodzącego obok mnie pilota z poważną miną, mówiłem sobie: „ No to koniec z nami, widzę to na jego twarzy”. Natomiast kiedy, przechodząc, uśmiechał się miło, mówiłem sobie: „ Jest bardzo niedobrze, chce nas pocieszyć.”

                                          Luis Buñuel „ Ostatnie tchnienie”

 

 

 

 

 

 

 

 


Czwartek, Sierpień 19, 2021, 21:28 | Brak komentarzy »

17.08.21

„ Mamy dwa wyjścia: możemy albo usiąść i płakać, albo śmiać się i pracować” - Dirk Fuhrmann.

Autora dzisiejszego motta próżno szukać w gronie sławnych autorów złotych myśli. To sześćdziesięcioletni mieszkaniec Altenahr w Nadrenii, turystycznym kurorcie w dolinie rzeki Ahr, gdzie 14 lipca przeszła powódź, niszcząc wszystko na swojej drodze.

Łatwo jest się uśmiechać i działać z entuzjazmem, kiedy wszystko w twoim życiu doskonale się układa. W idealnych okolicznościach każdy może emanować radością, ale prawdziwym testem dla mistrzów jest zdolność przywoływania uśmiechu wtedy, kiedy w głębi duszy przeżywa się poważne problemy osobiste” - napisała w swej autobiografii Mary Key Ash, jedna z największych przedsiębiorczyń  w historii biznesu.

Dla mnie takim mistrzem jest Dirk, który wybrał do odbudowy życia popowodziowego drugie wyjście. Są nimi też dwoje kolejnych bohaterów dzisiejszego wpisu. O mistrzowskiej trójce przeczytałam w moim ulubionym tygodniku, z którym współpracowali min. Stefan Kisielewski, Stanisław Mrożek, Ewa Szumowska, a obecnie min. Wojciech Bonowicz, Jan Klata, Jacek Podsiadło. Ale do rzeczy.

Helena Suchan jest aktorką Integracyjnego Teatru Aktora Niewidomego. Kiedy w 2005 roku, będąc już na emeryturze i mając za sobą 40 lat pracy w przemyśle, dołączyła do teatru była jeszcze osobą widzącą na jedno oko. Dzisiaj nie widzi nic. Czy Pani Helena siedzi i płacze? „ Pracowita pszczoła nie ma czasu na smutek” - napisał William Blake. I tak jest z moją bohaterką. Pani Helena gra w ITAN i : „ Śmieje się głośno, zaraźliwie. Od tego śmiechu pokój jaśnieje”- czytam w artykule. Nie tylko zresztą pokój, całe mieszkanie lśni czystością. Moja bohaterka chętniej opowiada o pracy w teatrze niż o utracie wzroku. Teatr jest całym jej życiem, a na scenie radzi sobie tak: „ Ja liczę kroki: ile do przodu, ile do tyłu, ile w bok. Ale podczas spektaklu zawsze musi być ktoś obok, żeby go choć musnąć lub słyszeć blisko. Taki wyznacznik, żebym nie stanęła bokiem albo tyłem

Czy muszę dodawać, że po przeczytaniu o lśniącym mieszkaniu Pani Heleny, od razu zabrałam się za sprzątanie swojego?

Paweł Iłecki ma 64 lata i jest antropologiem kultury.  Dwadzieścia trzy lata żył w kryzysie bezdomności. Dzisiaj jest pasjonatem życia i tworzenia. Pisze doktorat o bezdomności, bierze udział w różnych konferencjach, gra w Teatrze  Bezdomnych, współtworzył teatr opowieści, udziela się w Żywej Bibliotece, a i to nie wszystko. Pan Paweł niestrudzenie - choć jak dotąd bezskutecznie - pracuje nad obudzeniem do życia pensjonariuszy DPS, w którym mieszka od czerwca ubiegłego roku. Nazywa go domem zachodzącego słońca. Jego mieszkańcy są bowiem smutni, zgorzkniali, czekają już tylko na śmierć skoro nie mogą na odwiedziny. „ Nie martw się zachodem słońca/ Lecz się ciesz na wschodu blaski” – chciałby wszystkich pocieszyć Aleksander Fredro, ale i Adam Zagajewski, który w jednym z esejów napisał: „ Starość nie jest tragedią pod warunkiem, że nie pozwolimy, by nasz umysł zesztywniał, by znudził się spektaklem świata i by wygasła w nas ciekawość świata” Paweł Iłecki wciąż zadaje sobie pytanie, dlaczego życie pensjonariuszy sprowadza się wyłącznie do: posiłków, mierzenia temperatury, ablucji i telewizji, po czym sam na nie odpowiada: „Może i ja bym tak żył, gdyby nie ten kupiony laptop, gdybym nie poznał Internetu, gdyby mnie w Misji nie wypchano do działania, gdybym nie trafił do Teatru? Ale dziś już nie umiem inaczej. Pandemia z tą pasją życia i tworzenia nie wygra”.

Myślę, że warto zapamiętać ostanie zdanie: PANDEMIA Z PASJĄ ŻYCIA I TWORZENIA NIE WYGRA.

 Uśmiechnij się! ( mimo wszystko)

Lekarze z telewizji kłamią. Mówili, że maseczka i rękawiczki wystarczą podczas wyjścia do sklepu. Ale gdy tam poszedłem, okazało się, że wszyscy mają na sobie jeszcze ubrania!

                                                ( W. Brytania, fatherly.com)

Za moich czasów ukrywało się puszczenie bąka w towarzystwie kaszlnięciem. Teraz, w czasach wirusa, lepiej jest ukrywać kasłanie puszczaniem bąków…

                                                ( W. Brytania, scosman.com)

 


Poniedziałek, Sierpień 2, 2021, 22:33 | Brak komentarzy »

31.07.21

„Ciekawość kazała rzucać, biegać, próbować, po prostu z radości życia i z młodości, i z przygody, z tego wszystkiego, z czego sport powinien się składać”- Halina Konopacka (1900-1989)

Dokładnie dziewięć dni czekali wszyscy zainteresowani Letnimi Igrzyskami XXXII Olimpiady w Tokio na pierwszy złoty medal dla Polski. Zdobyła go polska sztafeta mieszana, którą to konkurencję rozegrano po raz pierwszy na igrzyskach. Brawo dla pomysłodawcy tej konkurencji.

Hymn olimpijski według słów greckiego poety Kostira Palamasa nawiązuje do „Nieśmiertelnego Ducha Antyku”,  który oby nie opuścił polskich olimpijek i olimpijczyków, pozostających w grze o medale. W ich imieniu zatem pozwolę się zwrócić do Nieśmiertelnego słowami hymnu: „ Zejdź, zjaw się i zabłyśnij tu/ W chwale twej ziemi i nieba./ Wznieć zapał godnych walk/ Biegu, zapasów i rzutów/ Uwieńcz świeżą gałązką ciało, /Uczyń je żelaznym i szlachetnym./…/.”

Dzisiejsze złoto, to dobra okazja, by napisać o pierwszych złotych medalach dla Polski na Igrzysk Olimpijskich. Dokładnie 93 lata temu pierwsze złoto dla Polski zdobyła dyskobolka Halina Konopacka, a dzień później tj. pierwszego  sierpnia  …poeta Kazimierz Wierzyński. Złote medale zdobyli na tych samych IX Letnich Igrzysk Olimpijskich  w Amsterdamie w 1928 roku. I nie jest to pomyłka, że złoto zdobył nasz poeta za tomik wierszy Laur olimpijski, jako że jedną z konkurencji był konkurs literacki i artystyczny. Połączenie sztuki z igrzyskami obowiązywało do Igrzysk XIV Olimpiady w Londynie w1948 roku. Później Komitet Olimpijski zarzucił ten zwyczaj, za co dostaje ode mnie czerwoną kartkę. 

Halina Konopacka była nie tylko genialną dyskobolką, która nie przegrała nigdy żadnych (!) zawodów w swojej konkurencji, ale też poetką i malarką. Na dwa lata przed Igrzyskami w Amsterdamie ukazały się jej pierwsze wiersze, zaś tomik poezji „ Któregoś dnia” rok po. Co ciekawe, nie ma w nim najmniejszego śladu złota olimpijskiego, czy też dumy z wielu sukcesów sportowych. Natomiast o złotym rzucie opowiadała tak: „ Ja jako ostatnia biorę dysk i mam jedno życzenie, posłać go tam, gdzie bieli się ostatnia, wapnem naznaczona granica 40 metrów. Dysk był posłuszny (…). Brawa jak burza, tupanie nogami w trybuny jak grzmoty, życzenia, pytania, warczenie aparatów filmowych i fotograficznych zlały się w jeden chaos. A więc zwycięstwo! Nic w tej chwili nie czułam oprócz wielkiej radości”.  Kazimierz Wierzyński nie mógł przewidzieć złota dla Konopackiej, a jednak szczęśliwym trafem w  Laurze olimpijskim znalazł się wiersz „Dyskobol”, w którym czytamy: „ Rzut mój w rozwartej zaczyna się dłoni,/ Rzut mój się kończy -nie wiadomo gdzie,/ Dysk, niby dukat połyskliwy, dzwoni/ Poza światami, za metami – w mgle!/ Dysk mój upada na ziemię, i dźwięczy,/ I znów się zrywa i wykreśla łuk,/ To serce skute w złocistej obręczy/ Tętni i bije i przyspiesza stuk./…/”

A z jakich pobudek rodzi się w człowieku sport?  Złota Halina mówi o nich w dzisiejszym motto i dodaje kolejne: „ Ale urodził się sport pewno już wtedy z najszlachetniejszych pobudek, to znaczy z radości życia, błękitu nieba, zieloności trawy”

W Tokio nie zagrają polscy piłkarze. Kazimierz Wierzyński byłby niepocieszony. Bo jak wyznał w Pamiętniku poety to od romansu z piłką nożną zaczęła się jego miłość do sportu. W  Laurze olimpijskim chciał nie tylko dać przegląd konkurencji sportowych, ale też: „ wywołać wizję człowieka, któremu siły i hart fizyczny pomogłyby wzrosnąć wewnętrznie, który rozbudowałby swoją „wolę mocy” i skierował ją poza siebie, dla zdobyczy powszechnych.” Piękna idea, ale co z jej urzeczywistnianiem?

Poeta uważał też, że sport: „ Pomiędzy rozkoszą zwycięstwa a goryczą klęski otwiera obszary, które zdobywa się wolą. Z napięcia jej budzi się radość życia, odwaga, siła i wiara. W sporcie kojarzy się zabawa i ryzyko, natchnienie i spekulacja, poryw i opanowanie. Sport może się wypaczyć, jak wszystko na świecie, ale może też być szkołą charakteru […].”  Ciekawe, co Kazimierz Wierzyński, tak rozmiłowany w rywalizacji sportowej, powiedziałby o niej dziś, a zwłaszcza o komercji w sporcie?

Jeszcze tydzień potrwają igrzyska w Tokio. Oby na medalowym podium nie zabrakło biało-czerwonych akcentów, tak jak nie brakuje ich w hymnie olimpijskim: „ Pola, góry i morza lśnią z tobą /Jak biało-czerwona ogromna świątynia, /Do której, Nieśmiertelny Duchu Antyku,/ Biegnie twój czciciel, każdy naród.”

Uśmiechnij się! ( mimo wszystko)

"Dziewczyny idźcie po swoje! Płyńcie po swoje! Sięgnijcie po ten medal. Ładniejszy w kolorze niż w Rio! (...) Wreszcie srebro! Otwarcie medalowe w Tokio! Kochamy was"- Dariusz Szpakowski komentuje srebrny medal wioślarek

„Zostawił to biodro, które w rzucie dyskiem, w końcowej fazie, powinno iść do przodu, taki kontrruch" (rzut dyskiem na Igrzyskach w Atenach 2004)

„ Właściwie nie bierze powietrza, nie oddycha!”(Tomasz Zimoch, Ateny 2004)

 


Wtorek, Lipiec 20, 2021, 19:06 | 1 Komentarz »

16.07. 21

„ Idź do lasu! Stoją tam i czekają na ciebie drzewa.”- Phil Bosmans

Zgadzam się z Olgą Tokarczuk, że wszyscy jesteśmy potwornie zmęczeni pandemią. Autorka „ Biegunów” powiedziała to wczoraj podczas niezwykłego wydarzenia literackiego, jakim było spotkanie dwóch noblistek we Wrocławiu: Olgi Tokarczuk i Swietłany Aleksijewicz. Tak, jesteśmy zmęczeni, bo niełatwo było żyć tygodniami w zamkniętym świecie przedmiotów, tych potrzebnych i tych zbytecznych.

Dlatego „ Chodź do lasu, bo tu odpoczniesz. Nie ma takiego odpoczynku jak w zielonym, głębokim lesie”-  a to słowa Johna Muira, szkocko-amerykańskiego przyrodnika i orędownika ochrony dzikiej przyrody. „ O, czarodziejstwo lasu![…] O, dobroczynny spokoju lasów”- wzdychał z wdzięcznością Ludwig van Beethoven, który jedynie pośród natury mógł się odrodzić i obmyć duszę.  

„ Jeżeli jestem sam w lesie, nie może mnie spotkać żadna podłość, nie mogę usłyszeć kłamstwa ani świstu bata”- zapewniał Ryszard Kapuściński. Myślę, że dla wszystkich zmęczonych nie tylko pandemią, to bardzo konkretne powody by wybrać się do lasu. Zaś autor dzisiejszego motta dołącza jeszcze inne: „Czekają na ciebie drzewa. Wspaniałe drzewa. […] Tam śpiewają ptaki. Czy przystaniesz, aby słuchać śpiewu ptaków? Tutaj jest spokój, niewypowiedziany spokój”.

Wszyscy razem podróżujemy Drogą Mleczną, drzewa i ludzie…Na każdym spacerze wśród przyrody otrzymuje się więcej, niż się szuka”- to jeszcze raz John Muir, ojciec parków narodowych Stanów Zjednoczonych.

 „[…] drzewo to cud, który osłania, karmi i chroni wszystkie żywe istoty”- to słowa Buddy, które wypowiada Patricia, jedna z bohaterek „ Listowieści” Richarda Powersa. A jak człowiek odwdzięcza się za to drzewom? Sadzi niemowlęta, żeby drwale mogli zabić dziadków- mówi inny bohater tej niezwykłej opowieści, w której historie ludzi i drzew są nierozłączne. Jestem dopiero w połowie lektury i wcale mnie nie dziwi, że autor zdobył za nią Nagrodę Pulitzera w 2019 roku. Co więcej, zaczynam żałować, że nie jestem arborystką.

A propos starych drzew, to: „ Stary” nie oznacza u drzew „słaby, zgarbiony i chorowity”, lecz wręcz przeciwnie – „efektywny i pełen werwy”. Drzewni starcy są zatem wyraźnie produktywniejsi niż młode szczawie, a w związku ze zmianą klimatu są też ważnymi sprzymierzeńcami ludzi. (…)- a to już z innej lektury „ Sekretne życie drzew” Petera Wohllebena.  

Patrz na te trzy dęby! Trzej starcy[…] Trzej starcy dużo widzieli. Całą kronikę puszczy znają. Oddajmy im pokłon i cześć!”- napisała z kolei w „ Lecie leśnych ludzi” Maria Radziewiczówna. Zanim jednak napisała książkę, pisarka w 1911 roku wraz z dwiema przyjaciółkami zamieszkała w malutkiej chatce w środku lasu. Była bacznym obserwatorem boru:„ las, jak ludzkie zbiorowisko, ma tłum i jednostki. Górują jedni krasą, inni siłą, inni indywidualnością, inni powagą lat”, i jednoczenia się z jego potęgą: „ a człowiek, zapatrzony, zasłuchany, zatracał się w tej wielkiej potężnej całości i czuł, że te siły ogarniały go, że sam się staje potęgą, że w nim gra, śpiewa, tworzy, rośnie moc przyrody”, mocno też akcentowała zasady obcowania z naturą leśnych ludzi: „ Unikali gwałtownych ruchów, hałasu, płoszenia, gonienia, trwogi” No proszę, o zaśmiecaniu nie ma słowa. To były niewątpliwie piękne czasy dla lasów.  

Idź do lasu póki jeszcze jest …lasem. W Polsce rocznie wycina się ok. 25-30 tys. ha lasów za pomocą zrębów zupełnych, czyli wycina się wszystkie drzewa drzewostanu dojrzałego, niszcząc całkowicie ekosystem.  

Owszem, na miejscu lasów można urządzić plantację. Można też zagrać Dziewiątą Beethovena solo na kazoo.”- to słowa powieściowej Patricii wzorowanej- jak wyznał autor „ Listowieści” - na botaniczce dr Suzanne Simard.

 

Uśmiechnij się! ( mimo wszystko)

Na grabie siedzi szpak

I po polsku mówi tak:

„Stoi w lesie stary grab,

Pod tym grabem leży drab,

Leży drab, a kilka os

Gryzie draba prosto w nos.

Rozgniewany wstaje drab,

Patrzy wkoło, widzi - grab.

A na grabie siedzi szpak

I po polsku mówi tak:

„Stoi w lesie…””     to oczywiście Jan Brzechwa


Sobota, Lipiec 10, 2021, 22:59 | 1 Komentarz »

8.07.21

„ Chodzenie to mój narkotyk, chodzeniem zabijam zgryzoty” – Tadeusz Konwicki

Każda pora roku jest dobra na chodzenie, ale lato wydaje się szczególnie uśmiechać do wszystkich chodziarzy. Należał do nich znany ze swych spacerów po Warszawie autor dzisiejszego motta. Wspaniałymi chodziarzami byli/ są również pozostali autorzy dzisiejszych passusów, jak i anonimowi mieszkańcy Peru czy Abchazji. Co do mnie, to oczywiście lubię chodzenie i spacery, ale daleko mi do nazwania się wspaniałą chodziarką.

Niemały udział w wyznaniu wybitnego pisarza Tadeusza Konwickiego miał prof. Wojciech Noszczyk, znany chirurg, który powiedział autorowi „ Kalendarza i klepsydry”, że TYLE ŻYCIA, ILE CHODZENIA. Tadeusz Konwicki, kiedy został sam (wcześniej zmarła żona Danuta, córka Ania i przyjaciel Gustaw), spacerował codziennie, zawsze tą samą trasa i o tej samej porze. Ostatnie zaś pięć lat życia przeżył wraz z drugą córką Marią, która specjalnie wróciła po trzydziestu latach emigracji ze Stanów, by zaopiekować się ojcem. Razem więc przemierzali jego słynną trasę spacerową po Warszawie. Maria Konwicka opisuje ją w swojej wspomnieniowej książce „ Byli sobie raz”: „ Lubiłam trasę wzdłuż Foksal, ojciec wolał iść przez skrzyżowanie Nowego Światu z Alejami Jerozolimskimi, przy wysepce ze sztuczną palmą. Po przejściu na drugą stronę ulicy zatrzymywał się i oglądał do tyłu, żeby ogarnąć wzrokiem całą długość alei” A propos prof. Noszczyka, który w tym roku kończy osiemdziesiąt sześć lat, poza chirurgią, historią i piłką nożną, jego pasją - jak łatwo się domyśleć - jest również codzienny spacer.

Z kolei spacery z matką, choć nie codzienne, zainspirowały Vivian Gornick do napisania autobiografii w stylu „ dziennikarstwa osobistego”, dzięki której ma dziś w Ameryce status literackiej gwiazdy. W „ Przywiązaniach” wyznaje, że nie miała dobrych relacji z matką, a „ mimo to bez końca włóczymy się razem po ulicach Nowego Jorku. […] Miasto to nasz żywioł. Obie na co dzień miewamy przygody z kierowcami autobusów, bezdomnymi kobietami, bileterami i ulicznymi wariatami. Chodzenie wydobywa z nas to, co najlepsze. Ja mam 45 lat, mama 77. Zachowała silne i zdrowe ciało. Bez trudu przemierza ze mną  wyspę wzdłuż i wszerz.”  O ile Maria Konwicka rozmawiała podczas wspólnych spacerów ze słynnym ojcem o niewesołych wydarzeniach dnia, to Vivian ze swoją matką wręcz przeciwnie: „ Najmilej spędzamy czas na rozmowach o przeszłości”.  Matka Vivian nie znosiła teraźniejszości, ale „gdy tylko teraźniejszość staje się przeszłością, mama z miejsca się w niej zakochuje”

 „ Chodź dla zdrowia, chodź dla szczęścia”- przekonywał Karol Dickens, choć jak pokazuje życie angielskiego pisarza, nie zawsze tak jest. Kiedy bowiem Dickensa dopadł kiedyś okres bezsenności, w trakcie którego przez parę nocy, między pół do pierwszej a pół do piątej rano, chodził po ulicach Londynu, nie czuł się ani zdrowo, ani szczęśliwie. „Szukał pociechy, ale napotykał wyłącznie pijaków, złodziei, deszcz, cienie, ciszę i skłębione chmury […]”- napisała w eseju „ Z życia sów”,  Anne Fadiman.

Chodzenie jest dla człowieka najlepszym lekarstwem- głosił z kolei Hipokrates, a słowa „ ojca medycyny” potwierdzają w stu procentach Vilcabambianie z Peru i Abchazjanie na Kaukazie.

„We współczesnym świecie, kiedy ktoś źle się czuje, często mówi się, żeby „ się nie przemęczał”, żeby położył się do łóżka i odpoczął. Natomiast w Vilcabambie i Abchazji ludzie przeżywający stany „ melancholijne” zwykle stają się aktywniejsi i więcej czasu spędzają z innymi. Zamiast się izolować i być biernymi, przemierzają długą drogę, by cieszyć się odwiedzinami u innych”- napisał w „ Zdrowych stulatkach” John Robbins.  Dlatego na przykład w Vilcabambie mówi się, że każdy ma dwóch lekarzy – lewą nogę i prawą nogę.

A propos nóg, to Magdalena Samozwaniec wierzyła, że „ póty się nie jest naprawdę starym, póki nasze nogi, ta poczciwa para wysłużonych koni pociągowych, nas sprawnie wożą”.

Uśmiechnij się! ( mimo wszystko)

Jeszcze raz Maria Konwicka o swym ojcu Tadeuszu w „ Byli sobie raz”:

„ Szukał towarzystwa kobiet. Ja żyję tylko dzięki kobietom, powtarzał w kółko. Na spacerach do parku Saskiego kazał mi się zachwycać klombami otaczającymi fontannę, podkreślając, że to kobiety sadzą te kwiaty, one o nie dbają. Kiedyś idziemy, a tam właśnie nowe klomby sadzą…mężczyźni. Udaliśmy, że tego nie widzimy.”

                                                                           


Piątek, Lipiec 2, 2021, 13:30 | Brak komentarzy »

29.06.21

„ Uwielbiam żyć. Bywam czasem okropnie zrozpaczona, bardzo nieszczęśliwa, udręczona smutkiem, ale przy tym wszystkim wiem z całą pewnością, że cudownie jest żyć”- Agatha Christie

Od razu wyznam, że nie jestem miłośniczką powieści kryminalnych. Natomiast po przeczytaniu „Autobiografii” Agathy Christie, którą to podarowała mi córka, poczułam podziw i ogrom sympatii do najbardziej znanej na świecie autorki powieści kryminalnych. Z tego też powodu przeczytałam jeden, jedyny jej kryminał pt. „ Nemezis”. I nie był to wcale przypadkowy wybór. Byłam ciekawa pióra Agathy Christie oraz głównej bohaterki, starszej pani Jane Marple, detektywa- amatorki. Nie zawiodłam się, ale na tej jednej powieści poprzestałam.

Brytyjska pisarka zaczęła „Autobiografię” w 1950, a ukończyła piętnaście lat później, gdy miała lat siedemdziesiąt pięć. Dzisiejsze motto wyczytałam w Przedsłowiu tejże, natomiast w Epilogu z 1965 roku Agatha Christie napisała: „ A tymczasem, dopóki wygodnie czekam w przedsionku Śmierci, wciąż cieszę się życiem. Jakkolwiek z każdym mijającym rokiem coś trzeba skreślić z listy przyjemności.” Tu następuje ich wyliczanka, między innymi koniec z długimi spacerami i surowymi befsztykami, bo zęby już nie te. Od razu przypomina mi się cytat z Josepha Campbella, który w „ Kwestii bogów” z dużym poczuciem humoru snuje rozważania na temat tego co zwiastuje naszą starość. „ Po pierwsze człowiek wbija zęby w soczysty stek, a one tam zostają”- napisał uznawany za najwybitniejszego mitografa XX wieku amerykański pisarz. Z kolei Magda Samozwaniec nazywana „ pierwszą damą polskiej satyry” także przestrzegała, że: „Starość posiada te same apetyty co młodość, tylko nie te same zęby.” Na szczęście świat nie kończy się wraz z utratą uzębienia. Sztuczne zęby to żaden wstyd. Przeciwnie, czasami wyglądają dużo lepiej niż własne. Szkoda tylko, że za te sztuczne nie można zapłacić fałszywymi pieniędzmi, co postulował już w dziewiętnastym wieku Gomez de la Serna.

Autorka motta zawsze budziła się z uczuciem radości, ciekawości i z dobrymi myślami, którymi chętnie się dzieliła: „[…] otwierasz oczy i masz przed sobą dalszy dzień; dalszy krok w twojej wędrówce do nieznanego miejsca. W tej emocjonującej wędrówce, która jest twoim życiem”- napisała w „Autobiografii”. Nawet w „ przedsionku Śmierci” nie straciła apetytu na życie i potrafiła cieszyć się mnóstwem rzeczy, które jeszcze zostały: „ Opera, koncerty, lektura[…] młodzi, którzy wcale często przychodzą w odwiedziny, którzy traktują staruszkę z zadziwiającą życzliwością. I bodaj najlepsze- słońce, łagodna senność….Oczywiście wspomnienia: znowu wspomnienia.” Cieszenie się życiem, które nam  podarowano, uważała za jeden z wielkich sekretów istnienia. Sama cieszyła się nim jeszcze jedenaście lat po ukończeniu „Autobiografii”, która została opublikowana rok po śmierci autorki. 

Apetyt na życie to wspaniałe uczucie, które na szczęście nie zależy od PESEL-u. Nie tylko poezja Leopolda Staffa kipi entuzjazmem do życia: „ Cieszmy, radujmy się! Radość jest święta,/ A życie boskie![…] Wyzyskać życie chcę, ten krótki popas/ Pomiędzy dwiema zagadki”

Również proza Romaina Rollanda działa pobudzająco: „ Chwycić życie, jak orzeł swą zdobycz, i unieść je w powietrze, wzbić się z nim w pogodne przestworze!.. Na to potrzeba szponów, szerokich skrzydeł i potężnego serca.” I jeszcze: „ Niech żyje życie! Niech żyje radość! […] Niech żyje odwaga, która prowadzi nas do walki z przeznaczeniem![…] Niech żyje światło! Niech żyje mrok! Chwała słońcu!”

A nie mówiłam?

Uśmiechnij się! (mimo wszystko)

 

Małego Falczaka rozbolały zęby. „ Pójdziemy do pana dentysty, to cię przestaną boleć”- powiedziała matka. „Ja nie chcę do dentysty”- darł się malec. „A co ty chcesz?”- „ Ja chcę takie zęby, jakie ma babcia, co nie bolą”

                                               Z archiwum „Przekroju” 1966

 


Poniedziałek, Czerwiec 21, 2021, 23:42 | Brak komentarzy »

17.06.21

„ Człowiek bez pasji nie żyje. Chodzi o jakiś zachwyt światem, drugim człowiekiem” – Wojciech Pszoniak

Wiem, że świat pasji jest ogromny, że będę mogła wybrać tylko niewielki jego skrawek, a resztę pominąć. Wybór trudny, kusi zwłaszcza pasja sportowa. W końcu mamy spóźnione o rok Euro piłkarskie, dopiero co zakończył się Roland Garros, trwa siatkarska Liga Narodów, za chwilę Wimbledon i wreszcie Olimpiada. Ale nie o sportowej dziś napiszę, bo skusiły mnie dwie inne pasje.      

Zacznę jednak od słów Herodota, jednego z najważniejszych historyków starożytnej Grecji, nazwanego ojcem historii, który powiedział: „ Całe nasze życie to działanie i pasja. Unikając zaangażowania w działania i pasje, ryzykujemy, że w ogóle nie zaznamy życia.” Trudno nie dostrzec, że zarówno autor „Dziejów” jak i autor motta nie wyobrażali sobie życia bez pasji.

Albert Einstein uważał, że bardzo ważne jest by nigdy nie przestać pytać. „ Ciekawość- mówił- nie istnieje bez przyczyny. Wystarczy więc, jeśli spróbujemy zrozumieć choć trochę tej tajemnicy każdego dnia. Nigdy nie trać świętej ciekawości. Kto nie potrafi pytać, nie potrafi żyć”- powiedział niemiecki uczony, pasjonat poznania tajemnic świata nauki.  

Wielkim pasjonatem ciekawości świata był Goethe. To dzięki niej mógł w wieku osiemdziesięciu lat wyznać: „ Och, czyżbym po to dożył osiemdziesięciu lat, żeby zawsze myśleć to samo? Przeciwnie, staram się co dzień myśleć o czymś innym, nowym, aby nie stać się nudnym. Trzeba się nieustannie zmieniać, odnawiać, odmładzać, żeby nie skostnieć”.  

A jak to jest z ciekawością świata u przeciętnego człowieka? Ryszard Kapuściński miał swoje zdanie na ten temat: „ Przeciętny człowiek nie jest specjalnie ciekaw świata. Ot, żyje, musi jakoś się z tym faktem uporać, im będzie go to kosztowało mniej wysiłku- tym lepiej. A przecież poznawane świata zakłada wysiłek, i to wielki, pochłaniający człowieka. Większość ludzi raczej rozwija w sobie zdolności przeciwne, zdolność, aby patrzeć- nie widzieć, aby słuchając - nie słyszeć”. Podzielam to zdanie.

Z ciekawości świata rodzi się często pasja podróżnicza. Miejmy nadzieję, że tegoroczne lato pozwoli rozwinąć skrzydła nie tylko samolotom, ale i pasjonatom podróży i to niezależnie od tego, jaki wybiorą środek lokomocji.

Prawdziwy podróżnik nie ma ustalonych planów i nie skupia się na dotarciu”- twierdził Laozi. Co więcej: „ Podróżuje się nie po to, aby dotrzeć do celu, ale po to, żeby być w podróży”- twierdził Goethe. A co na to dzisiejsi pasjonaci podróży?

Ze słów Owidiusza wynika z kolei , że nie ma co wyruszać w drogę bez pasji poznania. To ona bowiem wynagradza wszystkie trudy wędrówki do nieznanych miejsc. Pozwala też zgodnie z sugestią Zbigniewa Herberta odbyć podróż długą, „ wędrowanie pozornie bez celu, błądzenie po omacku, żebyś nie tylko oczami, ale także dotykiem poznał szorstkość ziemi i abyś całą skórą zmierzył się ze światem”.

Elżbieta Dzikowska znana podróżniczka mówi tak: „ Mam wielką ciekawość świata, a do tego duży optymizm. A podróże wyrabiają też pokorę, szacunek dla innych, tolerancję. To trzeba mieć przy sobie, kiedy się podróżuje” To dlatego: „ Najniebezpieczniejszy światopogląd mają ludzie, którzy nigdy nie przyglądali się światu”- powiedział Aleksander von Humboldt najwybitniejszy podróżnik, geograf i przyrodnik nowożytnego świata.

Warto też skonfrontować przebieg własnej podróży ze słowami Gilberta Chestertona, a mianowicie: „Podróżnik widzi to, co widzi. Turysta widzi to, co przyjechał zobaczyć”

Uśmiechnij się! ( mimo wszystko)

Henryk Sienkiewicz był pasjonatem podróży. Pewnego dnia wybrał się z Zakopanego do Afryki ( skąd przywiózł słynne Listy) Kolej dochodziła wtedy do Chabówki( koło Krakowa). Spod  Tatr trzeba było dojechać do tej stacji góralską furką, niemiłosiernie trzęsącą na „ kocich łbach”. Wobec tego Sienkiewicz napisał na kartce: „ Najtrudniejsza część drogi z Zakopanego do Afryki jest już poza mną.”


Czwartek, Czerwiec 10, 2021, 13:15 | Brak komentarzy »

8.06.21

„Goniąc za tymi wielkimi, nie przegap drobnych radości życia”- Hellen Jackson

 

Dzisiaj o radościach życia. Tych drobnych, ale też i większych, za którymi nie zawsze trzeba gonić, co sugeruje dziewiętnastowieczna amerykańska pisarka. Przeciwnie, są na wyciągnięcie ręki. Jednak jest jeden warunek. Trzeba zwolnić tempo życia, bo jak powiedział Mahatma Gandhi: „ W życiu chodzi o coś więcej niż o zwiększanie jego tempa”, ale kto dziś uwierzy indyjskiemu mężowi stanu?

Ryszard Kapuściński w mocnych słowach przestrzegał przed pośpiechem i jego skutkami: „Kiedy się spieszysz- mówił autor Hebanu - nic nie widzisz, nic nie słyszysz, nic nie przeżywasz, niczego nie doświadczasz, nie myślisz! Szybkie tempo wysusza najgłębsze warstwy twojej duszy, stępia twoją wrażliwość, wyjaławia cię i odczłowiecza”.

W czasie pandemicznym, w którym żyjemy od ponad roku, nie ma mowy o pośpiechu. Przeciwnie, nastąpiło spowolnienie szalonego tempa życia milionów ludzi i skłonienie ich do refleksji.

Radość i pociechę znajduję w czytaniu literatury; nie ma większej od niej radości i nie ma takiego smutku, którego by nie złagodziła” – wyznał wieki temu Pliniusz Młodszy. Jestem pewna, że dziś o wiele więcej osób podpisze się pod słowami rzymskiego pisarza i prawnika, niż w roku poprzedzającym pandemię. Podobnie jak pod słowami Marii Dąbrowskiej, która przyznała, że : „ Z rzeczy cudownych, które dają mi żyć pozostaje lektura, wiążąca mnie z umarłymi i rozmowa, wiążąca z żywymi.”

Mam nadzieję, że więcej było też osób, które zmuszone przez lockdown do pozostania w domu, doświadczyły radości życia rodzinnego, a nie smutku. Jak bowiem zauważył szwajcarski pedagog Johann Heinrich Pestalozzi: „Radości życia rodzinnego są najpiękniejsze na świecie, a radość, jakiej rodzice doświadczają na widok swych dzieci, jest największa”. Biorąc pod uwagę własne doświadczenia, rozszerzyłabym krąg osób, które mają szczęście zaznawać radości życia rodzinnego o babcie i dziadków. Dla nich radość jaką odczuwają na widok uśmiechniętych, wesołych i zdrowo się rozwijających wnucząt jest radością uzdrawiającą i inspirującą. A to jeszcze nie koniec.  Antoni Marianowicz, polski poeta i prozaik, dziadek dwójki wnucząt dorzuca jeszcze radość biologiczną [ o czym w „Uśmiechnij się!”] A każda z tych radości tym większa, że jak twierdził Phil Bosmans dziecko „ lubi cię, ale nigdy z racji twojego grubego portfela, lecz dlatego, że potrafisz się z nim bawić, opowiadać baśnie i śpiewać”.  A propos grubego portfela, za którym większość ludzi goni, to jak zapewniał szwajcarski pisarz Jeremias Gotthelf :„ Bogactwo w radości nie zależy od sakiewki, lecz od serca”  Jakie to wspaniałe pocieszenie dla babć i dziadków, którzy wiadomo jakim portfelem w większości dysponują.  

I jeszcze jakże wymowny przykład na poparcie słów pisarza Gotthelfa: „Radość sprawiają mi także zwykłe codzienne cuda: ciche głosy przyjaciół wieczorem, jałowcowy dym z ognia w glinianym piecu, zwykłe, nieurozmaicone pożywienie, trud i prostota, zadowolenie z robienia tylko jednej rzeczy na raz: kiedy biorę do ręki mój niebieski garnuszek, to nie myślę o niczym innym.”- napisał Peter Matthiessen, amerykański pisarz w bardzo osobistym dzienniku z wyprawy w Himalaje zatytułowanym „ Śnieżna pantera”.

Uśmiechnij się! ( mimo wszystko)

„ Babcia spytała Majeczkę: Czego życzysz dziadkowi?” Niespełna trzyletnia osóbka odpowiedziała bez namysłu: „Życzę dziadkowi miłego dnia”.

Niby to żadna przyjemność być starym, ale usłyszeć cienki głosik: „Dziadku!” – to może, w moim wieku, jedyna biologiczna – rzekłbym – radość. Dziadkowanie to najlepsza rekompensata za starość.

Na obiedzie nasza córka, Janka, zięć Wojtek oraz wnuki: dziesięcioipółletni Mikołaj i dwuipółletnia Majka. Potem trójka poszła do kina, deponując u nas rozkoszną Majeczkę. Wspaniała zabawa, m.in. we wspólne układanie wierszyków. Nasze arcydzieło brzmiało: Ta mała nóżka, to nóżka Kopciuszka.”

Antoni Marianowicz „ Wyciąg na szklaną górę: Dziennik roku przestępnego 2000”

 


Niedziela, Maj 30, 2021, 21:06 | Brak komentarzy »

28.05.2021

„ Wdzięczność cechuje ludzi z dobrego kruszcu”-  Ludwik Hirszfeld.

Maj niebawem opuści scenę naszego życia, na którą wkroczy krótszy o jeden dzień czerwiec. Pożegnam go z uśmiechem i wdzięcznością.  Inaczej nie wypada. Mam nadzieję, że nie tylko u mnie piąty miesiąc w kalendarzu, zwany po staropolsku trawień, wzbudza takie uczucia. Jak tu się nie uśmiechnąć i nie być wdzięcznym, kiedy patrzymy na coraz weselszą, bo już całkiem rozbudzoną, a więc zieloną, kolorową, pachnącą i nęcącą przyrodę? Jak tu się nie uśmiechać z wdzięcznością, kiedy na ptasie koncerty w mistrzowskim wykonaniu zapraszają nas – i to całkiem bezinteresownie- nasi bracia mniejsi? Jak tu w dwudziestym szóstym dniu maja nie uśmiechnąć się i nie  objąć wdzięcznością oraz wzruszeniem wszystkie te Mamy, które od pierwszych dni znosiły/ znoszą psoty, kaprysy i krnąbrność swoich pociech z anielską cierpliwością i matczyną miłością? Z kolei Mamy z pewnością poczuły wdzięczność dla swoich dzieci, które o Dniu Matki pamiętały.

Oczywiście lista powodów do wdzięczności jest dłuższa i obejmuje wszystkie miesiące w roku. W czasie pandemicznym wdzięczność ozdrowieńca za powrót do zdrowia jest na czele tejże. Podobnie jak wdzięczność, że omija nas choroba. O wdzięczność za to co nas omija, apelował już w dziewiętnastym wieku angielski duchowny, filozof, pisarz  John Henry Newman mówiąc: „ Jeśli nie potrafisz być wdzięczny za to, co otrzymujesz od losu, bądź przynajmniej wdzięczny za to, co cię omija”. Szesnastowieczny mędrzec Michael Montaigne nie miał pojęcia, że trzy wieki później padną takie słowa, a jednak wyznał w „Próbach”: „ Wiele wdzięczności winien jestem fortunie, iż do tej pory nie uczyniła mi żadnej krzywdy, przynajmniej żadnej ponad moje siły. Czyżby może taki był jej kaprys, zostawić w spokoju tych, którzy jej nie molestują?”

Ludzie z dobrego kruszcu od razu, nie odkładając na później, okazują swoją wdzięczność, do czego mobilizował Albert Schweitzer. Lekarz z dżungli, bo tak był też nazywany przekonywał ponadto, że „ Wszyscy winniśmy się starać o to, by wdzięczność nieokazywania stała się okazywaną. Wtedy będzie więcej w świecie słońca i więcej energii, aby czynić dobro”. Ach, gdyby te słowa mogły trafić do niewdzięczników. Niestety nie ma na to szans. Jak bowiem powiedział Oskar Wilde: „ Budzić wdzięczność w niewdzięcznych jest równie daremne jak budzić krzykiem umarłych” . Szkoda.

Tymczasem wdzięczność to cecha ludzi z dobrego kruszcu, która zjednywa ludzi w przeciwieństwie do niewdzięczności, która zraża ich – a to już Romain Rolland. Co więcej „ Niewdzięczność jest matką wstydu i wszystkiego złego”  - głosił już Ksenofont z Aten. Wcale to jednak nie zmniejsza ilości niewdzięczników. Ba, Cyprian Kamil Norwid nie miał wątpliwości, że  „ Najniewdzięczniejszym tworem na świecie jest człowiek”. Ale czy mógł mieć jakiekolwiek skrupuły, skoro żył w nędzy, a zmarł w paryskim przytułku św. Kazimierza? Nie dowiemy się już, czy wybitny twórca romantyczny, bo i poeta, prozaik, dramatopisarz, eseista, grafik, rzeźbiarz, malarz i filozof,  zmieniłby zdanie dziś, wiedząc, że w dowód wdzięczności dla jego dorobku, z okazji 200- setnych urodzin, które przypadają w tym roku, Sejm ustanowił rok 2021 Rokiem Norwida? A czy czuli wdzięczność do Norwida artyści, którzy jego wiersze włączyli do swego repertuaru jak  Wanda Warska ( Czułość), Stan Borys ( Moja piosnka) i oczywiście Czesław Niemen ( Bema pamięci rapsod żałobny)? Wierzę, że tak.

Dla amerykańskiego poety- mistyka Williama Blake było jasne, że: „ Kto jest wdzięczny za dary, wyda bujne plony”. Szczególnie jeśli ten ktoś będzie się kierował takim przekonaniem jak Albert Einstein, który mówił: „ Setki razy na dzień powtarzam sobie, że moje życie to wewnętrzne i to zewnętrzne, opiera się na dorobku innych ludzi, żywych i umarłych, a zatem moim obowiązkiem jest nie szczędzić trudu, aby mój wkład był porównywalny z tym, co otrzymałem i co nadal otrzymuję” Tak: „ Nie ma obowiązku większego nad obowiązek wdzięczności”- przypomina św. Ambroży z Mediolanu. I wcale nie musi to być tak uciążliwa konieczność jak noszenie maseczek w pandemii. Wręcz przeciwnie: „ Miłością spłacam ci mój nieskończony dług za to, czym jesteś”- wyznał indyjski poeta Tagore.

 

Uśmiechnij się! ( mimo wszystko)

Pewnego razu Cyprian Kamil Norwid przeglądał gazety, a obecny przy tym przyjaciel zapytał:

- Jest coś nowego?

- Owszem.

- Co?

- Data.


          
 

 
 
 
(c)2021, All Rights Reserved
Liczba odwiedzin: 160